- Sygnatura akt
- II AKa 264/23
- Sąd
- Sąd Apelacyjny w Poznaniu
- Wydział
- II Wydział Karny
- Rodzaj
- Wyrok
- Data orzeczenia
- 28 listopada 2023 r.
- Rozstrzygnięcie
- Orzeczenie zmienione
- Kara
- 7 lat więzienia
- Opublikowano w portalu
- 4 listopada 2026 r.
- W serwisie od
Zestawienie z tego dnia- Kategorie
- Sprawy karne
© autorzy OpenStreetMap
Sąd podwyższył karę łączną do 9 lat i zadośćuczynienia do 100 tys. zł
Przejdź do orzeczenia, 30 min czytania
Spór
Prokurator zarzucał rażącą łagodność kary łącznej 7 lat pozbawienia wolności i zadośćuczynień po 10 tys. zł. Pełnomocnik pokrzywdzonych domagał się 100 tys. zł dla każdej z nich, a obrońca oskarżonego wnosił o uniewinnienie.
Ustalenia sądu
Sąd odwoławczy uznał zeznania pokrzywdzonych za wiarygodne i oparł na nich ustalenia o przestępstwach seksualnych oskarżonego na ich szkodę. Obrońca kwestionował wiarygodność tych zeznań, co Sąd Apelacyjny odrzucił.
Rozstrzygnięcie
Sąd Apelacyjny podwyższył karę łączną do 9 lat pozbawienia wolności oraz zadośćuczynienia na rzecz każdej z pokrzywdzonych do 100 000 zł, w pozostałym zakresie utrzymał wyrok i zwolnił oskarżonego od kosztów postępowania odwoławczego.
Dlaczego
Sąd uznał, że czyny były popełniane wielokrotnie, na przestrzeni wielu lat, i godziły w wolność seksualną, a krzywdy pokrzywdzonych są nieodwracalne, co uzasadniało wyższą karę i zadośćuczynienia.
Więcej o sprawie
Sąd Okręgowy wymierzył karę łączną 7 lat, łącząc dwie kary po 6 lat, a zadośćuczynienia dla pokrzywdzonych ustalił po 10 tys. zł. Apelacje prokuratora i pełnomocnika pokrzywdzonych okazały się częściowo skuteczne.
Kierując się w szczególności godzeniem tak poważnymi przestępstwami, na przestrzeni wielu lat, w bardzo ważkie dobra osobiste różnych osób (wolność seksualną) Sąd Apelacyjny podwyższył wymierzoną oskarżonemu karę łączną do 9 lat pozbawienia wolności.
- Kara
- 7 lat więzienia
- Sąd
- Sąd Apelacyjny w Poznaniu, II Wydział Karny
- Sygnatura
- II AKa 264/23
Treść orzeczenia około 30 minut czytania
Sygnatura akt
II AKa 264/23
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 28 listopada 2023 r.
Sąd Apelacyjny w Poznaniu II Wydział Karny w składzie:
Przewodniczący: sędzia Henryk Komisarski – (sprawozdawca)
Sędziowie: Maciej Świergosz
Piotr Gerke (del.)
Protokolant: protokolant sądowy Sylwester Leńczuk
przy udziale Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Wągrowcu - Marcina Wyszyńskiego
po rozpoznaniu w dniu 28 listopada 2023 r.
sprawy
K. S. (S.)
oskarżonego z art. 200 § 1 kk i art. 197 § 1 kk i art. 197 § 3 pkt 2 kk w związku z art. 12 § 1 kk; art. 197 § 1 kk i art. 197 § 2 kk i art. 197 § 3 pkt 2 kk w związku z art. 12 § 1 kk
na skutek apelacji od wyroku Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 16 czerwca 2023 r.
w sprawie III K 544/22
wniesionych przez obrońców oskarżonego, prokuratora i pełnomocnika oskarżycielek posiłkowych
oraz na skutek zażalenia pełnomocnika oskarżycielek posiłkowych na rozstrzygnięcie o kosztach procesu zawarte w wyżej wymienionym wyroku
zmienia zaskarżony wyrok w ten sposób, że:
podwyższa wymierzoną oskarżonemu K. S. w punkcie III karę łączną pozbawienia wolności do 9 (dziewięciu) lat,
podwyższa orzeczone w punkcie VIII na rzecz pokrzywdzonej W. K. zadośćuczynienie do kwoty 100 000 zł (sto tysięcy złotych),
podwyższa orzeczone w punkcie IX na rzecz pokrzywdzonej O. K. zadośćuczynienie do kwoty 100 000 zł (sto tysięcy złotych);
utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok w pozostałym zakresie;
zasądza od oskarżonego na rzecz oskarżycielek posiłkowych W. K.
i O. K. kwoty po 1 200 zł, z tytułu wydatków związanych
z ustanowieniem pełnomocnika w postępowaniu odwoławczym;
zwalnia oskarżonego od ponoszenia kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, w tym od uiszczenia opłaty za obie instancje.
P. G.
H. K.
M. Ś.
Uzasadnienie
Część wstępna
Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji
Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 16 czerwca 2023 r., sygn. akt III K 544/22.
Podmiot wnoszący apelację
Oskarżyciel publiczny albo prokurator w sprawie o wydanie wyroku łącznego
Oskarżyciel posiłkowy
Obrońca
Kierunek i zakres zaskarżenia
Na korzyść
Na niekorzyść
W całości
W części
co do kary
co do środka karnego lub innego rozstrzygnięcia albo ustalenia
Podniesione zarzuty
art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu
art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany w art. 438 pkt 1 k.p.k., chyba że pomimo błędnej podstawy prawnej orzeczenie odpowiada prawu
art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia
art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia
art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka
Wnioski
uchylenie
zmiana
Stanowisko sądu odwoławczego wobec zgłoszonych zarzutów i wniosków
Prokurator podniósł następujące zarzuty:
1) rażącą niewspółmierność kary łącznej wymierzonej oskarżonemu K. S. polegającą na wymierzeniu kary łącznej w wymiarze 7 lat pozbawienia wolności w sytuacji połączenia wymierzonych oskarżonemu kar jednostkowych 6 lat pozbawienia wolności na skutek czego orzeczona zaskarżonym wyrokiem kara łączna nie uwzględnia celów zapobiegawczych i wychowawczych, które ma osiągnąć w stosunku do skazanego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa,
2) rażącą niewspółmierność zadośćuczynienia wymierzonego oskarżonemu poprzez orzeczenie na rzecz pokrzywdzonych W. K. i O. K. zadośćuczynienia w kwocie 10 000 złotych, pomimo tego, że jest to kwota niewspółmierna do rozmiaru doznanych przez pokrzywdzone krzywd, cierpień i ich intensywności oraz nieodwracalnego charakteru, które to względy przemawiają za zasądzeniem na ich rzecz wyższej kwoty zadośćuczynienia.
Zasadny
Zarzuty prokuratora okazały się zasadne.
Ma racje oskarżyciel publiczny, że kara łączna pozbawienia wolności wymierzona K. S. razi swą łagodnością. Sąd Okręgowy łączył dwie kary jednostkowe, każdą w rozmiarze 6 lat pozbawienia wolności. Orzekł karę łączną 7 lat pozbawienia wolności, czyli w dolnych granicach przewidzianych w art. 86 § 1 k.k., a nawet zasadniczo zbliżoną do najniższego możliwego rozmiaru, gdy uwzględni się to, iż mogła być ona orzeczona do 12 lat pozbawienia wolności. Tak ukształtowana kara łączna nie uwzględnia szeregu ważkich okoliczności, które przemawiają za jej obostrzeniem. Słusznie prokurator zwrócił uwagę, że oba przypisane oskarżonemu przestępstwa charakteryzują się znacznym stopniem społecznej szkodliwości. Wymierzenie kary łącznej 7 lat pozbawienia wolności z pewnością więc nie realizuje celów zapobiegawczych i wychowawczych kary, jak również celów ogólnoprewencyjnych (art. 85a k.k.). Prawdą jest, że każde z przestępstw godzi w to samo dobro chronione prawem, ale, co bardzo istotne, w dobra osobiste różnych osób i to dzieci. Nie można też przyjąć, że pomiędzy czynami istnieje ścisły związek czasowy. Zostały one popełnione w różnych okresach, a niebagatelne znaczenie ma wielokrotność przestępczych zachowań K. S. i to na przestrzeni wielu lat.
Kierując się w szczególności godzeniem tak poważnymi przestępstwami, na przestrzeni wielu lat, w bardzo ważkie dobra osobiste różnych osób (wolność seksualną) Sąd Apelacyjny podwyższył wymierzoną oskarżonemu karę łączną do 9 lat pozbawienia wolności. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, kara łączna w tej wysokości daje gwarancję osiągniecia celów zapobiegawczych i wychowawczych wobec K. S., jak też uwzględnia należycie potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.
Trafny jest też drugi z zarzutów podniesionych przez prokuratora. Wysokość orzeczonych na rzecz pokrzywdzonych zadośćuczynień jest rażąco za niska. Zasadnie skarżący wskazuje na nieodpowiednie uwzględnienie zakresu krzywd i cierpień doznanych przez pokrzywdzone, które w czasie popełnienia przestępstw były dziećmi. Niebagatelne znaczenia ma charakter czynów, których były one ofiarami. Oskarżony wielokrotnie dopuszczał się na ich szkodę przestępstw godzących w wolność seksualną. Były to zgwałcenia związane z obcowaniem płciowym i doprowadzeniem do poddania się innym czynnościom seksualnym. Tego rodzaju zachowania bardzo destrukcyjnie oddziaływują na psychikę dziecka i rzutują na życie już jako osoby dorosłej. Intensywność cierpień doznanych przez W. K. i O. K. bez wątpienia jest bardzo duża, a psychologiczne konsekwencje krzywd, jakie je spotkały są po prostu nieodwracalne, co słusznie podkreślił prokurator. Oskarżyciel przekonująco również wykazał, że przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia nie powinna mieć znaczenia sytuacja majątkowa oskarżonego.
W zaistniałej sytuacji, Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok w punktach VIII i IX w ten sposób, że podwyższył orzeczone na rzecz pokrzywdzonych zadośćuczynienia do kwoty 100 000 złotych. W przekonaniu Sądu Apelacyjnego, zadośćuczynienia w tych wysokościach uwzględniają należycie rodzaj i stopień krzywd związanych z popełnionymi na szkodę pokrzywdzonych przestępstwami. Stanowią też realną, adekwatną i sprawiedliwą wartość, która stanowić będzie odpowiednią rekompensatę za cierpienia, jaki spowodował u nich oskarżony.
Prokurator wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku:
- w punkcie III poprzez podwyższenie orzeczonej kary łącznej do 9 lat pozbawienia wolności,
- w punkcie VIII i IX poprzez orzeczenie zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych W. i O. K. w kwocie 100 000 złotych.
Zasadny
Wnioski prokuratora zasługiwały na uwzględnienie, ponieważ zasadne okazały się podniesione przez niego zarzuty, o czym była mowa wyżej.
Pełnomocnik oskarżycielek posiłkowych podniósł następujące zarzuty:
1) obrazę prawa materialnego, tj. art. 46 § 1 k.k. w zw. z art. 445 § 1 k.c. poprzez orzeczenie o zadośćuczynieniu za doznane krzywdy z naruszeniem prawa cywilnego: nieuwzględnienie wszystkich obiektywnych i subiektywnych czynników składających się na krzywdę zgwałconych dzieci, co doprowadziło do sytuacji, w której zasądzona suma zadośćuczynienia jest sumą dalece nieodpowiednią w stosunku do okoliczności stanowiących podstawę jej przyznania jak również niewspółmierną do aktualnych warunków ekonomicznych i średniej stopy życiowej społeczeństwa, stanowiących podstawę stosowania zasady umiarkowanej wysokości zadośćuczynienia, tj. przyznanie wielokrotnie zgwałconym z użyciem przemocy fizycznej przez oskarżonego dziewczynkom (oskarżycielkom) rażąco niskiej sumy, która nie może być uznana za wystarczającą zważywszy na rozmiar wyrządzonej w/w dzieciom krzywdy,
2) obrazę przepisu art. 56 § 1 k.k. poprzez zastosowanie do określenia kwoty zadośćuczynienia dyrektyw wymiaru kary i środków karnych poprzez uwzględnienie możliwości zarobkowych i sytuacji materialnej oskarżonego, podczas gdy zgodnie z w/w przepisem do orzekania o obowiązku naprawienia szkody, jak i zadośćuczynienia zastosowanie powinny mieć jedynie normy prawa cywilnego,
3) błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który miał wpływ na jego treść, skutkujący niewłaściwym uznaniem, że w okolicznościach niniejszej sprawy (wielokrotnym zgwałceniom dwójki dzieci przez wujka używającego przemocy) sumą adekwatną i proporcjonalną za krzywdę doznaną przez dziewczynki jest kwota po 10 000 złotych dla każdej z nich, pomimo iż jest to kwota niewspółmierna do rozmiaru doznanych przez nie krzywd i cierpień, ich intensywności i nieodwracalnego charakteru, spustoszeń poczynionych w psychice dzieci mających druzgocący wpływ na całe ich życie, zaś w/w względy przemawiają za uznaniem, że kwota po 100 000 złotych na rzecz każdej z pokrzywdzonych zrekompensuje poniesioną krzywdę w sposób adekwatny, sprawiedliwy, zbuduje w nich poczucie sprawiedliwości i pomoże im zadbać o zrujnowane zdrowie psychiczne.
W zażaleniu z dnia (...) r., podlegającym rozpoznaniu wraz z apelacją, pełnomocnik podniósł zarzut obrazy art. 627 k.p.k. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i błędną wykładnię, a w konsekwencji nieuwzględnienie przy zasądzeniu od oskarżonego na rzecz oskarżycielek wysokości faktycznie poniesionych przez nie wydatków związanych z ustanowieniem pełnomocnika w sprawie i zasądzenie zwrotu wydatków w oparciu o jednokrotność stawki minimalnej wynikającej z rozporządzenia w sprawie wydatków za czynności adwokackie.
Częściowo zasadny
Zasadne okazały zarzuty zawarte w apelacji pełnomocnika, które zmierzały do wykazania, że zasądzone na rzecz pokrzywdzonych zadośćuczynienia są rażąco zaniżone. Choć pełnomocnik podniósł w tym zakresie inne rodzajowo zarzuty (obrazy prawa materialnego i błąd w ustaleniach faktycznych) aniżeli prokurator, to w rzeczywistości istota i cel tych zarzutów są tożsame. Dlatego też Sąd Apelacyjny w całej rozciągłości odwołuje się w tym miejscu do rozważań poczynionych przy omówieniu apelacji oskarżyciela publicznego. Nie ma bowiem potrzeby powtórnego wykazywania, że zadośćuczynienia zasądzone na rzecz W. K. i O. K. winny być podwyższone do 100 000 złotych.
Nie zasługiwał zaś na uwzględnienie zarzut pełnomocnika podniesiony w zażaleniu. Prawdą jest, że pełnomocnik należycie udokumentował, iż każda z pokrzywdzonych poniosła wydatki w kwocie 9 000 złotych z tytułu ustanowienia pełnomocnika w postępowaniu przed Sądem I instancji. Niemniej, Sąd Apelacyjny, w składzie orzekającym w niniejszej sprawie, nie podziela poglądów wyrażanych w orzeczeniach, na które powołał się skarżący, że sąd nie jest upoważniony do zasądzenia od oskarżonego niższej kwoty z tytułu zwrotu na rzecz oskarżyciela posiłkowego poniesionych przez niego wydatków związanych z ustanowieniem jednego pełnomocnika w sprawie, aniżeli ta którą poniósł oskarżyciel posiłkowy zgodnie z umową łączącą go z pełnomocnikiem (adwokatem, czy radcą prawnym). Nie ulega wątpliwości, że sąd nie może ingerować w tą umowę w tym sensie, że to oskarżyciel posiłkowy i pełnomocnik na zasadzie swobody ustalili wysokość wynagrodzenia należnego temu ostatniemu, ale nie oznacza to automatyczne, iż w takiej samej wysokości sąd ma zasądzić na rzecz oskarżyciela posiłkowego zwrot wydatków. W tym zakresie sąd jest wręcz zobowiązany do zbadania, czy wydatki te, z punktu widzenia obciążenia nimi oskarżonego, są uzasadnione. W tym zakresie Sąd Apelacyjny podziela bowiem pogląd wyrażony m.in. przez 7 – osobowy skład Sądu Najwyższego w postanowieniu z dnia 23 marca 2011 r., I KZP 1/11, OSNKW 2011, nr 5 oraz w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 30 października 2017 r., WO 14/17, OSNKW 2/15).
W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Okręgowy bardzo precyzyjnie wyjaśnił jak ustalił kwotę zasądzoną na rzecz pokrzywdzonych z tytułu wydatków związanych z ustanowieniem pełnomocnika. Z tymi wywodami w pełni zgadza się Sąd apelacyjny. W szczególności podkreślić trzeba, że przedmiotowa sprawa nie należy do skomplikowanych ani dowodowo, ani prawnie. Istota tej sprawy sprowadzała się do oceny wiarygodności zeznań pokrzywdzonych. Dowody, które nie były powiązane z tą ocena miały marginalne znaczenia. Wkład pracy pełnomocnika w rozstrzygnięcie sprawy nie był ważki. W rezultacie rozstrzygnięcie Sądu I instancji w omawianym zakresie było prawidłowe.
Pełnomocnik oskarżycielek posiłkowych wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku w pkt VIII i IX poprzez podwyższenie do 100 000 złotych na rzecz każdej z pokrzywdzonych, orzeczonych na mocy art. 46 § 1 k.k., kwot tytułem zadośćuczynienia.
W zażaleniu pełnomocnik wniósł o zmianę pkt X zaskarżonego wyroku i przyznanie od oskarżonego na rzecz oskarżycielek posiłkowych kwoty po 9 000 złotych tytułem zwrotu poniesionych wydatków związanych z ustanowieniem jednego pełnomocnika w postępowaniu przed Sądem I instancji.
Częściowo zasadny
Zasadne okazały się wnioski zawarte w apelacji, ale nie zasługiwał na uwzględnienie wniosek ujęty w zażaleniu. Powody, które o tym zdecydowały przytoczono wyżej – przy omówieniu zarzutów.
Obrońca oskarżonego adwokat A. N. podniósł następujące zarzuty:
1) obrazę prawa procesowego, tj. art. 7 k.p.k., wyrażającą się w bezkrytycznej ocenie zeznań pokrzywdzonych, w przypadku gdy budzą one wątpliwości, biorąc pod uwagę, że:
a) pokrzywdzone wielokrotnie, dobrowolnie przyjeżdżały do domu, gdzie mieszkał oskarżony, pomimo że ten wielokrotnie miał dopuszczać się wobec nich zarzucanych mu przestępstw,
b) dom gdzie miało dochodzić do przestępstw zamieszkiwało kilka rodzin (wiele osób), a według twierdzeń pokrzywdzonych do przestępstw miało dochodzić, gdy osoby były w domu lub przed nim;
2) obrazę prawa materialnego poprzez zakwalifikowanie zachowania z pkt II wyroku, w postaci wkładania penisa w przestrzeń międzypośladkową jako obcowania płciowego (art. 197 § 1 k.k.), podczas gdy należało je zakwalifikować jako inną czynność seksualną na podstawie art. 197 § 2 k.k.;
3) obrazę art. 197 § 2 k.k., która polegała na tym, że opisane w pkt II wyroku zachowania (nie wliczając penetrowania przestrzeni międzypośladkowej) powinny zostać uznane za czyny współukarane, bez kwalifikacji z art. 197 § 2 k.k. albowiem z zeznań pokrzywdzonej O. K. nie da się jednoznacznie ustalić, czy oskarżony dopuszczał się tych zachowań w tym samym czasie po sobie (jako obcowania płciowego), czy też każdego z nich osobno, w innym czasie (jako obcowania płciowego i innych czynności seksualnych);
4) rażącą niewspółmierność orzeczonych kar jednostkowych, przy niedostatecznym uwzględnieniu niekaralności oskarżonego.
Niezasadny
Zarzuty nie zasługiwały na uwzględnienie.
Jeżeli chodzi o pierwszy zarzut, to Sąd Apelacyjny zauważa, iż w judykaturze utrwalone jest stanowisko, że przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k., wtedy, gdy:
a) jest poprzedzone ujawnieniem w toku rozprawy głównej całokształtu okoliczności sprawy (art. 410 k.p.k.) i to w sposób podyktowany obowiązkiem dochodzenia prawdy (art. 2 § 2 k.p.k.),
b) stanowi wynik rozważenia wszystkich okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.),
c) jest wyczerpująco i logicznie - z uwzględnieniem wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego - uargumentowane w uzasadnieniu wyroku (art. 424 § 1 i 2 k.p.k.) – zob. m.in.: wyrok SN z dnia 16 grudnia 1974 roku, Rw 618/74, Lex nr 18945, wyrok SN z dnia 4 lipca 1995 roku, II KRN 72/95, Lex nr 162495, postanowienie SN z dnia 18 stycznia 2007 roku, III KK 271/06, Lex nr 459451.
Zarzut obrazy przepisu art. 7 k.p.k. może być skuteczny tylko wtedy, gdy jego autor wskaże na czym konkretnie polegało przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, tj. wykaże, że ocena pewnych dowodów kłóciła się z zasadami doświadczenia życiowego lub została dokonana wbrew wskazaniom wiedzy względnie była sprzeczna z regułami logicznego rozumowania bądź wykaże, że poczynione przez sąd
meriti ustalenia wykazują błędy natury faktycznej lub błędy logiczne. Nie czyni zadość powyższym wymogom dokonanie przez apelującego własnej wybiórczej oceny dowodów i poczynienie w środku odwoławczym w oparciu o taką ocenę własnych ustaleń.
W kategorii li tylko polemiki z ustaleniami Sądu Okręgowego, niewykazującej wykroczenia poza granice dyskrecjonalnej władzy sądu zakreślonej przez art. 7 k.p.k., należy potraktować sugestie skarżącego zawarte w zarzucie oznaczonym w apelacji numerem 1. Wbrew twierdzeniom obrońcy, Sąd I instancji bardzo wnikliwie i obszernie ocenił zeznania W. K. i O. K.. Zwrócił uwagę na wszystkie istotne okoliczności, które wymagały rozstrzygnięcia. Sąd Okręgowy słusznie zarazem dał wiarę zeznaniom pokrzywdzonych i przekonująco swoje stanowisko umotywował. Można jedynie przytoczyć najważniejsze i trafne tezy tego Sądu zawarte w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.
Po pierwsze, regułą jest, że wykorzystywanie seksualne dzieci w znakomitej większości przypadków ma miejsce bez obecności osób postronnych. Sprawcy dbają, by nikt o tym nie wiedział i nie zdołał zaobserwować. Zdają sobie sprawę, że są to czyny zagrożone surową karą i spotykające się z jednoznacznym potępieniem moralnym, społecznym. Do przestępstw tych dochodzi więc „w czterech ścianach” i wszystko sprowadza się do oceny wiarygodności zeznań pokrzywdzonych. Przeszkodą do seksualnego wykorzystywania pokrzywdzonych dla zdeterminowanych sprawców nie jest to, że w domu zamieszkuje wiele osób, czy też przebywają one w pobliżu domu. Sprawca czeka na moment kiedy będzie z ofiarą, bezbronnym i nie do końca zdającym sobie sprawę z tego co się dzieje dzieckiem, na osobności. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w niniejszej sprawie. Dlatego bezpośrednią wiedzę na temat inkryminowanych zachowań miały tylko O. i W. K..
Po drugie, przyznać trzeba, że od momentu popełnienia przez K. S. przypisanych mu przestępstw do momentu, gdy pokrzywdzone zdecydowały się o tym opowiedzieć matce i ojczymowi, a następnie złożyć zawiadomienie o przestępstwie, upłynął znaczny okres czasu. W konsekwencji przesłuchiwane w dniu (...) r. pokrzywdzone zeznawały na okoliczność wydarzeń, które miały miejsce od ponad 6 lat do ponad 1 roku przed przesłuchaniem (W. K.) i od ponad 11 lat do ponad 7 lat przed przesłuchaniem (O. K.). Fakt ten wpłynął na ograniczoną szczegółowość zeznań obu pokrzywdzonych, które, co zrozumiałe, opisując poszczególne zdarzenia nie były w stanie w sposób precyzyjny umiejscowić ich w czasie. Z uwagi na to, że oskarżony przestępczych zachowań dopuszczał się wielokrotnie, zrozumiałe jest też, iż po kilku latach nie były w stanie precyzyjny określić czynności podejmowanych przez K. S. w konkretnym dniu. Sąd Okręgowy dostrzegł to i zasadnie wskazał, że ten brak szczegółowości zeznań mógł utrudniać obronę oskarżonemu, ale nie oznacza to występowania w sprawie nie dających się usunąć wątpliwości. Wątpliwości takie mogłyby wystąpić tylko wtedy, gdyby pojawiły się zastrzeżenia odnośnie do wiarygodności zeznań pokrzywdzonych, a takie w sprawie nie występują.
Po trzecie, utrzymywanie przez długi czas w tajemnicy, nawet przed najbliższą rodziną, traumy związanej z wykorzystaniem seksualnym w dzieciństwie jest zjawiskiem typowym. Oskarżony podjął czynności seksualne wobec dziewczynek, które w początkowej fazie jego działań miały 9 lat. W tym momencie jego zachowanie mogło być dla nich nie do końca zrozumiałe. Przypomnieć wypada o wnioskach opinii psychologicznych, z których wynika, że obie pokrzywdzone, a zwłaszcza starsza O., wykazują słabą zdolność rozumienia zachowań ludzi w sytuacjach społecznych. Pokrzywdzone odczuwały jednak, że zachowanie oskarżonego było niedopuszczalne, lecz jako osoby zdecydowanie od niego młodsze i z racji przewagi fizycznej jaką nad nimi posiadał zdominowane nie potrafiły podjąć żadnych kroków, które mogłyby go powstrzymać. Za racjonalne należy również uznać tłumaczenia, że pokrzywdzone zdawały sobie sprawę, jak wyjawienie działań podejmowanych przez oskarżonego wpłynie na relacje rodzinne. W konsekwencji do przełamania oporu przed poinformowaniem najbliższych o molestowaniu ze strony oskarżonego potrzebny był szczególny czynnik, jakim w stosunku do O. K. był – jak wynika wprost z opinii psychologicznej – stan długotrwałego kryzysu emocjonalnego, reakcje awersyjne na bodźce kojarzone z traumą, narastające poczucie przeciążenia, niskie zasoby radzenia sobie z lękiem, napięciem psychicznym i poczuciem pokrzywdzenia, a także wsparcie partnera, który motywował ją do ujawnienia przemocy matce. Z kolei czynnikiem tym w przypadku W. K. było otwarcie się jej siostry O. i w ten sposób nabranie poczucia, że nie była jedyną pokrzywdzoną, a podjęcie przez oskarżonego przedmiotowych zachowań nie było przez samą W. w żaden sposób zawinione.
Po czwarte, pokrzywdzone nie miały żadnego powodu, aby fałszywie pomawiać oskarżonego. Prawdą jest, że poza zdarzeniami będącymi przedmiotem niniejszego postępowania K. S. zachowywał się w stosunku do W. i O. K. w sposób prawidłowy, co wynika ze zgromadzonych dowodów. Prawdą jest także to, że zabierał on pokrzywdzone na wakacje, a po wyjeździe rodziny A. i B. K. do N., nawet po rozpadzie ich związku małżeńskiego, pozostawał w dobrych stosunkach z matką pokrzywdzonych, o czym świadczy jego obecność zarówno na ślubie B. K. z K. Z., jak i na 18-tych urodzinach O.. Ma jednak rację Sąd Okręgowy, że za całkowicie pozbawione znaczenia należy uznać występujące w czasie wspólnego zamieszkiwania nieporozumienia i kłótnie pomiędzy B. K. i A. S.. Normalne jest bowiem, że pomiędzy osobami nawet pozostającymi w bardzo bliskich, rodzinnych, a nawet serdecznych stosunkach dochodzi do tego typu sytuacji, które nie muszą prowadzić do poważniejszego konfliktu. Mimo, iż świadkowie A. opisywali zdarzenie, podczas którego miało dojść do rękoczynów między obiema kobietami, to jednak nie sposób uznać, że takie, mające miejsce w odległym czasie zdarzenie, mogłoby doprowadzić małoletnie do złożenia zeznań fałszywie obciążających i to nie uczestniczkę kłótni, lecz jej męża.
Po piąte, w sprawie nie ujawniły się żadne okoliczności, które wskazywałyby na to, że pokrzywdzone zostały nakłonione przez matkę lub ojczyma albo przez jakąkolwiek inną osobę do złożenia niezgodnych z prawdą zeznań obciążających K. S.. B. K. pomimo rozpadu jej związku z A. K. nie pozostawała w żadnym konflikcie z byłymi teściami i szwagrostwem. Z zeznań świadków wynika, że R. i J. małżonkowie K. obwiniali ich syna o rozstanie z B., pozostawienie jej samej z dziećmi i związanie się z inną kobietą, w związku z czym udzielali oni B. K. wsparcia oraz utrzymywali z nią i wnukami stały kontakt między innymi zapraszając na święta i wakacje. Relacje te nie zostały naruszone nawet po związaniu się B. K. z K. Z.. W tym stanie rzeczy nie sposób przyjąć, żeby B. K. miała wpłynąć na córki, aby te fałszywie pomówiły oskarżonego o opisane w ich zeznaniach czynności seksualne.
Po szóste, jak trafnie ujął to Sąd Okręgowy, okolicznością przemawiającą za uznaniem wiarygodności zeznań O. i W. K. jest ich spójność. Okoliczności ujawnienia czynów popełnionych na szkodę obu pokrzywdzonych czynią nieprawdopodobnym, aby dziewczynki uprzednio przygotowały fałszywą wersję wydarzeń, a następnie tak przygotowaną wersję przedstawiały matce, ojczymowi i następnie organom ścigania. Obie w swoich zeznaniach obciążały wyłącznie K. S., nie wskazując na żadne naganne zachowania ze strony innych domowników. Oczywiście nie opisywały one tych samych wydarzeń, ponieważ oskarżony zaczął podejmować bezprawne czynności w stosunku do młodszej W. dopiero wtedy, gdy stracił zainteresowanie seksualne wobec starszej O., w związku z czym nie doszło do żadnego zajścia, w którym jednocześnie udział brałyby obie pokrzywdzone. Należy jednak wskazać, że sposób działania oskarżonego opisany przez obie pokrzywdzone był zbieżny, wpisując się w wynikający z opinii psychiatryczno-psychologiczno-seksuologicznej schemat działania oskarżonego jako sprawcy wykazującego – pomimo możliwości zaspokojenia popędu seksualnego w sposób prawnie dozwolony – zainteresowanie obiektem niedojrzałym fizycznie i psychicznie.
Po siódme, za uznaniem wiarygodności zeznań pokrzywdzonych przemawia też relatywną skąpość ich relacji, co świadczy o tym, iż nie chciały one obciążać oskarżonego ponad miarę. Mówiły tylko o tym co pamiętały. Przekonuje to o ich obiektywizmie. W. K. opowiadając o wakacjach spędzonych z wujostwem nad morzem zaprzeczyła, aby wówczas miało dochodzić do nieakceptowalnych seksualnych zachowań ze strony K. S.. O. K. zapytana, czy oskarżony miał wytrysk, oświadczyła, że nie wie, a także zaprzeczyła, aby wujek pokazywał jej filmy pornograficzne. Pokrzywdzone nie zeznawały także na temat tego, jakich czynności oskarżony dopuszczał się w stosunku do drugiej pokrzywdzonej, co także świadczy o tym, że wystrzegały się przekazywania informacji nie tylko nieprawdziwych, ale również tych, co do których nie miały pewności.
Po ósme, o wiarygodności zeznań składanych przez pokrzywdzone świadczy również sposób ich składania. W. i O. K. posługiwały się językiem bardzo prostym, często niedostosowanym do ich wieku. Było to spowodowane tym, że pokrzywdzone opisywały zdarzenia, które miały miejsce, gdy były małymi dziewczynkami i nie znały terminologii nawet zwyczajowej lub gwarowej dotyczącej czynności seksualnych, którym były poddawane, jak zasadnie zauważył Sąd Okręgowy w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Zdarzenia te były w ich świadomości odtwarzane z pewnością wielokrotnie, przy zastosowaniu takich określeń, jakie są dostępne dla dziecka w wieku 9-14 lat. Ponadto pokrzywdzone od dłuższego czasu wychowują się na terenie N., tam chodzą do szkoły i na co dzień posługują się językiem n., w związku z czym składanie zeznań w języku p. powodowało czasami brak wiedzy na temat odpowiedniego słownictwa, a czasami również różne błędy składniowe, zwłaszcza gramatyczne w zakresie odmiany przede wszystkim czasowników. Wpływ na obniżoną logikę narracji mają także deficyty intelektualne, jednak narracja ta jest adekwatna do zdolności poznawczych świadków, ich inteligencji, stopnia rozumienia norm i zasad oraz upływu czasu od opisywanych zdarzeń – co podkreślono w opinii psychologicznej. Sąd I instancji słusznie jednocześnie zaznaczył, że mająca w czasie przesłuchania 20 lata O. opisując dotykane przez oskarżonego miejsca jej ciała posługiwała się takimi określeniami jak „do góry i na dole”, „wkładał mi z tyłu i z przodu”. Błędy popełniane w czasie przesłuchania i trudności ze znalezieniem odpowiedniego słownictwa świadczą o tym, że relacje W. i O. K. nie były wcześniej przygotowane, lecz były spontaniczne, oczywiście w takim zakresie, a jakim spontaniczność jest możliwa przy opisywaniu traumatycznych wydarzeń sprzed kilku lat.
Po dziewiąte, zgodzić należy się z Sądem Okręgowym, że nie ma podstaw do przyjęcia, że pokrzywdzone mogłyby fałszywie pomawiać oskarżonego licząc na materialne korzyści w postaci zadośćuczynienia. Z opinii psychologicznej wynika przecież, że w czasie badania na zadane pytanie O. oświadczyła, że nie oczekuje zadośćuczynienia
Po dziesiąte, czynnikiem przemawiającym za uznaniem wiarygodności zeznań obu pokrzywdzonych jest treść opinii pisemnej i ustnej biegłej E. M.. Zgodnie z tą opinią zeznania W. i O. K. z punktu widzenia psychologicznego zasługują na wiarę. Zauważyć należy, że stwierdzone przez biegłą u pokrzywdzonych deficyty intelektualne przemawiają wręcz za przyjęciem wiarygodności ich zeznań, ponieważ deficyty te ograniczają zdolność świadków do celowego opisywania zdarzeń niezgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem.
Z wyżej przedstawionych względów zeznania pokrzywdzonych zasługują na wiarę i stały się podstawą do poczynienia prawidłowych ustaleń faktycznych, które uzasadniały skazanie oskarżonego za przestępstwa przypisane mu w zaskarżonym wyroku.
Sąd Okręgowy odniósł się też w sposób przekonujący do zastrzeżeń obrońcy w zakresie odnoszącym się do obcowania płciowego zakończonego penetracją. Chodziło o rozbieżność pomiędzy tym, co wynika z samego zawiadomienia i treścią zeznań O. K., co do ilości tego typu zdarzeń i tego, że u pokrzywdzonej nie wystąpiły typowe konsekwencje inicjacji seksualnej w postaci krwawienia. Sąd I instancji kolejny raz słusznie zaznaczył, że niezbędne jest odwołanie się do ustnej opinii psychologicznej złożonej na rozprawie w dniu 12 kwietnia 2023 r. Biegła E. M. w sposób bardzo obszerny i przekonujący wskazała, że „osoba niedojrzała może mieszać stosunek płciowy z pozycji pośladkowej i nazywać go stosunkiem analnym, dlatego może mieć trudności w rozpoznaniu, czy doszło do penetracji penisem pochwy, czy tylko między pośladkami, ponieważ z punktu widzenia dziecka każda z tych sytuacji jest traumatyczna, urazowa, przemocowa, a jeżeli dziecko nie podaje detali wskazujących na obrażenia wewnętrzne, uszkodzenia, dolegliwości bólowe, to najprawdopodobniej były to czynności, które dotyczyły penetracji zewnętrznych części ciała”. Dlatego też, kierując się obowiązkiem rozstrzygania na korzyść oskarżonego nie dających się usunąć wątpliwości, Sąd Okręgowy przyjął, że oskarżony w stosunku do O. K. nie dopuścił się penetracji penisem pochwy ani odbytu, natomiast spenetrował przestrzeń międzypośladkową, co dziewczynka mając w tym czasie ograniczone zdolności percepcyjne oraz nie mając wcześniej żadnych doświadczeń seksualnych odebrała za stosunek dopochwowy lub analny.
Jeżeli chodzi o zarzut drugi, to wyjść trzeba od tego, że termin "obcowanie płciowe" odnosi się nie tylko do klasycznego (heteroseksualnego) stosunku płciowego (współżycia), a także do innych czynności stanowiących jego surogaty, które obiektywnie zbliżone są do poziomu intymności towarzyszącego stosunkowi seksualnemu (
M. Filar, w:
M. Filar, KK. Komentarz, 2008, s. 816–817). Najczęściej w literaturze za surogaty takie uznaje się stosunki analne (także homoseksualne) oraz oralne, imitujące stosunek płciowy, ale nie oznacza to, iż wyłącznie takie zachowania wchodzą w grę. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, zgwałcenie z art. 197 § 1 k.k. ma miejsce, gdy czynność sprawcza polega na bezpośrednim kontakcie płciowym ciała sprawcy z organami płciowymi ofiary lub też z tymi częściami jej ciała, które sprawca traktuje równoważnie i na których lub za pomocą których wyładowuje swój popęd seksualny. Taką częścią ciała jest również przestrzeń międzypośladkowa. Włożenie penisa w tą przestrzeń i wykonywanie ruchów frykcyjnych jest obiektywnie zbliżone poziomem zażyłości i intymności, towarzyszącemu typowemu spółkowaniu. Jest to stosunek analogiczny do spółkowania i mogący prowadzić – tak jak spółkowanie – do zaspokojenia popędu płciowego. Prawidłowa jest więc kwalifikacja z art. 197 § 1 k.k.
Przechodząc do zarzutu oznaczonego w apelacji numerem 3, wypada zacząć od tego, że nie istnieją żadne sztywne i oczywiste zasady uznawania czynów za współukarane. Można jedynie opierać się na wskazówkach sformułowanych w orzecznictwie Sądu Najwyższego i w doktrynie – biorąc jednak pod uwagę i to, że w doktrynie bardzo często nie ma zgody co do faktu, czy konkretne typy przestępstw mogą zostać uznane za czynności współukarane. Konstrukcja czynów współukaranych ma charakter pozaustawowy, dlatego też przy określaniu warunków wymaganych do jej zastosowania, możliwych postaci oraz podstawy rozstrzygnięcia sądu w przypadku jej przyjęcia, niezbędne jest odwoływanie się do reguł wypracowanych w tym zakresie w doktrynie i orzecznictwie, a ocena musi być dokonywana nie w formie abstrakcyjnej, lecz z uwzględnieniem realiów konkretnej sprawy. Właśnie na gruncie niniejszej sprawy szczególnego zaakcentowania wymaga to, że K. S. działał czynem ciągłym. Jego zachowania na przekór twierdzeniom obrońcy, w jednych przypadkach przyjmowały postać obcowania płciowego, a w innych doprowadzenia pokrzywdzonej do poddania się innym czynnościom seksualnym. Charakterystyka czynów ciągłych, które polegają na dwóch lub więcej zachowaniach, spiętych z góry podjętym zamiarem, niewątpliwie musi skutkować częstokroć odstąpieniem od typowych reguł znajdujących zastosowanie do czynów przybierających postać zachowań „jednoczynowych”. W przeciwnym razie opis czynu nie odda całej zawartości kryminalnej działalności sprawcy. W sytuacji, gdy zgwałcenia nie przybierają postaci czynu ciągłego to rzeczywiście doprowadzenie ofiary do obcowania płciowego, które jest poprzedzone innymi czynnościami seksualnymi winno skutkować potraktowaniem ich za współukarane. Inaczej jest jednak, gdy mamy do czynienia z czynem ciągłym, a poszczególne zachowania raz polegają na doprowadzeniu ofiary obcowania płciowego, a innym razem na doprowadzeniu jej do innych czynności seksualnych. W takim przypadku dla oddania całej zawartości kryminalnej czynu należy w opisie oddać wszystkie te zachowania. Taki opis przedstawia przecież prawdziwy przebieg wydarzeń.
Poza tym, jedynym prawidłowym działaniem w zakresie procesowych skutków przyjęcia konstrukcji czynu współukarenego, zdaniem Sądu Apelacyjnego, jest czynność polegająca na uzupełnieniu opisu czynu głównego będącego podstawą skazania i wymiaru kary o znamiona czynu współukaranego, a nie uniewinnienie oskarżonego, czy też umorzenie postępowania na podstawie art. 17 § 1 pkt 11 k.p.k. Tak więc nawet przyznanie racji obrońcy nie wpłynęłoby na zmianę opisu czynu.
Na koniec zauważyć należy, że konstrukcja czynu ciągłego prowadzi do przyjęcia jednego czynu zabronionego i co za tym idzie jednego przestępstwa. W. wchodzi zaś w grę, gdy mamy do czynienia z realnym zbiegiem dwóch przestępstw. Odnośnie do każdej z pokrzywdzonych oskarżony dopuścił się zaś tylko jednego przestępstwa (opartego na regulacji art. 12 § 1 k.k.), a zatem o współukaraniu nie może być mowy.
Idąc dalej, nie może być też mowy, aby w omawianej sytuacji znalazła zastosowanie reguła wyłączająca wielość ocen w postaci konsumpcji (pochłaniania), co trzeba rozważyć skoro mamy do czynienia z jednym czynem zabronionym – przestępstwem. Tu znowu wraca problem specyfiki czynu ciągłego, który składa się z dwóch lub więcej zachowań. Ta specyfika częstokroć prowadzi do odstąpienia od ogólnych zasad kwalifikowania czynów. W typowym wszak układzie typ kwalifikowany wyłącza stosowania typu podstawowego (lex specialis), np. kradzież z włamaniem wyłącza stosowanie podstawowego typu kradzieży z art. 278 § 1 k.k. Tak samo forma stadialna usiłowania jest wyłączona przez najpełniejszą formę stadialną popełnienia przestępstwa jaką jest dokonanie, czy to w oparciu o regułę wyłączającą wielość ocen w postaci subsydiarności milczącej, czy to w oparciu o regułę konsumpcji. Jak jednak zakwalifikować czyn ciągły, jako twór sztuczny, wprowadzony do Kodeksu karnego ze względów pragmatycznych, gdy poszczególne zachowania składające się na ten czyn wyczerpują znamiona typu podstawowego i typu kwalifikowanego, czy też jedne z nich polegają na usiłowaniu, a inne na dokonaniu danego typu czynu zabronionego. Np. dwa zachowania składające się na czyn ciągły polegały na dokonaniu kradzieży z włamaniem samochodu, a pięć na usiłowaniu dokonania kradzieży z włamaniem samochodu. Innym przykładem może być sytuacja, gdy dwa zachowania składające się na czyn ciągły wyczerpywały znamiona typu podstawowego kradzieży z art. 278 § 1 k.k., a jedno kradzieży z włamaniem z art. 279 § 1 k.k. W przekonaniu Sądu Apelacyjnego, w takich przypadkach należy odstąpić od ogólnych zasad związanych z zastosowaniem reguł wyłączających wielość ocen. W rezultacie w podanych przykładach należałoby czyny ciągłe zakwalifikować odpowiednio: z art. 279 § 1 k.k. w zb. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 279 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. oraz z art. 279 § 1 k.k. w zb. z art. 278 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. Tylko taka bowiem kwalifikacja oddaje kryminalną zawartość przestępstwa oraz rzeczywisty przebieg wypadków i doprowadza do zgodności, równowagi pomiędzy opisem czynu i podstawą prawna skazania.
Kontynuując powyższe rozważania, zgodzić należy się z tezą, że gdyby działanie sprawcy było „jednym zachowaniem”, które nie przybiera znamion czynu ciągłego, a za pomocą czynności określonych w art. 197 § 1 k.k. doprowadziłby on ofiarę do obcowania płciowego, to podjęte w drodze do realizacji tego celu inne czynności seksualne w rozumieniu art. 197 § 2 k.k. winny być potraktowane jako pochłonięte i wykluczone byłoby przyjęcie kwalifikacji kumulatywnej art. 197 § 1 k.k. w zb. z art. 197 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. Reguła ta nie powinna znaleźć jednak zastosowania, gdy sprawca działając czynem ciągłym, dopuszcza się szeregu zachowań wobec tej samej osoby pokrzywdzonej, z których jedne wyczerpują znamiona czynu zabronionego z art. 197 § 1 k.k., a inne znamiona czynu zabronionego z art. 197 § 2 k.k. W tej sytuacji, dla oddania prawdziwego przebiegu wypadków i rzeczywistej zawartości kryminalnej działania sprawcy uzasadnione będzie przyjęcie kwalifikacji kumulatywnej.
Na koniec można zauważyć, że przytoczenie w kwalifikacji prawnej czyny przypisanego oskarżonemu w punkcie II zaskarżonego wyroku, obok art. 197 § 1 k.k. również art. 197 § 2 k.k. nie ma istotnego znaczenia, gdyż i tak zachowania opisane w tych przepisach związane były z wyczerpaniem znamion zbrodni z art. 197 § 3 pkt 2 k.k., która jest typem kwalifikowanym w stosunku do czynów określonych w § 1 i 2 art. 197 k.k.
Nie jest też prawdą, że wymierzone oskarżonemu kary jednostkowe pozbawienia wolności rażą swoją surowością. Kształtując ich rozmiar Sąd Okręgowy miał na uwadze wszystkie istotne w tej materii okoliczności, tj. zarówno te przemawiające na korzyść, jak i na niekorzyść K. S.. Każdej z tych okoliczności nadano odpowiednią rangę i wagę, co znalazło swoje potwierdzenie w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku i do zawartych tam rozważań w całej rozciągłości odwołuje się Sąd Apelacyjny.
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, wymierzone oskarżonemu kary jednostkowe są adekwatne do stopnia jego zawinienia oraz do stopnia społecznej szkodliwości czynów, których się dopuścił. Czynią też zadość potrzebom w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.
Co do kary łącznej oraz wysokości zadośćuczynienia Sąd Apelacyjny odwołuje się do rozważań poczynionych przy omówieniu apelacji prokuratora.
Nie budzą również zastrzeżeń rozstrzygnięcia zawarte w punktach od IV do VII, które zostały należycie i przekonująco umotywowane w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.
Reasumując, żaden z zarzutów podniesionych przez obrońcę nie zasługiwał na uwzględnienie.
Obrońca oskarżonego adwokat A. N. wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uniewinnienie oskarżonego od popełnienia zarzuconych mu przestępstw.
Niezasadny
Wniosek nie zasługiwał na uwzględnienie, ponie
[…]
1072 dni od wyroku do publikacji
- Wyrok 28 listopada 2023 r.
- Portal: 4 listopada 2026 r.
Pełny tekst i metryka orzeczenia: Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych. Tytuł i streszczenie przygotował model językowy na podstawie treści orzeczenia. Orzeczenie może być nieprawomocne.