- Sygnatura akt
- IV Ka 315/26
- Sąd
- Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim
- Wydział
- IV Wydział Karny Odwoławczy
- Rodzaj
- Wyrok
- Data orzeczenia
- 21 sierpnia 2026 r.
- Rozstrzygnięcie
- Orzeczenie zmienione
- Kara
- rok i 3 miesiące więzienia
- Opublikowano w portalu
- 5 listopada 2026 r.
- W serwisie od
Zestawienie z tego dnia- Kategorie
- Sprawy karne
© autorzy OpenStreetMap
Pobicie sąsiada bez czynu chuligańskiego. Sąd obniżył karę do roku i 3 miesięcy
Przejdź do orzeczenia, 21 min czytania
Spór
Oskarżony R. M. został skazany za groźby wobec żony sąsiada oraz za pobicie sąsiada przed blokiem, a jego obrońca zaskarżył wyrok, zarzucając m.in. błędne ustalenia i zbyt surowe kary.
Ustalenia sądu
Sąd Okręgowy uznał, że groźby na klatce schodowej i cios w twarz były odrębnymi zdarzeniami, a pobicie przed blokiem było spontaniczne. Nie wykazano publicznego charakteru działania, a obrażenia twarzy wyeliminowano na zasadzie in dubio pro reo. Zeznania matki oskarżonego uznano za niewiarygodne.
Rozstrzygnięcie
Sąd zmienił wyrok, wyeliminował czyn ciągły i cechy chuligańskie, obniżył kary jednostkowe do 7 miesięcy i 1 roku i 2 miesięcy pozbawienia wolności, a karę łączną do 1 roku i 3 miesięcy pozbawienia wolności, w pozostałym zakresie utrzymał wyrok, a oskarżonemu zasądził 40 zł kosztów i 300 zł opłaty.
Dlaczego
Sąd przyjął, że działanie nie było objęte zamiarem z góry powziętym, a brak wykazania publicznego charakteru działania wykluczał przypisanie czynu chuligańskiego. Surowe kary utrzymano z uwagi na recydywę i popełnienie czynów w okresie próby.
Dla firm
Czyn chuligański wymaga ustalenia i udowodnienia, że sprawca działał publicznie, a nie tylko w miejscu publicznym. Samo działanie bez powodu tego nie przesądza.
Więcej o sprawie
Matka oskarżonego zeznała w apelacji, że sąsiad pobił jej syna do nieprzytomności. Sąd nie uznał tych zeznań za wiarygodne.
Sąd uznał, że groźby wypowiedziane zza zamkniętych drzwi do żony sąsiada nie były objęte jednym czynem z pobiciem przed blokiem.
Sąd Okręgowy nie dał wiary zeznaniom U. C. (1) złożonym na rozprawie apelacyjnej w dniu 7 lipca 2026 roku.
- Kara
- rok i 3 miesiące więzienia
- Sąd
- Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim, IV Wydział Karny Odwoławczy
- Sygnatura
- IV Ka 315/26
Treść orzeczenia około 21 minut czytania
Sygn. akt IV Ka 315/26
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 21 sierpnia 2026 roku
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim w IV Wydziale Karnym Odwoławczym w składzie:
PrzewodniczącySędzia Tomasz Ignaczak
Protokolantsekretarz sądowy Bożena Sobczyk, Ewa Sudra
przy udziale Prokuratorów Prokuratury Rejonowej w Radomsku Wojciecha Misiaka i Damiana Mularczyka
po rozpoznaniu w dniach 09 czerwca 2026 roku, 07 lipca 2026 roku i 21 sierpnia 2026 roku
sprawy R. M.
oskarżonego o czyny z art. 190 § 1 kk w związku z art. 64 § 1 kk i inne
na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego
od wyroku Sądu Rejonowego w Radomsku
z dnia 9 lutego 2026 roku sygn. akt II K 809/25
1. zmienia zaskarżony wyrok w ten sposób, że:
a.
uchyla rozstrzygnięcia z punktów 3, 4 i 5;
b.
z opisu czynu przypisanego w punkcie 1 eliminuje słowa „
na terenie klatki schodowej bloku oraz
” i słowa „
działając czynem ciągłym
” i słowa „
oraz groził pozbawieniem życia żonie O. J.
” i słowa „
publicznie, bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego, a ponadto
”;
c.
jako podstawę skazania za czyn zarzucony w punkcie I aktu oskarżenia i przypisany w punkcie 1 wyroku przyjmuje dyspozycję art. 190 § 1 kk w zw. z art. 64 § 1 kk a jako podstawę wymiaru kary za ten czyn art. 190 § 1 kk w zw. z art. 64 § 1 kk i obniża wymiar kary pozbawienia wolności orzeczonej za ten czyn do 7 ( siedmiu) miesięcy pozbawienia wolności;
d.
z opisu czynu przypisanego w punkcie 2 eliminuje słowa „
na terenie klatki schodowej bloku oraz
” i słowa „
działając czynem ciągłym
” i słowa „
otarcia naskórka powłok głowy – ciągnącego się od okolicy nosowej, przez dolną część prawego policzka, aż po okolicę podbródkową
” i słowa „
publicznie, bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego, a ponadto
”;
e.
jako podstawę skazania za czyn zarzucony w punkcie II aktu oskarżenia i przypisany w punkcie 2 wyroku przyjmuje dyspozycję art. 157 § 1 kk w zw. z art. 64 § 1 kk a jako podstawę wymiaru kary za ten czyn art. 157 § 1 kk w zw. z art. 64 § 1 kk i obniża wymiar kary pozbawienia wolności orzeczonej za ten czyn do 1 ( jednego ) roku i 2 ( dwóch) miesięcy pozbawienia wolności;
f.
na podstawie art. 85 § 1 kk i art. 86 § 1 kk jednostkowe kary pozbawienia wolności wymierzone niniejszym wyrokiem łączy i wymierza oskarżonemu karę łączną 1 ( jednego ) roku i 3 ( trzech) miesięcy pozbawienia wolności;
g.
precyzuje, że rozstrzygniecie z punktu 6 związane jest ze skazaniem za czyn przypisany w punkcie 1;
2. w pozostałym zakresie zaskarżony wyrok utrzymuje w mocy;
3. zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa 40 (czterdzieści) złotych tytułem zwrotu wydatków poniesionych w postępowaniu odwoławczym oraz wymierza mu 300 (trzysta) złotych tytułem opłaty za obie instancje.
Uzasadnienie
Tytułem wstępu Sąd wyjaśni powody odstąpienia od sporządzenia uzasadnienia na formularzu. Sporządzanie uzasadnienia na formularzu wymusza wielokrotne powtarzanie tych samych kwestii, względnie odwoływanie się do różnych rubryk formularza, zmuszając czytelnika do wielokrotnego wertowania tekstu w poszukiwaniu odniesień, czyniąc z tego dokumentu zawiłą szaradę. Dlatego Sąd Okręgowy odstąpił od sporządzenia uzasadnienia na formularzu, gdyż sporządzenie go w tej formie byłoby nieczytelne dla stron i nie zapewniłoby pełnej transparentności, a tym samym swobodnej realizacji prawa do obrony naruszając prawo stron do rzetelnego procesu. Ma to również oparcie w orzecznictwie Sądu Najwyższego ( por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 kwietnia 2021 roku w sprawie III KK 77/21, opubl. Legalis).
Na wstępie zaznaczyć należy, że Sąd Okręgowy nie podzielił argumentacji Sądu Rejonowego co do działania przez oskarżonego ze z góry powziętym zamiarem oraz grożenia T. S. śmiercią jego żony. Sąd Rejonowy ustalił ( poniekąd słusznie), że zdarzenie miało dwie fazy:
pierwszą na klatce chodowej, kiedy to oskarżony groził żonie pokrzywdzonego T. S. ( tj. A. S.), zaś samego T. S. uderzył w twarz ( przy czym było to o tyle „przypadkowe”, że oskarżony zamachnął się pięścią na A. S., ale T. S. ją zasłonił i cios wylądował na jego twarzy);
drugą mającą miejsce po jakimś czasie przed blokiem mieszkalnym, kiedy to oskarżony groził T. S. i go pobił powodując skutki z art. 157 § 1 kk.
Tylko te dwa czyny mające miejsce w drugiej fazie wydarzeń przed blokiem mieszkalnym były objęte aktywem oskarżenia. Zdarzenia mające miejsce w pierwszej fazie na klatce schodowej nie były objęte skargą prokuratorską i nie mogą być objęte skazaniem, albowiem wbrew ustaleniom Sądu Rejonowego nie były to czyny ciągłe, a oskarżony nie działał ze z góry powziętym zamiarem.
Co do czynu z punktu 1 zaskarżonego wyroki i gróźb na klatce schodowej oskarżony formułował je wyraźnie wobec A. S., a nie T. S. ( co wynika bezpośrednio z zeznań T. S.), nie miał zamiaru grozić wówczas T. S., że zrobi krzywdę jego żonie ( jak to argumentował Sąd Rejonowy), bo nawet nie wiedział, że T. S. jest na klatce schodowej i te słowa słyszy. Wszak słowa dotyczące A. S. oskarżony wypowiedział zza zamkniętych drzwi słysząc głos dobijającej się do nich A. S. i personalizował je tylko do niej. Ponadto, nie można tu przypisać oskarżonemu działania ze z góry powziętym zamiarem, bo grożąc A. S. na klatce ( zza zamkniętych drzwi) nie planował, że sytuacja się rozwinie i że później znajdzie się przed blokiem z T. S. i będzie groził jemu. Ponadto zgodnie z art. 12 § 1 kk, jeżeli przedmiotem zamachu jest dobro osobiste, warunkiem jedności czynu jest tożsamość pokrzywdzonego. Z tych powodów z opisu czynu przypisanego w punkcie 1 wyeliminowano znamiona czynu ciągłego i grożenie T. S. pozbawieniem życia jego żony (A. S.), a z kwalifikacji tego czynu art. 12 § 1 kk.
Co do czynu z punktu 2 zaskarżonego wyroku, sytuacja wygląda analogicznie. Nie można tu przypisać oskarżonemu działania ze z góry powziętym zamiarem, bo zadając na klatce schodowej cios T. S. ( zresztą przypadkowo, bo jego zamiarem było uderzenie A. S.) nie planował, że sytuacja się rozwinie i że później znajdzie się przed blokiem z T. S. i będzie go tam bił – atak na pokrzywdzonego przed blokiem miał charakter spontaniczny, oskarżony go tam zobaczył, jak pokrzywdzony wyszedł aby odwieźć syna i wtedy pod wpływem impulsu na niego ruszył. Z tych powodów z opisu czynu przypisanego w punkcie 2 wyeliminowano znamiona czynu ciągłego, a z kwalifikacji tego czynu art. 12 § 1 kk.
Ponadto z opisu czynu z punktu 2 zaskarżonego wyroku na zasadzie in dubio pro reo ( art. 5 § 2 kpk) wyeliminowano obrażenia twarzy pokrzywdzonego tj. „
otarcia naskórka powłok głowy – ciągnącego się od okolicy nosowej, przez dolną część prawego policzka, aż po okolicę podbródkową”, albowiem nie ma pewności, czy powstały one na skutek uderzenia w twarz na klatce schodowej, czy na skutek pobicia przed blokiem. Pozostałe obrażenia na pewno powstały na skutek ciosów zadawanych pokrzywdzonemu przed blokiem, bo były umiejscowione na innych częściach ciała ( a na klatce schodowej pokrzywdzonemu oskarżony zadał tylko jeden cios w twarz).
Ponadto Sąd Okręgowy za zasadne uznał zarzuty związane z przypisaniem oskarżonemu co do obu czynów przypisanych w punktach 1 i 2 zaskarżonego wyroku działania w warunkach czynu chuligańskiego. Zgodnie z art. 115 § 21 kk „występkiem o charakterze chuligańskim jest występek polegający na umyślnym zamachu na zdrowie, na wolność, na cześć lub nietykalność cielesną, na bezpieczeństwo powszechne, na działalność instytucji państwowych lub samorządu terytorialnego, na porządek publiczny, albo na umyślnym niszczeniu, uszkodzeniu lub czynieniu niezdatną do użytku cudzej rzeczy, jeżeli sprawca działa publicznie i bez powodu albo z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego". Przesłanki wymienione w tym przepisie tj. zaatakowanie jednego z wymienionych dóbr chronionych prawem, umyślność takiego zamachu, działanie publiczne, działanie bez powodu lub z oczywiście błahego powodu oraz rażące lekceważenie porządku prawnego muszą być spełnione kumulatywnie, aby występek można było uznać za chuligański. Nie sposób nie uznać w okolicznościach niniejszej sprawy, aby zachowanie oskarżonego wskazywało na rażące lekceważenie porządku prawnego i było podjęte bez powodu. Czyn oskarżonego był bowiem wymierzony w wartości takie jak zdrowie i życie ludzkie, a sam oskarżony bez powodu zaatakował pokrzywdzonego, prawdopodobnie, aby wyładować własne frustracje czy niezadowolenie. Jednakże stosownie do treści art. 115 § 21 kk, aby mówić o chuligańskim charakterze występku musi być spełniony poza „działaniem bez powodu lub z oczywiście błahego powodu, okazanie rażącego lekceważenia porządku prawnego” łącznie jeszcze
element publicznego charakteru działania. Odwołując się do orzecznictwa Sądu Najwyższego należy wskazać, iż działanie publiczne zachodzi wówczas, gdy bądź ze względu na miejsce działania, bądź ze względu na okoliczności i sposób działania sprawcy jego zachowanie się jest lub może być dostępne (dostrzegalne) dla nieokreślonej liczby osób, przy czym sprawca mając świadomość tej możliwości co najmniej się na to godzi, zaś okoliczność, że określony czyn dokonany został w miejscu publicznym, nie stanowi wprawdzie sama przez się wystarczającej podstawy do ustalenia, iż sprawca działał publicznie (
por. uchwała SN 7 sędziów z dnia 20 września 1973 roku, VI KZP 26/73 , OSNKW 1973/11/132; wyrok SN z dnia 26 marca 1973 roku, Rw 279/73 , Orzecznictwo Sądu Najwyższego Izba Karna rok 1973, Nr 7-8, poz. 101). Także w doktrynie podkreśla się, że określenie „publicznie ” nie jest tożsame z pojęciem „w miejscu publicznym”. Ten drugi termin oznacza miejsce dostępne dla nieograniczonego kręgu podmiotów, chociażby w chwili zachowania sprawcy nikt poza nim samym tam się nie znajdował (
por. (w:) A. Zoll (red.), G. Bogdan, K. Buchała, Z. Ćwiąkalski, M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas, J. Majewski, M. Rodzynkiewicz, M. Szewczyk, W. Wróbel, Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do art. 117-277. Tom II, Zakamycze, 1999).
Sąd Rejonowy poza wskazaniem, że one miejsce na klatce schodowej i przed blokiem, w żaden sposób nie ustalił ani nie próbował wykazać, że dokonano ich „publicznie”. Tymczasem – jak wyżej wskazano
- określenie „publicznie” nie jest tożsame z pojęciem „w miejscu publicznym”. Publiczność działania sprawcy występku chuligańskiego nie jest determinowana więc wyłącznie przez publiczny charakter miejsca jego czynu. Publiczność zachowania sprawcy polega bowiem na tym, że następuje ono w takich warunkach, że może być dostrzeżone przez niedającą się określić liczbę bliżej niezidentyfikowanych osób i
należy to wykazać, a także wykazać ( udowodnić i ustalić), że oskarżony objął „publiczne działanie” co najmniej zamiarem ewentualnym. Sąd Rejonowy w tej sprawie temu nie sprostał, a wyrok zaskarżono jedynie na korzyść oskarżonego.
Dlatego z opisów i kwalifikacji przestępstw przypisanych w punktach 1 i 2 zaskarżonego wyroku należało wyeliminować znamiona ( i przepisy) związane z występkiem chuligańskim, a w konsekwencji Sąd Okręgowy musiał uchylić rozstrzygnięcia o nawiązkach z punktów 4 i 5 zaskarżonego wyroku opartych na dyspozycji art. 57 a § 2 kk (Sąd Rejonowy omyłkowo powoływał dyspozycję art. 57 § 2 kk).
Konsekwencją w/w zmian było złagodzenie kar jednostkowych i kary łącznej.
Sąd Okręgowy nie podzielił jednak zrzutów obrońcy dotyczących rażącej niewspółmierności kar jednostkowych i kary łącznej, uznając je za bezzasadne. Zmiana polegająca na obniżeniu tych kar wynika ze złagodzenia kwalifikacji prawnej i zmian opisów czynów, a nie z powodu uwzględnienia zarzutu rażącej niewspółmierności kar. Oskarżony jako osoba wielokrotnie karana ( w tym za przestępstwa podobne), odpowiadająca w warunkach recydywy i nawet dokonująca inkryminowanych czynów w trakcie okresu próby związanego z warunkowym przedterminowym zwolnieniem z reszty kary pozbawienia wolności orzeczonej w innej sprawie, zasługuje jedynie na surowe kary jednostkowe pozbawienia wolności. Dlatego za czyn art. 190 § 1 kk w zw. z art. 64 § 1 kk wymierzono karę 7 ( siedmiu) miesięcy pozbawienia wolności, a za czyn art. 157 § 1 kk w zw. z art. 64 § 1 kk karę 1 ( jednego ) roku i 2 ( dwóch) miesięcy pozbawienia wolności.
Orzekając o karze łącznej Sąd Okręgowy zastosował zasadę asperacji maksymalnie zbliżoną do zasady absorbcji, albowiem przypisane czyny zostały popełnione w bardzo krótkim odstępie czasu na szkodę tego samego pokrzywdzonego. Dlatego wymierzono karę łączną 1 ( jednego ) roku i 3 ( trzech) miesięcy pozbawienia wolności.
Należało również sprecyzować orzeczenie o środkach karnych z punktu 6 zaskarżonego wyroku poprzez wskazanie, w związku z którym z przypisanych przestępstw zostało popełnione. Wskazano, że orzeczenie to związane jest z przestępstwem gróźb karalnych, bo istotą tego środka karnego jest zabezpieczenie pokrzywdzonego przed kolejnymi przestępstwami ( a więc przed realizacją gróźb).
W pozostałym zakresie apelacja nie była zasadna.
Poza omówionymi powyżej błędami w ustaleniach, w pozostałej części zarzuty błędów w ustaleniach faktycznych oraz zarzuty błędnej oceny dowodów, nie zasługują na uwzględnienie. Sąd Rejonowy ( poza w/w działaniem w czynach ciągłych i chuligańskim charakterem występków, co Sąd Okręgowy skorygował) prawidłowo ustalił stan faktyczny w oparciu o rzetelnie i wszechstronnie oceniony materiał dowodowy. Każdy istotny dowód został poddany analizie i oceniony w kontekście innych, powiązanych z nim dowodów. Ocena materiału dowodowego dokonana przez Sąd Rejonowy ( poza omówionymi kwestiami czynów ciągłych i ich chuligańskiego charakteru) jest obiektywna, prawidłowa, zgodna z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, oparta o całokształt ujawnionego na rozprawie materiału dowodowego i jako taka korzysta z ochrony jaką daje art. 7 kpk. Sąd Okręgowy nie będzie w tym miejscu tej oceny i tych ustaleń powielał, albowiem wobec doręczenia stronom odpisu uzasadnienia zaskarżonego wyroku analiza ta jest ( a przynajmniej powinna być ) im znana - dość powiedzieć, że Sąd odwoławczy aprobuje dokonaną p rzez Sąd Rejonowy ocenę dowodów oraz oparte na niej ustalenia faktyczne.
W sprawie nie ma więc żadnych innych ( poza mechanizmem powstania obrażeń twarzy, co było powyżej omawiane i co zostało konwalidowane przez Sąd Okręgowy na drodze eliminacji tych obrażeń z opisu czynu) nieusuniętych wątpliwości, bo zostały one rozwiane w drodze rzetelnej i logicznej oceny dowodów. To, że apelant się z tą oceną nie zgadza, nie jest równoznaczne z sytuacją określoną w art. 5 § 2 kpk. Zatem nie doszło do naruszenia zasady in dubio pro reo, a zarzuty z tym związane są chybione.
Całkowicie chybione są zarzuty obrońcy dotyczące braku działania z urzędu przez Sąd Rejonowy i zaniechania obowiązku weryfikowania wersji oskarżonego.
Apelant myli rolę Sądu obiektywnie rozpoznającego sprawę z rolą obrońcy szukającego na siłę jak tu wybronić klienta i kreatywnie ( niekiedy „twórczo” i z dużą wyobraźnią) podchodzącego za niego do tego zadania. Sąd nie miał tu ani podstaw, ani obowiązku do szukania świadków z urzędu i kreowania za oskarżonego jego linii obrony – bo należy uświadomić apelantowi wielokrotnie odwołującemu się do obowiązku weryfikacji wersji oskarżonego, że
przecież oskarżony żadnej własnej i odmiennej wersji zdarzeń nie przedstawił ( odmówił składania wyjaśnień, nie składał żadnych wniosków dowodowych). Materiał dowodowy nie budził żadnych wątpliwości ( nie budzi również wątpliwości Sądu Okręgowego) więc Sąd Rejonowy nie miał żadnych podstaw do działania z urzędu. Ponadto doszło do uzupełnienia materiału dowodowego na etapie apelacyjnym zgodnie z wnioskami obrony, więc ten zrzut i tak się zdezaktualizował.
W szczególności Sąd Rejonowy prawidłowo uznał za wiarygodne zeznania T. S., A. S. i J. S.. Nie ma żadnych powodów ( motywów ani pobudek), dla których świadkowie ci mieliby narażać się na odpowiedzialność karną za poważne przestępstwo i składać fałszywe zeznania w tej sprawie. Ich zeznania znajdują potwierdzenie w obiektywnym materiale dowodowym ( dokumentacji medycznej pokrzywdzonego) oraz w dopuszczonym przez Sąd Rejonowy dowodzie z opinii biegłego lekarza. Świadkowie nie mieli wcześniej konfliktu z oskarżonym ( bo nie można uznać za konflikt zwrócenia uwagi na hałas w mieszkaniu), nie mają żadnych sprzecznych interesów ( oskarżony przez jakiś czas wynajmował mieszkanie w tej samej klatce, a oni nawet nie znali jego danych), T. S. i A. S. rozpoznali oskarżonego ( okazywano im tablice poglądowe), a J. S. szczerze przyznał, że nie widział z bliska jego twarzy – co tylko podkreśla wiarygodność tych świadków, widać, że nie ustalali jednej wersji. O tym samym świadczą nieznaczne różnice w zeznaniach T. S. i A. S. dotyczące ich odczuć, do kogo były kierowane groźby na klatce schodowej. Przecież te różnice nie dotyczą faktów, tylko odczuć doznawanych przez świadków, a ich występowanie wskazuje, że zeznawali oni szczerze, a nie w sposób wyuczony. Są to normalni obywatele, to, że zwrócili oskarżonemu uwagę na zbyt głośne słuchanie muzyki nie świadczy o istnieniu poważnego konfliktu, dla którego świadkowie ci ryzykowaliby odpowiedzialność karną za składanie fałszywych zeznań, a pokrzywdzony T. S. dodatkowo dokonałby samookaleczeń aby wykazać obrażenia ciała.
Co do zeznań U. C. (1), to wniosek o dopuszczenie dowodu z jej przesłuchania w charakterze świadka pojawił się dopiero w apelacji ( i została przesłuchana na rozprawie apelacyjnej w dniu 7 lipca 2026 roku). Świadek jest matką oskarżonego. Wcześniej nikt nie znał jej danych, oskarżony nie wnosił o jej przesłuchanie, jej obecność nie była odnotowana w żadnej z notatek policyjnych, a T. i A. małżonkowie S. nie znali jej danych, a jedynie przypuszczali, że kobieta która pojawiła się pod blokiem była prawdopodobnie matką napastnika ( bo tak się okrzyknęła) i uciekła wraz z nim przez przyjazdem policji.
Zeznania T. S. ( k. 3 i k. 120) oraz A. S. ( k. 27 i k. 122) potwierdzają, że matka oskarżonego znalazła się na miejscu zdarzenia ( bo sama krzyknęła, że jest jego matką, nie podając żadnych danych ) – ale
dopiero w drugiej jego fazie, już po wezwaniu przez pokrzywdzonego policji, przy czym gdy pokrzywdzony telefonował na policję na klatce schodowej, to matka pokrzywdzonego mijała go idąc do mieszkania zajmowanego przez oskarżonego i usłyszała, że jest wzywana policja. Następnie, przed blokiem, po tym, jak oskarżony zadał pokrzywdzonemu ciosy i spowodował u niego obrażenia ciała,
pokrzywdzony broniąc się złapał go i zaczął przez chwilę przytrzymywać chcąc zatrzymać go do przyjazdu policji. Dopiero wówczas ( już po zadaniu ciosów przez oskarżonego pokrzywdzonemu w momencie, w którym pokrzywdzony w akcji obronnej złapał oskarżonego i chciał go zatrzymać do przyjazdu policji) U. C. (1) stojąca w grupie osób, które opuściły mieszkanie wynajmowane przez oskarżonego ujawniła się ( krzyknęła, że jest matką napastnika i żeby go pokrzywdzony puścił), a gdy pokrzywdzony puścił oskarżonego, całe towarzystwo ( z matką oskarżonego na czele)
uciekło stamtąd tuż przed przyjazdem policji.
Dlatego zeznania U. C. (1) złożone na rozprawie apelacyjnej w dniu 7 lipca 2026 roku są niewiarygodne, co poniżej zostanie wykazane. I tak:
po pierwsze, znamienne jest, że U. C. (1), świadoma tego, że została wezwana policja, uciekła wraz z oskarżonym z miejsca zdarzenia tuż przed przyjazdem patrolu. Przecież, gdyby to jej synowi działa się krzywda, to sama wzywałaby policję, a już co najmniej poczekałaby na jej przyjazd, a nie uciekała wraz z latoroślą przed funkcjonariuszami. Jej zachowanie nie byłoby logiczne, gdyby zeznawała prawdę. Natomiast zrozumiałe jest, że wiedząc, że to jej syn był napastnikiem i popełnił kolejne w swym życiu przestępstwo ( w dodatku w okresie próby związanym z warunkowym przedterminowym zwolnieniem z reszty kary pozbawienia wolności orzeczonej w innej sprawie ), uciekała wraz z nim;
po drugie, jej zeznania są
diametralnie sprzeczne nie tylko z wiarygodnymi zeznaniami pokrzywdzonego T. S. i jego żony A. S. ( co do jej obecności na klatce schodowej i w mieszkaniu oskarżonego, co do tego, że to oskarżony przed blokiem pobił pokrzywdzonego T. S., co do ucieczki oskarżonego i towarzyszących mu osób przed przyjazdem policji), ale również z zeznaniami obecnego na miejscu zdarzenia kolegi oskarżonego w osobie N. W. ( świadek przesłuchany na wniosek obrońcy na rozprawie apelacyjnej w dniu 21 sierpnia 2026 roku). Otóż U. C. (1) tak koloryzowała i tak dalece zapędziła się w swych kłamstwach, że wysnuła opowieść, jak to pokrzywdzony T. C. pobił jej syna do nieprzytomności ( „
uderzył go w żołądek solidnie, aż prawie zemdlał ...syn przytomność stracił i zaczął lecieć po tym ciosie od sąsiada” – vide zeznania U. C. (1) złożone na rozprawie apelacyjnej w dniu 7 lipca 2026 roku ), po czym ona wraz z N. W., który pojawił się pod blokiem, odprowadzili półprzytomnego oskarżonego do jej mieszkania („
był tam też N. W. i to on pomógł mi syna zabrać.. potem odprowadziliśmy syna z N.
” – vide zeznania U. C. (1) złożone na rozprawie apelacyjnej w dniu 7 lipca 2026 roku). U. C. (1) składając te zeznania wiedziała, że jej syn i jego obrońca złożyli również wniosek dowodowy o przesłuchanie przyjaciela syna w osobie N. W., więc powołała się na niego w swej relacji obsadzając go w roli dobrego Samarytanina, który widział to, jak jej syn jest bity i pomagał jej zanieść go do jej mieszkania ( bo rzekomo skatowany oskarżony miał niby wymagać pomocy aż dwóch osób, żeby tam się dowlec). Te zeznania spowodowały, że Sąd Okręgowy dokonał reasumpcji wcześniejszego postanowienia i dopuścił dowód z zeznań N. W., zarządzając doprowadzenie go na kolejną rozprawę apelacyjną w dniu 21 sierpnia 2026 roku. Na tej rozprawie świadek N. W. nie potwierdził słów U. C. (1). Stwierdził, że nie widział żadnej bójki, żadnego szarpania się między oskarżonym a jego sąsiadem, oskarżony nie otrzymał żadnego ciosu, nie była mu potrzebna pomoc ( „
nic się po drodze nie wydarzyło”, „nie widziałem żadnych ciosów”, „Nie było takiej sytuacji żebym ja pomagał dźwigać i nieść U. bo był uderzony i nieprzytomny” – vide zeznania N. W. złożone na rozprawie apelacyjnej w dniu 21 sierpnia 2026 roku). Znamienne jest, że N. W. był izolowany w Areszcie Śledczym do innej sprawy i ani oskarżony, ani jego obrońca, ani U. C. (1) nie mogli z nim ustalić wspólnej wersji;
po trzecie, gdyby jej syn został tak pobity, że stracił przytomność i musiał być odprowadzany przez dwie osoby w bezpieczne miejsce, to przecież jako kochająca matka wezwałaby do niego pomoc medyczną, zaprowadziłaby go na (...) w szpitalu, a sam oskarżony mógłby w ten sposób udokumentować swoje obrażenia – oczywiście nic takiego nie miało miejsca;
po czwarte, symptomatyczne jest, że wniosek o przesłuchanie tego świadka wraz z ujawnieniem jego danych, obecności na miejscu i adresu pojawił się dopiero w apelacji. Przecież oskarżony od początku wiedział, że jego matka tam była. Ale nie powoływał się na nią ani w postępowaniu przygotowawczym, ani na rozprawie przed sądem pierwszej instancji. Oskarżony wiedział, że jego matka – jeżeli miałaby zeznawać prawdę – nie pomoże mu w tym procesie, dlatego się na nią nie powoływał. Co do dopuszczenia dowodu z jej zeznań z urzędu przez Sąd Rejonowy, to wyżej wyjaśniono, że nie było to możliwe ( brak danych, oskarżony nie powoływał się na tego świadka ). Jednak tonący brzytwy się chwyta i po wydaniu przez sąd pierwszej instancji skazującego wyroku, którym wymierzona została kara bezwzględnego pozbawienia wolności, oskarżony przekonał matkę do złożenia fałszywych zeznań, ta kierując się matczyną miłością się na to zgodziła i w ten oto sposób pojawiła się w apelacji.
Podsumowując, z powyższych powodów Sąd Okręgowy nie dał wiary zeznaniom U. C. (1) złożonym na rozprawie apelacyjnej w dniu 7 lipca 2026 roku. Zeznała nieprawdę, że wcześniej nie była na klatce schodowej i w mieszkaniu syna, że jej syn nie zadawał ciosów pokrzywdzonemu T. S. przed blokiem kłamała, jakoby pokrzywdzony T. S. uderzał jej syna oskarżonego U. C. (2), w sposób oczywisty zeznała nieprawdę, że jej syn otrzymał od pokrzywdzonego cios po którym niemal zemdlał i trzeba go było ewakuować z pomocą N. W.. U. C. (1) miała czytelny motyw, aby składać fałszywe zeznania, albowiem zdawała sobie ona sprawę, że jej syn – recydywista penitencjarny przebywający na warunkowym przedterminowym zwolnieniu z reszty kary pozbawienia wolności orzeczonej w innej sprawie – po raz kolejny pójdzie do więzienia, jeżeli dojdzie do skazania w tej sprawie i dlatego, kierując się matczyną miłością świadomie zeznawała nieprawdę na jego korzyść.
Natomiast co do zeznań N. W. złożonych na rozprawie apelacyjnej w dniu 21 sierpnia 2026 roku, to Sąd Okręgowy dał im wiarę w niewielkiej części.
Jest to dobry kolega oskarżonego, zeznawał, że przychodził do niego do mieszkania, rozmawiał z nim. Dlatego chcąc mu pomóc zataił, że oskarżony groził pokrzywdzonemu i że zadawał mu przed blokiem ciosy – zeznał, że niczego takiego nie widział ( przy czym nie jest wykluczone, że świadek ten idąc z przodu mógł tego nie zobaczyć). Ponadto świadek przejaskrawiał relację oskarżonego z sąsiadami, nadając jej pozory jakiegoś konfliktu. Sam przyznał, że wcześniej był świadkiem jednokrotnego zwykłego zwrócenia uwagi przez sąsiadów na hałasy z mieszkania oskarżonego, w czasie tej rozmowy między sąsiadami nie dochodziło do gróźb, wyzwisk ani przemocy. Natomiast o rzekomych awanturach na tym tle miał słyszeć jedynie od oskarżonego i jego matki, sam nigdy nie był naocznym świadkiem takich zdarzeń. W tej części świadek nie jest wiarygodny.
Jednak N. W. wiarygodnie zeznał, że nie było sytuacji, aby to oskarżony otrzymał cios od pokrzywdzonego T. S. i to tak silny, że po nim niemal zemdlał, a świadek miał pomagać po tym ciosie oskarżonemu dojść do mieszkania matki. Przecież takie zdarzenie świadek by pamiętał, a chcąc pomóc oskarżonemu o tym by zeznał. Obnaża to niewiarygodność U. C. (1), co było powyżej omawiane. Świadek N. W. został tymczasowo aresztowany do innej sprawy zanim U. C. (1) złożyła zeznania, więc ci „świadkowie alibiści” nie zdążyli uzgodnić spójnej wersji.
Znamienne jest, że wniosek o przesłuchanie N. W. pojawił się jeszcze później, niż wniosek o przesłuchanie U. C. (1). Co do tej drugiej, obrońca sformułował go dopiero w apelacji. Natomiast o przesłuchanie N. W. obrońca wniósł dopiero na rozprawie apelacyjnej w dniu 9 czerwca 2026 roku ( rok po inkryminowanych zdarzeniach), w dodatku nie podając w zasadzie konkretnej tezy dowodowej i uzasadnienia wniosku (dlatego początkowo Sąd Okręgowy ten wniosek postanowieniem z dnia 9 czerwca 2026 roku oddalił, a dokonał reasumpcji tego postanowienia po złożeniu zeznań przez U. C. (1) w dniu 7 lipca 2026 roku). Z tych powodów Sąd Okręgowy opierał się na zeznaniach tego świadka jedynie w niewielkiej części, związanej z zaprzeczeniem, jakoby pokrzywdzony T. S. zadawał oskarżonemu jakieś ciosy i jakoby oskarżony niemal zemdlał i wymagał pomocy.
Na podstawie art. 634 kpk w zw. z art. 627 kpk i art. 10 ust. 1 ustawy o opłatach w sprawach karnych Sąd zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa wydatki za postępowanie odwoławcze, na które złożył się ryczałt za doręczenia w kwocie 20 zł i ryczałt za konwojowanie świadka doprowadzonego na rozprawę apelacyjną z Aresztu Śledczego ( dowód dopuszczono na wniosek obrońcy) w kwocie 20 zł oraz opłatę za obie instancje. Koszty te nie są wysokie i oskarżony jest je w stanie ponieść bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i swoich najbliższych.
Hasła tematyczne: Charakter chuligański
76 dni od wyroku do publikacji
- Wyrok 21 sierpnia 2026 r.
- Portal: 5 listopada 2026 r.
Pełny tekst i metryka orzeczenia: Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych. Tytuł i streszczenie przygotował model językowy na podstawie treści orzeczenia. Orzeczenie może być nieprawomocne.