- Sygnatura akt
- III KK 390/25
- Sąd
- Sąd Najwyższy
- Wydział
- Izba Karna Wydział III
- Rodzaj
- Postanowienie
- Data orzeczenia
- 28 stycznia 2026 r.
- W serwisie od
Zestawienie z tego dnia- Kategorie
- Sąd Najwyższy
© autorzy OpenStreetMap
Transfuzja wbrew odmowie Świadka Jehowy. SN utrzymał umorzenie wobec lekarza
Przejdź do orzeczenia, 21 min czytania
Spór
Pełnomocnik oskarżyciela subsydiarnego zarzucał lekarzowi J.C. przeprowadzenie transfuzji krwi wbrew sprzeciwowi pacjenta będącego Świadkiem Jehowy oraz zwłokę w operacji. Kasacja zarzucała sądowi odwoławczemu brak rzetelnej kontroli apelacji.
Ustalenia sądu
Sądy ustaliły, że pokrzywdzony konsekwentnie odmawiał przetoczenia krwi, a oskarżony podjął decyzję o transfuzji, gdy stan pacjenta zagrażał życiu. Twierdzenia skarżącego o szczególnej dotkliwości krzywdy sądy oceniły inaczej.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił kasację i obciążył oskarżyciela posiłkowego kosztami postępowania kasacyjnego.
Dlaczego
SN uznał, że sądy prawidłowo ocenił stopień społecznej szkodliwości czynu, uwzględniając dynamiczny przebieg zdarzenia i brak złośliwej motywacji, a zarzuty kasacji nie wykazały wadliwości kontroli odwoławczej.
Dla firm
Odmowa zgody pacjenta na świadczenie zdrowotne wiąże personel medyczny także wtedy, gdy zabieg ratuje życie. Umorzenie za znikomy stopień szkodliwości czynu nie oznacza, że zachowanie było dozwolone, a nie wyklucza odpowiedzialności cywilnej i zawodowej.
Więcej o sprawie
Pacjent od 1989 r. był Świadkiem Jehowy i miał przy sobie pisemne oświadczenie, a ordynator oddziału o 20:30 rozpoczął transfuzję sześciu jednostek krwi, uznając ją za jedyną szansę uratowania go.
Istota sporu sprowadzała się natomiast do tego, czy zawsze w przypadku bezprawnego przełamania woli pacjenta zachodzi konieczność wymierzenia kary za czyn zabroniony 192 Kodeksu karnego.
- Sąd
- Sąd Najwyższy, Izba Karna Wydział III
- Sygnatura
- III KK 390/25
Treść orzeczenia około 21 minut czytania
III KK 390/25
POSTANOWIENIE
Dnia 28 stycznia 2026 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Włodzimierz Wróbel (przewodniczący, sprawozdawca)
SSN Tomasz Artymiuk
SSN Marek Pietruszyński
Protokolant Kamila Zacharz
w sprawie J.C.
wobec którego umorzono postępowanie o czyn z art. 192 k.k. w zw. z art. 194 k.k. z
uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości
po rozpoznaniu w Izbie Karnej
na rozprawie w dniu 28 stycznia 2026 r.,
kasacji wniesionej przez pełnomocnika oskarżyciela subsydiarnego
od wyroku Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim
z dnia 22 stycznia 2025 r., sygn. akt IV Ka 527/24,
utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim
z dnia 2 października 2024 r., sygn. akt II K 312/23,
1.oddala kasację;
2.obciąża oskarżyciela
posiłkowego
kosztami
postępowania
kasacyjnego.
Tomasz Artymiuk Włodzimierz Wróbel Marek Pietruszyński
Uzasadnienie
Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim wyrokiem z dnia 2 października
2024 roku, sygn. akt II K 312/23, uniewinnił oskarżonych W.K., J.C., W.M. i A.Ś. od
III KK 390/25
2
popełnienia zarzucanego im czynu z art. 160 § 2 k.k. w zb. z art. 191 k.k. i art. 194
k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k., polegającego na zwłoce w poddaniu pokrzywdzonego
E.R. zabiegowi laparotomii w celu wymuszenia zgody na transfuzję krwi. Tym
samym wyrokiem Sąd Rejonowy uniewinnił W.K., W.M. i A.Ś. od zarzutu z art. 192
§ 2 k.k. w zb. z art. 194 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. związanego z
przeprowadzeniem zabiegu transfuzji krwi wbrew sprzeciwowi pacjenta, natomiast
wobec oskarżonego J.C., na podstawie art. 414 § 1 k.p.k. w zw. z art. 17 § 1 pkt 3
k.p.k., postępowanie karne o ten czyn umorzył, uznając stopień jego społecznej
szkodliwości za znikomy.
Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim wyrokiem z dnia 22 stycznia 2025
roku, sygn. akt IV Ka 527/24, po rozpoznaniu apelacji pełnomocnika oskarżyciela
subsydiarnego, utrzymał w mocy zaskarżony wyrok sądu pierwszej instancji, w
pełni aprobując poczynione ustalenia faktyczne oraz dokonaną ocenę prawną.
Kasację od powyższego prawomocnego wyroku sądu odwoławczego
wywiódł pełnomocnik oskarżyciela subsydiarnego E.R., zaskarżając go w całości
na niekorzyść oskarżonego J.C.. Autor kasacji zarzucił zaskarżonemu wyrokowi
rażące naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik
sprawy, tj. normy art. 433 § 2 k.p.k. w zw. z art. 457 § 3 k.p.k., polegające na tym,
że: Sąd Okręgowy nie zbadał właściwie i rzetelnie każdego z zarzutów zawartych w
apelacji, a to zarzutów objętych punktami 1 i 2 apelacji, na co wprost wskazuje brak
w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku jakiejkolwiek pogłębionej analizy czynu
objętego umorzonym postępowaniem, a w szczególności Sąd nie ocenił możliwości
naruszenia tym czynem m.in. praw podstawowych w rozumieniu Karty Praw
Podstawowych UE („Karta"), co winno skutkować uznaniem, że czyn popełniony
przez oskarżonego J.C. był zamachem na podstawowe prawa człowieka, w
szczególności na prawo człowieka do integralności ciała chronione art. 3 Karty oraz
art. 8, art. 9 samodzielnie oraz w zw. z art. 14 Europejskiej Konwencji Praw
Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r. („Konwencja"). Skarżący zarzucił
również, że Sąd Okręgowy nie zbadał właściwie i rzetelnie zarzutu objętego
punktem 3 apelacji, dotyczącego niewyjaśnienia przez Sąd Rejonowy, w jaki
konkretnie sposób czyn oskarżonego wyczerpujący znamiona z art. 194 k.k.
ograniczył pokrzywdzonego w przysługujących mu prawach ze względu na jego
III KK 390/25
3
przynależność wyznaniową oraz z jakiej przyczyny taki czyn powinien być uznany
za znikomo szkodliwy społecznie. Ponadto Sądowi odwoławczemu zarzucono
otwarte stwierdzenie braku potrzeby zajęcia stanowiska względem wskazanego
przez skarżącego orzecznictwa krajowego i międzynarodowego, które było
kluczowe dla prawidłowego zastosowania normy art. 433 k.p.k.. Kolejnym zarzutem
było rażące naruszenie art. 457 § 3 k.p.k. poprzez przypisanie skarżącemu
dokonania własnych odmiennych ustaleń i ocen zachowania oskarżonego bez
wskazania ich konkretnej treści. W zakresie prawa materialnego kasacja zarzuciła
rażące naruszenie art. 115 § 2 k.k. samodzielnie oraz w związku z art. 8 i art. 9 w
zw. z art. 14 Konwencji poprzez niedocenienie doniosłości, rodzaju i charakteru
naruszonych praw i wolności pacjenta oraz mylne uznanie, że zamach na te
wolności może być uznany za szkodliwy społecznie w stopniu znikomym. Ostatni
zarzut dotyczył rażącego naruszenia art. 192 § 1 k.k. w zw. z art. 16 ustawy o
prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz art. 41 ust. 1 Konstytucji RP i
przepisów Konwencji, polegającego na uznaniu, że podanie transfuzji krwi pomimo
wyraźnego sprzeciwu nie stanowi przestępstwa ze względu na motywację lekarza.
W toku postępowania sądy obu instancji ustaliły precyzyjny przebieg procesu
leczenia E.R., który w dniu 25 lutego 2017 r. o godzinie 18:39 został przyjęty w
trybie nagłym do Szpitala Wojewódzkiego w G. z rozpoznaniem krwawienia z
dolnego odcinka przewodu pokarmowego. Pokrzywdzony, będący od 1989 r.
Świadkiem Jehowy, od momentu przyjęcia na Szpitalny Oddział Ratowniczy
konsekwentnie i wielokrotnie oświadczał, że ze względów religijnych nie wyraża
zgody na przetoczenie mu krwi ani preparatów krwiopochodnych, potwierdził to
także pisemnym oświadczeniem oraz dokumentem „Dyspozycje i pełnomocnictwo
w sprawie opieki zdrowotnej". Początkowe badania morfologiczne wykazały
stężenie hemoglobiny na poziomie 12,8 g/l, a gastroskopia nie stwierdziła czynnego
krwawienia. W dniu 26 lutego 2017 r. o godz. 9:25 poziom hemoglobiny spadł do
10,3 g/l, a wieczorne badanie endoskopowe ujawniło obfite krwawienie czynne z
malformacji naczyniowej dwunastnicy (Forrest Ib), które próbowano opanować
poprzez ostrzyknięcie adrenaliną i założenie klipsów. Mimo podjętych działań stan
pacjenta ulegał pogorszeniu i w nocy z 26 na 27 lutego kilkakrotnie oddał on krwisty
stolec. W dniu 27 lutego 2017 r. rano stężenie hemoglobiny wynosiło już 5,2 g/l, a o
III KK 390/25
4
godzinie 13:00 przeprowadzono zabieg operacyjny – laparotomię, podczas której
stwierdzono bezpośrednie zagrożenie życia.
Po operacji, o godzinie 16:10, u pokrzywdzonego wystąpił napad drgawek,
bezdech i utrata przytomności, co skutkowało przyjęciem go na Oddział
Anestezjologii i Intensywnej Terapii w stanie skrajnej niedokrwistości (hemoglobina
3,9 g/l, a o 19:00 – 3,2 g/l). O godzinie 20:30 oskarżony J.C., pełniący funkcję
ordynatora oddziału, podjął decyzję o rozpoczęciu transfuzji 6 jednostek
koncentratu krwinek czerwonych oraz osocza i albuminy, uznając to za jedyną
możliwość przerwania procesu umierania pacjenta. W opiniach biegłych z
Uniwersytetu w K., sporządzonych przez dr. hab. med. T.K. oraz prof. dr. hab. med.
A.W. w dniach 12 lipca 2022 roku oraz 8 maja 2024 roku, kategorycznie
stwierdzono brak jakichkolwiek nieprawidłowości w procesie leczenia E.R. Eksperci
poddali szczegółowej analizie całokształt wdrożonych procedur medycznych,
uznając je za w pełni zgodne z aktualną wiedzą i sztuką lekarską. Kluczowym
wnioskiem płynącym z tych opinii jest konstatacja, iż pogarszający się stan zdrowia
pacjenta nie był następstwem błędów diagnostycznych czy terapeutycznych, lecz
stanowił bezpośrednią konsekwencję autonomicznej decyzji samego pacjenta.
Biegli podkreślili, że wystąpienie u E.R. szeregu negatywnych skutków
zdrowotnych, w tym skrajnej niedokrwistości, upośledzenia funkcji wielu narządów,
a finalnie utraty przytomności i wstrząsu krwotocznego, było determinowane
wyłącznie odstąpieniem od uzupełnienia niedoborów krwi. Decyzja ta, podjęta
zgodnie z wolą pacjenta, uniemożliwiła personelowi medycznemu wdrożenie
standardowej procedury ratującej życie. W ocenie Sądu I instancji nie ulega
wątpliwości, że w przedmiotowej sprawie w prawidłowej kolejności podejmowano
wszystkie właściwe kroki zmierzające do zatrzymania krwawienia. Odmienność
przyjętej procedury dotyczyła jedynie sprzeciwu pacjenta odnośnie przetaczania
preparatów krwi. Nie można także przyjąć, że nastąpiła zwłoka w podjęciu decyzji o
operacji, gdyż stan oskarżyciela subsydiarnego zmieniał się, a jego leczenie było
adekwatne do jego aktualnego stanu. Natomiast jedyną alternatywą dla
przetoczenia krwi była rezygnacja z przetoczenia i zgon E.R.
Uzasadniając umorzenie postępowania wobec J.C., sądy uznały, że choć
oskarżony wypełnił znamiona czynu z art. 192 § 1 k.k. i art. 194 k.k., to stopień
III KK 390/25
5
społecznej szkodliwości tego zachowania był znikomy. Sąd Rejonowy wskazał, że
oskarżony jako lekarz znalazł się w sytuacji ekstremalnego konfliktu wartości: z
jednej strony istniał wyraźny sprzeciw pacjenta oparty na autonomii i wolności
religijnej, z drugiej zaś naczelny obowiązek ochrony życia i zdrowia wynikający z
art. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej oraz przysięgi lekarskiej. Przy ocenie społecznej
szkodliwości zgodnie z art. 115 § 2 k.k. Sąd wziął pod uwagę, że działanie J.C. nie
wynikało ze złośliwości, chęci upokorzenia pacjenta czy braku szacunku dla jego
wyznania, lecz było podyktowane wyłącznie chęcią uniknięcia nieuchronnego
zgonu E.R.. Podkreślono, że w momencie podejmowania decyzji pacjent znajdował
się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i nie było żadnej alternatywnej
metody leczenia mogącej przynieść pożądany skutek. Sąd odwoławczy podzielił
ten pogląd, zauważając dodatkowo, że szkoda niemajątkowa w postaci traumy
psychicznej pokrzywdzonego została zgłoszona z dużym opóźnieniem, a zeznania
w tym zakresie ewoluowały, co poddało w wątpliwość ich pierwotną
dotkliwość. Ostatecznie uznano, że w tych konkretnych, dynamicznych
okolicznościach, wybór wartości wyższej, jaką jest życie ludzkie, przy braku
negatywnej motywacji sprawcy, czyni jego zachowanie niezawinionym w stopniu
wyższym niż znikomy i nie wymaga ono penalizacji.
Sąd Najwyższy zważył co następuje.
Kasacja nie okazała się zasadna.
W kasacja sformułowano dwie grupy zarzutów: naruszenia prawa
procesowego oraz naruszenia prawa materialnego (w szczególności art. 115 § 2
k.k. oraz art. 192 § 1 k.k. w związku z art. 16 ustawy o prawach pacjenta w
Rzeczniku Praw pacjenta w związku z art. 41 ust. 1 Konstytucji RP oraz
wskazanych przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka).
Mając na uwadze fakt, że orzeczenie sądu II instancji utrzymuje w mocy
orzeczenie Sądu I instancji o umorzeniu postępowania z uwagi na znikomy stopień
społecznej szkodliwości zarzuconego J.C. czynu, zarzut naruszenia prawa
materialnego był oczywiście bezzasadny, ponieważ Sąd odwoławczy, którego
orzeczenie może być wyłącznie przedmiotem zaskarżenia w postępowaniu
kasacyjnym (art. 519 k.p.k.) nie stosował wskazanych w kasacji przepisów prawa
materialnego. Nie mógł więc także ich naruszyć. Wykluczone było także
III KK 390/25
6
odczytywanie sformułowanych w kasacji zarzutów w kontekście jej uzasadnienia, a
to z uwagi na fakt, że w przypadku środka zaskarżenia na niekorzyść oskarżonego,
taka reinterpretacja wyraźnie sformułowanych w części wstępnej zarzutów, jest
niedopuszczalna z uwagi na treść art. 536 k.p.k.
Zaskarżony wyrok Sądu odwoławczego należało więc ocenić wyłącznie w
perspektywie sformułowanych w skardze zarzutów naruszenia prawa procesowego,
których istota sprowadzała się do naruszenia standardu kontroli odwoławczej
sformułowanych w art. 433 § 2 k.p.k. oraz art. 457 § 3 k.p.k., które Autor kasacji
określił jako brak „właściwego i rzetelnego” zbadania zarzutów zawartych w
apelacji.
Należy na wstępie stwierdzić, że oba orzekające w sprawie sądy podzieliły
stanowisko Autora kasacji wsparte przytaczanymi i w apelacji, i w kasacji
orzeczeniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (najnowsze to wyrok
ETPCz z dnia 17 września 2024 r. Pindo Mulla przeciw Hiszpanii), że
przeprowadzenie zabiegu leczniczego, w tym zabiegu ratującego życie, jest
niedopuszczalne w sytuacji odmowy zgody na taki zabieg ze strony pacjenta.
Zasada ta została jednoznacznie wyrażona w polskim prawie: zgodnie z art. 16
ustawy z dnia 8 listopada 2009 r., o prawach pacjenta i rzeczniku Praw
Pacjenta (Dz.U. Nr 52, poz. 417 ze zm.) pacjent ma prawo do odmowy
wyrażenia zgody na określone świadczenia zdrowotne, co oznacza zakaz
wykonania takich świadczeń po stronie personelu medycznego. Zakaz ten nie
znajduje ograniczeń nawet w odniesieniu do świadczeń ratujących życie,
takich jak transfuzja krwi, a to z uwagi na treść art. 19 wspomnianej ustawy, która
przewiduje możliwość przeprowadzania w sytuacjach nagłych zabiegów ratujących
życie wobec pacjenta niekompetentnego (a więc niezdolnego do podejmowania
świadomej i dobrowolnej decyzji w zakresie udzielanych świadczeń zdrowotnych)
wyłącznie w przypadku braku zgody (a więc braku jakiegokolwiek wcześniejszego
oświadczenia się pacjenta co do konkretnych świadczeń) lub wobec zgłoszenia
„sprzeciwu”, o którym mowa w art. 17 i art. 18 ustawy. Sprzeciw ten jest inną
instytucja prawną niż „odmowa zgody”, o której mowa w art. 16 ustawy o prawach
pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Owa odmowa dotyczy konkretnych świadczeń
leczniczych, uzasadnionych aktualnym stanem zdrowia pacjenta i jest także czymś
III KK 390/25
7
innym niż tzw. oświadczenie pro futuro, dotyczące przyszłych warunkowych
świadczeń medycznych czy tzw. testamentu życia, a więc oświadczenia o
niepodejmowaniu działań ratujących lub przedłużających życie, w przypadku utraty
przez pacjenta zdolności do wyrażania swojej woli w tym zakresie w wypadku
wystąpienia konkretnego zagrożenia śmiercią (zob. B.Janiszewska, Dobro pacjenta
czy wola pacjenta – dylemat prawa i medyczyny [uwagi o odmowie zgody na
leczenie oraz o dopuszczalności oświadczeń pro futuro]., PiM z 2007 r., nr 2, s. 49 i
n.). To właśnie znaczenie prawne owego oświadczenia co do wykonywania
zabiegów medycznych w przyszłości czy testamentu życia jest przedmiotem
licznych kontrowersji i sporów w doktrynie prawa, z uwagi na brak szczegółowych
uregulowań w polskim systemie prawnym (por. R.Tymiński, Glosa do postanowienia
z dnia 27 października 2005 r., III CK 155/05, Przegląd Sądowy z 2008 r., nr 3 s.
118 i n., A.Zoll, Brak zgody pacjenta za zabieg (uwagi w świetle postanowienia SN
z dnia 27 października 2005 r., III CK 155/0, PiM z 2011 r., nr 4, s. 5 in., M.Ołyńska,
Oświdczenie pro futuro jako forma wyrażenia woli pacjenta wobec interwencji
medycznej. PiM z 2011 r., nr 3 s. 82 i n.,). Dotyczy to przede wszystkim aktualności
owych oświadczeń, zwłaszcza gdy były one składane przez pacjenta w pewnej
odległości czasowej oraz rzeczywistej woli ich podtrzymania w momencie
faktycznego wystąpienia zagrożenia (por. M.Syska, O charakterze prawnym oraz
dopuszczalności oświdczeń pro futuro, PiM z 2010 r., nr 1, s. 70 i n.; S.Niemczyk,
A.Łzarska, Medyczno – prawne rozważania o konkretyzacji przedmiotu zgody
pacjenta PiM z 2008 r., nr 3 s. 65 i n.).
Stan prawny w odniesieniu do sytuacji, w jakiej znalazł się pokrzywdzony w
sprawie będącej przedmiotem rozpoznania przed Sądem Najwyższym był jednak
jasny i nie wymagał szczególnych zabiegów interpretacyjnych wykorzystujących
orzecznictwo trybunałów międzynarodowych. Jak wynika bowiem z
niekwestionowanego stanu faktycznego ustalonego przez Sąd I instancji,
niezależnie od pisemnego oświadczenia „pro futuro”, który pokrzywdzony miał przy
sobie, jednoznacznie wobec lekarzy wyrażał on odmowę udzielenia zgody na
konkretny zbieg transplantacji krwi, będąc poinformowany o możliwych
konsekwencjach niewykonania tego zabiegu i o stanie swojego zdrowia. W sprawie
niniejszej nie było więc potrzeby rozważania, jakie znaczenie prawne miało
III KK 390/25
8
wcześniejsze pisemne oświadczenie pokrzywdzonego odnoszące się do
ewentualnych przyszłych i jedynie potencjalnych zabiegów medycznych. Jak już
wspomniano, status takiego oświadczenia „pro futuro” w polskim prawie nie jest
jednoznaczny, z uwagi na to, że nie można go utożsamić z określoną w art. 16
ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta „odmową zgody” na
konkretny zabieg leczniczy, zwłaszcza w perspektywie możliwej dezaktualizacji
tego oświadczenia w momencie decyzji o podejmowaniu wobec pacjenta
niekompetentnego czynności ratujących życie i braku szczegółowych uregulowań
prawnych gwarantujących lekarzowi w takiej sytuacji bezpieczeństwo prawne, zaś
pacjentowi respektowanie jego woli co do stosowanych świadczeń zdrowotnych.
W sprawie będącej przedmiotem kasacji zarówno sąd pierwszej instancji, jak
i sąd II instancji uznały – zgodnie z obowiązującym prawem – że w sytuacji
jednoznacznej odmowy udzielenia zgody na transfuzję – wykonanie tego zabiegu
przez oskarżonego stanowiło naruszenie prawa, a więc czyn bezprawny.
Wykluczyły także zastosowanie wobec oskarżonego stanu wyższej konieczności, o
którym mowa w art. 26 § 1 k.k., który przewiduje brak przestępstwa wówczas, gdy
poświęcając dobro mniejszej wartości ratuje się dobro wyższej wartości, w sytuacji,
gdy nie ma innego sposobu uchylenia niebezpieczeństwa. Gdyby bowiem sądy
uznały, że w warunkach ustalonego stanu faktycznego oskarżony ratował życie
pokrzywdzonego przełamując jego autonomię w ramach stanu wyższej
konieczności określonego w art. 26 § 1 k.k., to wówczas musiałby zapaść wyrok
uniewinniający (art. 414 § 1 k.p.k.), a nie jedynie umorzenie postępowania z uwagi
na znikomy stopień społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu czynu.
Instytucja stanu wyższej konieczności z art. 26 § 1 k.k. nie mogła jednak
zostać zastosowana w sytuacji, w której prawodawca w ustawie o prawach
pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta szczegółowo określił oczekiwany w
danych okolicznościach sposób zachowania się lekarza w sytuacji
konieczności poświęcenia jednego dobra kosztem drugiego. Dodać należy, że
na podstawie regulacji o charakterze lex specialis zawartej w ww. ustawie możliwe
jest nie tylko odtworzenie reguł postępowania z dobrami prawnymi (przede
wszystkim życiem, zdrowiem, wolnością, nietykalnością cielesną), ale również
wnioskowanie o tym, które dobro prawne w danych okolicznościach zyskuje prymat
III KK 390/25
9
nad innymi. Kwestia hierarchii dóbr nigdy bowiem nie jest dokonywana w sposób
aprioryczny i abstrakcyjny, ale zawsze musi być odnoszona do relewantnych
okoliczności uzasadniających rozstrzygnięcie kolizji na korzyść określonego dobra
prawnego. W związku z powyższych należy uznać, że z art. 16 ustawy o prawach
pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, przewidującego prawo pacjenta do odmowy
zgody na określone świadczenia zdrowotne, można wnioskować o prymacie prawa
pacjenta do samostanowienia nad obowiązkiem ratowania jego zdrowia lub życia
przez lekarza. W konsekwencji nie można by zasadnie twierdzić (raz jeszcze
należy podkreślić: jedynie w tych okolicznościach), że ratowanie życia stanowiło
wyższą wartość niż prawo do samostanowienia (por. M.Derek, Karnoprawne
znaczenie woli dzierżyciela dobra prawnego, Kraków 2021, s. 34, 201-202).
Należy mieć na uwadze fakt, że umorzenie postępowania z uwagi na
znikomy stopień społecznej szkodliwości zarzuconego oskarżonemu czynu możliwe
jest dopiero wówczas, gdy sąd, po przypisaniu określonego czynu oskarżonemu,
stwierdza, że czyn ten zrealizował znamiona któregoś z typów czynu zabronionego
zagrożonego karą, czyn ten był bezprawny oraz zawiniony przez sprawcę. W takiej
sytuacji sąd, ustalając, że społeczna szkodliwość czynu, którą sprawcę można
obciążyć, nie przekracza stopnia uzasadniającego pociągnięcie sprawcy do
odpowiedzialności karnej z uwagi na cele kary, umarza postępowanie z uwagi na
treść art. 414 § 1 k.p.k. w zw. z art. 17 § 1 pkt 3 k.p.k. Wskazane regulacje
ustawowe mają swoje źródło w konstytucyjnej zasadzie proporcjonalności oraz
konieczności traktowania prawa karnego jako ultima ratio w zakresie ochrony dóbr
prawnych (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).
Ocena stopnia społecznej szkodliwości dokonywana jest w oparciu o kryteria
określone w art. 115 § 2 k.k., przy czym ustawodawca nie przesądza wagi i
znaczenia poszczególnych okoliczności ze wskazanych w tym przepisie na
ostateczną ocenę stopnia społecznej szkodliwości. Znaczenie normatywne art. 115
§ 2 k.k. ujawnia się przede wszystkim w zawężaniu znaczenia wspomnianych
okoliczności wyłącznie do tych, które pozostają w bezpośrednim związku z samym
czynem sprawcy.
Ocena stopnia społecznej szkodliwości odnosi się zawsze do konkretnego
czynu. Przyjmując więc, że ów stopień jest znikomy, sąd nie dokonuje weryfikacji
III KK 390/25
10
zasadności kryminalizacji określonej klasy zachowań ani ich społecznej
szkodliwości w znaczeniu abstrakcyjnym. Z umorzenia postępowania w konkretnej
sprawie z uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości nie można więc
wyprowadzać wniosku, że podobne zachowania w innych sprawach także zostaną
uznane za nieprzestępne. Owa konkretyzacja wyraża się także w fakcie, że z jednej
strony ocena stopnia społecznej szkodliwości może bazować wyłącznie na tych
elementach, które mieszczą się w granicach subiektywnie ujmowanego zawinienia,
a nadto uwzględniać stopień tego zawinienia. Np. jeżeli istotna okoliczność
wpływająca w sposób istotny na wyższy stopień społecznej szkodliwości nie była
dla sprawcy w ogóle przewidywalna, nie może być brana pod uwagę przy ocenie
społecznej szkodliwości czynu, za który sprawca jest odpowiedzialny (którą można
mu przypisać). Dotyczy to także ustalenia tego, czy stopień społecznej szkodliwości
przypisywalny sprawcy jest znikomy, czy też nie. Z jednej więc strony decydować o
tym mogą wyłącznie okoliczności natury obiektywnej wskazane w art. 115 § 2 k.k. z
drugiej strony może o tym przesądzić znacznie zredukowany stopień zawinienia
rozumiany jako zdolność do autodeterminacji w podejmowaniu i realizacji podjętych
decyzji. W konsekwencji art. 1 § 2 Kodeksu karnego znajduje zastosowanie w
sytuacji, gdy znikomy charakter ma ten stopień społecznej szkodliwości, który z
uwagi na stopień zawinienia sprawcy można mu przypisać. Oczywiście w
przypadku, gdy już samych okoliczności natury obiektywnej określonych w art. 115
§ 1 k.k. wynikać będzie znikomy stopień społecznej szkodliwości ocenianego
czynu, spełnione będą przesłanki do umorzenia postępowania na zasadzie art. 17 §
1 pkt 3 k.p.k., nawet bez potrzeby uwzględniania stopnia zawinienia po stronie
sprawcy warunkującego subiektywne przypisanie mu określonego stopnia
społecznej szkodliwości (naganności) popełnionego czynu i jego konsekwencji.
Odnosząc powyższe rozważania do sformułowanego w apelacji zarzutu
naruszenia prawa procesowego, należy stwierdzić co następuje.
Zarzut pierwszy dotyczy braku rzetelnego odniesienia się przez Sąd
odwoławczy do kwestii naruszenia przez oskarżonego praw podstawowych w
rozumieniu Kraty Praw Podstawowych UE, w szczególności prawa człowieka do
integralności ciała. W konsekwencji – zdaniem Autora kasacji – zamach taki
niezależnie od motywacji sprawcy – nie może być kwalifikowany jako szkodliwy
III KK 390/25
11
jedynie w stopniu znikomym. Wbrew jednak zarzutom zawartym w kasacji, Sąd
odwoławczy odniósł się do sposobu dokonania przez Sąd I instancji oceny stopnia
społecznej szkodliwości czynu. W szczególności wskazał na to, że ocena ta ma
charakter kompleksowy – obejmuje więc nie tylko abstrakcyjnie ujęty charakter
naruszonych lub zagrożonych dóbr (autonomia pacjenta w zakresie integralności
cielesnej, życie człowieka), ale także realne skutki jakie czyn spowodował w
odniesieniu do pokrzywdzonego, w szczególności intensywność wyrządzonej
krzywdy. Sąd odwołując się do dokonanych w sprawie ustaleń faktycznych wskazał,
że rozmiary rzeczywistej wyrządzonej pokrzywdzonemu szkody nie były tak
dotkliwe, jak podnosił to pełnomocnik oskarżyciela. To ustalenie nie było
kwestionowane w kasacji, wobec tego musiało stanowić podstawę odnieśnienia dla
oceny poprawności ustaleń Sądu w zakresie dokonanej oceny stopnia społecznej
szkodliwości czynu. Nadto, Sąd odwoławczy wskazał, na okoliczności, które
musiały wpływać na ocenę stopnia zawinienia oskarżonego: bardzo dynamiczny
przebieg zdarzenia oraz konieczność szybkiego podejmowania decyzji oraz
towarzysząca temu szczególna anormalna sytuacja motywacyjna, wynikająca ze
świadomości, że oskarżony zaczął zajmować się pacjentem w trakcie
„rozpoczętego procesu umierania” w sytuacji, gdy nie było innego sposobu
uratowania pokrzywdzonego przed śmiercią, jak przeprowadzenie transfuzji krwi Te
wszystkie okoliczności nie sprawiły, że zachowanie lekarza można było uznać za
legalne czy usprawiedliwić z uwagi na brak winy, tym niemniej musiały wpłynąć na
ocenę stopnia zawinienia, decydującą o tym, jaki stopnień społecznej szkodliwości
można było przypisać oskarżonemu. Choć więc wprost Sąd odwoławczy nie
wskazuje na niski stopień zawinienia jako główna przyczynę ostatecznego przyjęcia
znikomego stopnia społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu, niemniej
przytoczone przez Sąd okoliczności jednoznacznie na to właśnie wskazują i
pozwalając na przyjęcie, że ostateczne decyzja Sądu o utrzymaniu w mocy
rozstrzygnięcia Sądu pierwszej instancji była trafna. Dodatkowo Sąd odwoławczy
wskazał także na ten czynnik, który również istotnie determinuje ocenę stopnia
społecznej szkodliwości jakim jest potrzeba karania – zdaniem bowiem Sądu
odwoławczego „oceniane zachowanie (…) z uwagi na specyficzne okoliczności
konkretnej sprawy było tolerowane społecznie i nie wymagało zastosowania
III KK 390/25
12
środków karnoprawnych”. Oznacza to, że zdaniem sądu naganność czynu miała
taki charakter, że z uwagi na zasadę ultima ratio środków prawnokarnych, nie
zachodziła konieczność ich stosowania. Należy przy tym podkreślić, że takie
stanowisko Sądu odwoławczego nie wyklucza możliwości stosowania innych
środków reakcji na czyn bezprawny zarówno o charakterze cywilnoprawnym
(zadośćuczynienie, odszkodowanie) lub publicznoprawnym (odpowiedzialność
zawodowa). Raz jeszcze należy bowiem podkreślić, że umorzenie przez Sąd
postępowania na rozprawie z uwagi znikomy stopień społecznej szkodliwości
czynu, oznacza, iż zdaniem Sądu czyn ten był bezprawny o wina sprawcy nie była
wyłączona.
Mając na względzie powyższe okoliczności, trzeba stwierdzić, że nie ma racji
Autor kasacji podkreślając, że bez względu na okoliczności konkretnego czynu,
jeżeli skierowany jest on przeciwko prawu człowieka do integralności ciała, to czyn
taki nigdy nie może być uznany za czyn o znikomym stopniu społecznej
szkodliwości. Niezależnie od tego, to nie sama motywacja oskarżonego, jaką była
chęć ratowania życia pokrzywdzonego, przesądziła o ostatecznej ocenie Sądu.
Treść zarzutu kasacji nie odnosiła się jednak do tych innych okoliczności.
Oceniając natomiast zarzut naruszenia standardu kontroli odwoławczej w
odniesieniu do kwestii podniesionych w pkt 3 apelacji (brak wyjaśnienia przez Sąd I
instancji, w jaki sposób czyn oskarżonego ograniczył pokrzywdzonego w
przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową ani
powodów, dla których czyn ten cechuje się znikomym stopniem społecznej
szkodliwości) należy stwierdzić, że ocena stopnia społecznej szkodliwości odnosi
się do samego czynu, a nie do jego możliwej kwalifikacji prawnej. Przyjęcie, że
zachowanie oskarżonego wyczerpywało także znamiona art. 194 k.k., nie
oznaczało więc, że jest to odrębny czyn. Dodatkowa kwalifikacja prawna
wskazywała jedynie na dodatkowe dobra prawne, które mogły zostać naruszone
przez oskarżonego, co należało uwzględnić o kompleksowej ocenie stopnia
społecznej szkodliwości. Z obowiązku tego Sąd się wywiązał wskazując na powody,
dla których okoliczność naruszenia także tego dobra prawnego nie zmieniła
ostatecznie oceny czynu. Na marginesie tego zarzutu należy tylko wskazać, że
uwzględnienie zarzutu kasacyjnego i uchylenie wyroku Sądu odwoławczego w
III KK 390/25
13
zakresie konieczności dokładnej analizy realizacji przez oskarżonego znamion
czynu zabronionego z art. 194 k.k. mogłoby prowadzić do stwierdzenia, że w
rzeczywistości kwalifikacja ta byłaby błędna. Warunkiem popełnienia czynu
zabronionego z art. 194 k.k. jest działanie z zamiarem bezpośrednim – motywem
działania sprawcy ograniczającym prawa innej osoby ma być przynależność
wyznaniowa lub bezwyznaniowość tej osoby. Takiej motywacji po stronie
oskarżonego ani Sąd I instancji, ani Sąd odwoławczy się nie dopatrzył, co w istocie
podważa tezę o możliwości kwalifikowania czynu sprawcy z art. 194 k.k., a tym
samym sprawia, że nawet uwzględnienie zarzutu Autora kasacji w odniesieniu do
analiz realizacji znamion przestępstwa z art. 194 k.k. nie mogło mieć znaczenia dla
treści zaskarżonego orzeczenia i jego modyfikacji w oczekiwanym przez
oskarżyciela posiłkowego kierunku. W związku z treścią art. 523 § 1 k.p.k. czyni to
ten zarzut oczywiście bezzasadnym.
Brak rzetelności kontroli odwoławczej Autor kasacji upatrywał także w braku
ustosunkowania się przez Sąd odwoławczy do powołanego w apelacji orzecznictwa
sądów krajowych i międzynarodowych. Zarzut ten nie jest zasady, w sytuacji, w
której zarówno Sąd I instancji jak też Sąd odwoławczy w pełni podzielił stanowisko
wyrażone w tych orzeczeniach o prymacie autonomii pacjenta względem czynności
leczniczych, nawet tych ratujących jego życie. Jak już wspomniano, Sąd
odwoławczy podzielił stanowisko Sądu I instancji, że czyn oskarżonego był
bezprawny i zawiniony. Sądy uznały natomiast, iż nie jest konieczne stosowanie
reakcji prawnokarnej na ten czyn, umarzając postępowanie z uwagi na znikomy
stopień społecznej szkodliwości czynu. Należy w tym kontekście podkreślić, że
wynikający z przytaczanych przez Autora kasacji standardów ochrony autonomii
pacjenta, nie determinuje, sposobu w jaki krajowy system prawny powinien
reagować na bezprawne czyny nie respektujące tej autonomii.
Sprawa będąca przedmiotem kasacji nie dotyczyła znaczenia prawnego tzw.
oświadczenia pro futuro, w którym pacjent określa hipotetyczne zabiegi medyczne,
których wykonaniu się sprzeciwia nawet w warunkach zagrożenia dla życia. Co
prawda pokrzywdzony miał przy sobie takie oświadczenie, ale też w sposób
jednoznaczny i świadomy skorzystał z innej instytucji prawnej (z art. 16 ustawy o
Prawach pacjenta) jaką jest odmowa wyrażenia zgody na zabieg.
III KK 390/25
14
Sprawa będąca przedmiotem kasacji nie dotyczyła też tego, czy wolno
wykonać zabieg medyczny ratujący życie pacjenta, mimo takiej właśnie odmowy -
odpowiedź na to pytanie jest na gruncie obowiązującego prawa jasna: nie wolno.
Istota sporu sprowadzała się natomiast do tego, czy zawsze w przypadku
bezprawnego przełamania woli pacjenta zachodzi konieczność wymierzenia kary
za czyn zabroniony 192 Kodeksu karnego. Odpowiedź na to pytanie warunkowane
jest okolicznościami konkretnej sprawy, w szczególności zaś stopniem zawinienia
sprawcy, a brak zastosowania sankcji z Kodeksu karnego nie wyklucza innych
środków ochrony praw pacjenta, zarówno o charakterze cywilnym
(zadośćuczynienie), jak publicznoprawym (odpowiedzialność zawodowa).
Mając na względzie powyższe okoliczności należało orzec jak w sentencji.
Tomasz Artymiuk Włodzimierz Wróbel Marek Pietruszyński
[WB]
[r.g.]
Pełny tekst i metryka orzeczenia: Sąd Najwyższy, repozytorium2.sn.pl. Tytuł i streszczenie przygotował model językowy na podstawie treści orzeczenia. Orzeczenie może być nieprawomocne.