Poniedziałek Wydanie nr 30

Sygnatura akt
II AKa 126/24
Sąd
Sąd Apelacyjny w Gdańsku
Wydział
II Wydział Karny
Rodzaj
Wyrok
Data orzeczenia
11 lipca 2024 r.
Rozstrzygnięcie
Wyrok utrzymany
Opublikowano w portalu
27 listopada 2025 r.
W serwisie od

Zestawienie z tego dnia
Kategorie
Sprawy karne
Sąd Apelacyjny w Gdańsku
© autorzy OpenStreetMap

Sprawy karne

Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok za atak na śpiącego mężczyznę w pustostanie

Przejdź do orzeczenia, 22 min czytania

Spór

Obrońca oskarżonego A. P. kwestionował umyślność jego działania i wymiar kary 6 lat pozbawienia wolności, wnosząc o zmianę kwalifikacji i obniżenie kary do 3 lat.

Ustalenia sądu

Oskarżony w nocy zaatakował śpiącego w pustostanie pokrzywdzonego, bijąc go i kopiąc. Sąd oparł się na zeznaniach świadków, a obrażenia potwierdziła opinia biegłego. Wyjaśnienia oskarżonego o gazie łzawiącym i kradzieży dokumentów nie znalazły potwierdzenia.

Rozstrzygnięcie

Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku i zwolnił oskarżonego z kosztów postępowania odwoławczego, obciążając nimi Skarb Państwa.

Dlaczego

Sąd uznał zarzuty apelacji za bezzasadne, bo zamiar wynikał z przebiegu zdarzenia, a nie z rodzaju obrażeń. Kara nie była rażąco surowa, bo sąd uwzględnił brak wcześniejszej karalności i wymierzył karę bliżej dolnej granicy zagrożenia.

Więcej o sprawie

Obrońca zarzucał nieumyślność i zbyt surową karę. Sąd uznał, że oskarżony już po wejściu do pomieszczenia bił i kopał pokrzywdzonego bez żadnej przyczyny.

Oskarżony wszedł w nocy do pustostanu, w którym spało kilka osób bezdomnych, i zaatakował jednego z nich.

Z zeznań pokrzywdzonego nawet wynika, że praktycznie nie zdążył się dobrze przebudzić, a już stracił przytomność po ciosach zadanych mu przez oskarżonego.

Z uzasadnienia, Sąd Apelacyjny w Gdańsku
Rozstrzygnięcie
Wyrok utrzymany
Sąd
Sąd Apelacyjny w Gdańsku, II Wydział Karny
Sygnatura
II AKa 126/24

Treść orzeczenia około 22 minuty czytania

Sygn. akt II AKa 126/24

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 11 lipca 2024 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku II Wydział Karny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Rafał Ryś (spr.)

Sędziowie: SA Krzysztof Ciemnoczołowski

SA Dorota Rostankowska

Protokolant: starszy sekretarz sądowy Alicja Gromuł

przy udziale Prokuratora Prokuratury (...)w G. M. M.

po rozpoznaniu w dniu 11 lipca 2024 r.

sprawy

A. P. (P. s. S., ur. (...) w B. (Białoruś) oskarżonego z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k. w zb. z art. 156 § 1 pkt. 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.

na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę

od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 15 grudnia 2023 r., sygn. akt

IV K 88/23

I. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok,

II. zwalnia oskarżonego od kosztów sądowych postępowania odwoławczego, zaś wydatkami tego postępowania obciąża Skarb Państwa.

Uzasadnienie

Część wstępna

Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji

wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku z 15.12.2023r., sygn. akt IV K 88/23 (osk. A. P.)

Podmiot wnoszący apelację

Obrońca

Kierunek i zakres zaskarżenia

Na korzyść

W części

co do winy

co do kary

Podniesione zarzuty

art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia

art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka

Wnioski

zmiana

Stanowisko sądu odwoławczego wobec zgłoszonych zarzutów i wniosków

1. Rażąca niewspółmierność kary – wymierzenie kary 6 lat pozbawienia wolności, przekraczającej stopień winy, społecznej szkodliwości czynu, bez uwzględnienia uprzedniej niekaralności oskarżonego.

Niezasadny

2. Obraza przepisów postępowania – art. 7 kpk, poprzez dowolną, a nie swobodną ocenę dowodów, bez uwzględnienia zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, wybiórczą i dowolną, nieopartą na zasadach doświadczenia życiowego ocenę materiału dowodowego, bez zachowania zasady obiektywizmu oraz z naruszeniem zasady prawidłowego rozumowania, polegającą na ustaleniu, że oskarżony działał umyślnie, gdzie z zebranego materiału dowodowego należy wysnuć odmienne wnioski.

Niezasadny

Ad. 1

Zarzut rażącej niewspółmierności (surowości) wymierzonej oskarżonemu kary nie jest trafny.

Kara 6 lat pozbawienia wolności w realiach niniejszej sprawy jest karą sprawiedliwą, adekwatną do stopnia społecznej szkodliwości czynu przypisanego oskarżonemu, jak i do ustalonego w toku postępowania stopnia jego zawinienia; została nadto wyważona z uwzględnieniem wszystkich ustawowych przesłanek opisanych w art. 53 kk, a zatem i z pełną świadomością faktu, że oskarżony w chwili czynu był osobą niekaraną sądownie. W ocenie Sądu Apelacyjnego, kara ta w pełni realizuje także swoje zadania prewencyjne – zarówno w zakresie prewencji indywidualnej, nakierowanej na osobę sprawcy, w celu wywarcia na nim odpowiedniego wpływu i wychowania go, jak i prewencji ogólnej, skierowanej do ogółu społeczeństwa, czyniąc także zadość społecznemu poczuciu sprawiedliwości.

Kara 6 lat pozbawienia wolności wymierzona oskarżonemu A. P. za czyn przypisany mu w treści wyroku (z art. 156 §1 pkt 2 kk), choć znacząco przekracza dolną granicę zagrożenia ustawowego za ten typ czynu zabronionego, nie jest rażąco surowa - przy uwzględnieniu okoliczności tego czynu, właściwości i warunków osobistych oskarżonego, jak i innych przesłanek wpływających na prawidłowy, a zatem i sprawiedliwy wymiar kary.

Jak słusznie podnosi się w orzecznictwie, ustawodawca celowo obostrzył pojęcie „niewspółmierności kary”, uzasadniającej zmianę orzeczenia o karze w ramach czwartej podstawy odwoławczej, zawężającym znamieniem „rażącej” po to, by pewne różnice w ocenie łagodności lub surowości kary między Sądem a stroną skarżącą (skądinąd naturalne) nie prowadziły w każdym takim wypadku do zmiany w drugiej instancji wysokości kary; pojęcie „rażącej niewspółmierności” zostało sprecyzowane w praktyce jako różnica „wyraźna”, „bijąca w oczy”, czy „oślepiająca”

(por. wyrok SA w Krakowie z 28.05.2010r., II AKa 82/10, KZS 2010/6/45).

Sąd Okręgowy - wbrew twierdzeniom skarżącego - prawidłowo ustalił katalog najważniejszych okoliczności wpływających na wymiar omawianej kary, a następnie owe okoliczności odpowiednio przeanalizował, nadając im odpowiednią wagę w procesie ustalania ostatecznej wysokości kary; ów tok rozumowania został przedstawiony w sposób jasny i wyczerpujący w pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.

Przypomnieć zatem należy, że słusznie za okoliczność obciążającą Sąd I instancji uznał to, że oskarżony zaatakował osobę od siebie znacznie słabszą, znajdującą się w trakcie snu, co implikuje wniosek o bardzo wysokim stopniu społecznej szkodliwości przypisanego mu czynu. Jednocześnie nie pominięto istotnych okoliczności łagodzących w postaci – wspomnianej już wyżej – dotychczasowej niekaralności oskarżonego oraz faktu częściowego przyznania się oskarżonego do stawianego mu zarzutu, poprzez potwierdzenie, że zaatakował i uderzał pokrzywdzonego M. K..

Słusznie także Sąd

meriti podkreślił, że przy wymiarze kary nie można pomijać ujemnych następstw przestępstwa, które w niniejszej sprawie – w sferze zdrowia osoby pokrzywdzonej – były bardzo poważne, co wprost wynika z ustaleń poczynionych w treści zaskarżonego wyroku. Z zebranych dowodów wynika, że przez dłuższy czas po zdarzeniu rokowania co do przeżycia pokrzywdzonego były niepewne – do tego stopnia, że organy prowadzące postępowanie przygotowawcze, przesłuchując osoby najbliższe, formułowały w ich kierunku zapytania, kto zajmie się ewentualnym pogrzebem pokrzywdzonego (k. 137v). Jest to o tyle istotne, że sam oskarżony w pismach kierowanych do Sądu odwoławczego zdaje się bagatelizować zakres spowodowanych swoim zachowaniem obrażeń ciała pokrzywdzonego i skalę zagrożenia wywołanego w ten sposób dla jego życia i zdrowia, odwołując się przy tym do reakcji świadków, którzy nie uznali za stosowne, by niezwłocznie sprowadzić pomoc medyczną. To jednak nie świadkowie, a biegły sądowy dostarczył Sądowi wiarygodne dowody odnośnie rodzaju i kwalifikacji obrażeń ciała wywołanych czynem oskarżonego.

Przytaczane przez obrońcę okoliczności łagodzące (str. 4 apelacji) zostały zasadniczo uwzględnione przez Sąd Okręgowy, który zauważył, że oskarżony nie wypierał się tego, że uderzał pokrzywdzonego. Sąd Apelacyjny dostrzega w tym zakresie skruchę oskarżonego i zamiar zadośćuczynienia pokrzywdzonemu w formie materialnej, jednakże same deklaracje odnośnie gotowości zapłaty zasądzonej przez Sąd nawiązki nie mogą być ujmowane w kategoriach okoliczności łagodzących, gdyż stanowią naturalny w istocie wyraz gotowości respektowania prawomocnego rozstrzygnięcia sądu karnego. Dobrowolnie oskarżony dotąd nie wpłacił na rzecz pokrzywdzonego żadnej kwoty i dostatecznym usprawiedliwieniem nie może tu być – zdaniem Sądu Apelacyjnego - brak realizacji wniosku obrońcy o wezwanie M. K. na rozprawę odwoławczą, albowiem oskarżony miał ku temu inne możliwości, gdyby wolę taką faktycznie posiadał (np. podczas przesłuchania pokrzywdzonego przed Sądem I instancji, bądź w formie złożenia stosownej kwoty do depozytu sądowego). Przytaczane w uzasadnieniu apelacji okoliczności przemawiające na korzyść oskarżonego, z jego uprzednią niekaralnością na czele, zdecydowały właśnie o tym, że wymierzono mu karę zbliżoną zdecydowanie do dolnej, a nie górnej granicy zagrożenia ustawowego, co najwyraźniej umknęło uwadze skarżącego podczas formułowania omawianego obecnie zarzutu odwoławczego.

Zupełnie bezzasadne są także argumenty skarżącego, w których – w kontekście wymiaru kary oskarżonemu za konkretne, przypisane mu w wyroku przestępstwo - odwołuje się on do uśrednionych kosztów ponoszonych przez Skarb Państwa na utrzymanie osób osadzonych w jednostkach penitencjarnych na terenie kraju, a także dalsze jego dywagacje, co do ograniczonych rzekomo możliwości resocjalizacyjnych polskich zakładów karnych względem oskarżonego - cudzoziemca, który nie włada językiem polskim (str. 7 apelacji). Pierwsza z przesłanek pozostaje całkowicie poza wszelkimi regulacjami prawnymi związanymi z indywidualnym wymiarem kary w procesie karnym. Jeżeli zaś chodzi o działania resocjalizacyjne względem cudzoziemca, to krajowa Służba Więzienna dysponuje odpowiednimi zasobami kadrowymi oraz organizacyjnymi, aby sobie z tego rodzaju problemem poradzić, skoro w polskich jednostkach penitencjarnych od dawna przebywają także obywatele innych krajów, wobec których występuje tzw. bariera językowa. Jedynie na marginesie wypada zauważyć, odwołując się do własnych spostrzeżeń Sądu Apelacyjnego, że wypowiedzi ustne oskarżonego prezentowane w toku rozprawy odwoławczej nie wskazują bynajmniej na to, aby obawy zgłaszane przez skarżącego mogły w istotny sposób zakłócić proces resocjalizacji A. P. z uwagi na ewentualną barierę językową. Niezbyt czytelna dla Sądu odwoławczego jest także logika argumentacji obrońcy (str. 7 apelacji), jakoby w sytuacji oskarżonego P.wykonanie wnioskowanej kary na poziomie 3 lat pozbawienia wolności nie napotykałoby istotnych ograniczeń ze względów językowych, zaś proces resocjalizacji trwający 6 lat miałby być z tego samego powodu wręcz niemożliwy.

Ad. 2

Zarzut ten nie zasługuje na uwzględnienie w jakimkolwiek stopniu.

Został on sformułowany w sposób kaskadowy, albowiem skarżący z obrazy przepisów postępowania, polegającej na nieprawidłowej ocenie zebranych w sprawie dowodów, wyprowadza twierdzenie o błędach w ustaleniach faktycznych poczynionych przez Sąd I instancji, a konkretnie - dotyczących umyślności działania oskarżonego; odmiennie niż przyjął to Sąd Okręgowy, obrońca ocenia, że oskarżony działał nieumyślnie, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w kwalifikacji prawnej przypisanego mu czynu, a w konsekwencji – także w wymiarze kary. Argumentacja ta jest jednak całkowicie nietrafna, a nadto oderwana od realiów niniejszej sprawy, stanowiąc wyłącznie życzeniową projekcję autora apelacji; podejmuje on w gruncie rzeczy gołosłowną polemikę z prawidłowymi ustaleniami Sądu Okręgowego, prezentując wybiórczą i subiektywną optykę oceny dowodów oraz poczynionych na ich podstawie ustaleń faktycznych. Argumenty przywołane przez autora apelacji żadną miarą nie mogą przekonywać co do tego, iżby dowody, które stanowiły dla Sądu I instancji podstawę ustaleń faktycznych, w szczególności zeznania świadków K. W., M. J. i M. K., ocenione zostały w sposób wadliwy i sprzeczny z podstawowymi zasadami kodeksowymi, w tym z przewidzianymi w art. 7 kpk. W ocenie Sądu Apelacyjnego, to właśnie skarżący usiłuje w sposób dowolny wykazać prawdziwość tez postawionych we wniesionym środku odwoławczym, zasadzając je wyłącznie na własnych, subiektywnych ocenach i przekonaniach; bazujących dodatkowo, w sposób bezkrytyczny i bezrefleksyjny, na

treści wyjaśnień A. P., ocenionych wnikliwie przez Sąd I instancji. Skarżący zupełnie abstrahuje od tego, że Sąd

meriti oparł się w swych ustaleniach faktycznych na zeznaniach bezpośrednich uczestników omawianego zdarzenia, które w znaczącej części podważyły wiarygodność relacji procesowych oskarżonego. Sąd Okręgowy w sposób wyczerpujący przedstawił też, z jakich powodów uznał te właśnie zeznania – choć nie do końca zgodne ze sobą - za wiarygodne, odmawiając tym samym wiary wyjaśnieniom oskarżonego, w których starał się on umniejszać swoją winę, zaprzeczając pewnym swoim agresywnym działaniom, a także przerzucając odpowiedzialność za dokonaną osobiście napaść fizyczną na pokrzywdzonego M. K..

Sąd Apelacyjny zauważa nadto, że uzasadnienie omawianego zarzutu apelacyjnego jest bardzo lakoniczne i schematyczne, co znacząco utrudnia merytoryczne odniesienie się do tez skarżącego o rzekomo dowolnej, a nie swobodnej ocenie dowodów przeprowadzonej przez Sąd

meriti. Poza ogólnymi stwierdzeniami i przywołaniem powszechnie znanych orzeczeń Sądu Najwyższego, czy treści przepisów prawnych (str. 3-5 apelacji), obrońca nie wskazuje na konkretne uchybienia w analizie dowodów, czy błędy logiczne popełnione w tym zakresie podczas wyrokowania. Jest to dość zaskakujące, a wręcz paradoksalne, albowiem z jednego z cytowanych w apelacji orzeczeń wynika, że „zarzut naruszenia art. 7 kpk nie może ograniczać się do wskazania wadliwości sędziowskiego przekonania o wiarygodności jednych, a niewiarygodności innych źródeł czy środków dowodowych, lecz powinien wykazać konkretne błędy w samym sposobie dochodzenia do określonych ocen” (str. 3 apelacji

in fine).

Odkodowania zamysłów i intencji skarżącego nie ułatwia również zastosowana przez niego technika argumentacyjna - przeplatanie w uzasadnieniu wniesionego środka odwoławczego wątków związanych z oceną dowodów z dotyczącymi wymiaru kary.

Bezzasadnie skarżący kwestionuje ustalenie co do umyślności działania sprawcy, odwołując się do rodzaju doznanych przez pokrzywdzonego obrażeń ciała (str. 5 apelacji, trzy pierwsze akapity). Decydujące znaczenie mają tu bowiem okoliczności danego czynu i sposób działania sprawcy, pozwalający na wnioskowanie w zakresie strony podmiotowej tego czynu, a nie sam skutek w postaci uszczerbku na zdrowiu. Tę oczywistą konstatację skarżący dostrzega jednak w dalszej części swych wywodów, kiedy to trafnie jednak podaje, że „o zamiarze sprawcy wnioskować można w oparciu o okoliczności towarzyszące zdarzeniu”.

Nie sposób podzielić wątpliwości autora apelacji, jakoby w sprawie istniały jakiekolwiek wątpliwości co do tego, jakich obrażeń ciała doznał podczas zdarzenia pokrzywdzony M. K. (str. 5). Wszak okoliczności te wynikają wprost z dokumentacji medycznej zabezpieczonej w sprawie, a głównie z opinii sądowo – lekarskiej sporządzonej w toku tego postępowania przez biegłego z zakresu medycyny sądowej (k. 522-570).

Obrońca pomija milczeniem ten kluczowy w sprawie dowód, a w zamian stara się wykazywać, że pokrzywdzony nie doznał w istocie poważniejszych obrażeń, skoro ostatecznie powrócił do zdrowia, zaś podczas rozprawy przed Sądem I instancji (gdy składał zeznania) nie było po nim widać oznak ciężkiej choroby, czy kalectwa. Co więcej – na tej samej podstawie poddaje w wątpliwość kwalifikację prawną ustalonych u pokrzywdzonego obrażeń ciała jako ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 156 §1 pkt 2 kk). Argumentacja ta jest nielogiczna i zaprzecza podstawowym zasadom dowodzenia w procesie karnym. Oczywistym jest przecież, że to biegły – jako specjalista w tej materii - ocenia rodzaj i kwalifikację ujawnionych obrażeń ciała,

wynikających z dokumentacji lekarskiej powstającej w procesie leczenia, a obserwacje kondycji pokrzywdzonego podczas pobytu w sądzie czynione przez obrońcę oskarżonego, czy też inną osobę postronną, nie mogą skutecznie tego dowodu podważać.

W dalszej części apelacji skarżący, bazując na opisanych wyżej tezach, usiłuje ponownie przekonać Sąd odwoławczy, że rodzaj obrażeń ciała determinuje przyjęcie nieumyślności działania oskarżonego A. P., konieczność zmiany kwalifikacji prawnej czynu i wymiaru kary (str. 5 apelacji

in fine). Jak już wyżej omówiono, rozumowanie to jest nietrafne i nie może skutkować korektą zaskarżonego orzeczenia, zgodną z oczekiwaniami autora apelacji.

Jako podobnie bezzasadne ocenić należało starania skarżącego zmierzające do podważenia ustaleń Sądu Okręgowego w zakresie rodzaju i kwalifikacji obrażeń ciała pokrzywdzonego - poprzez odwołanie się do zachowania świadków na miejscu zdarzenia (str. 6 apelacji). Powtórzyć w tym miejscu wypada, że to nie przypadkowi świadkowie nocujący w pustostanie z pokrzywdzonym, a biegły lekarz posiada kompetencje do oceny uszczerbku na zdrowiu spowodowanego agresywnym działaniem oskarżonego. Nadto w zaprezentowanym rozumowaniu istnieje poważny błąd logiczny – przywoływani przez obrońcę świadkowie początkowo nie reagowali na agresję oskarżonego, nie podejmowali działań ratowniczych, a następnie kolejno uciekali z miejsca zdarzenia, nie dlatego, że oceniali obrażenia ciała pokrzywdzonego jako mało istotne (powierzchowne), lecz z uwagi na obawę o własne bezpieczeństwo. Niektórzy z tego powodu oddalili się jak najszybciej z tego miejsca i już tam nie powrócili (jak świadek M. J. i towarzyszący mu, nieustalony mężczyzna o imieniu W.), inni natomiast – jak K. W. – szukali jednak pomocy i po pewnym czasie taką pomoc skutecznie sprowadzili. Trwało to kilka godzin, ponieważ wymieniona znajoma M. K. była osobą

de facto bezdomną, przestraszoną całym zajściem, dość nieporadną życiowo, przebudzoną w środku nocy – po dniu, w którym spożywała dość znaczne ilości alkoholu, a nadto sprowadzanie pomocy odbywało się w tym przypadku wieloetapowo (odszukanie i zawiadomienie znajomych, którzy przyszli do pustostanu upewnić się co do stanu faktycznego, a następnie wyszli na zewnątrz i poprosili dopiero przypadkowo napotkanego mężczyznę, dysponującego telefonem komórkowym, o wykonanie połączeń alarmowych). Ponadto, nie można zapominać i o tym, że pokrzywdzony przez dłuższy czas pozostawał przytomny (choć jęczał z bólu), w pomieszczeniu, w którym doszło do zdarzenia było dość ciemno (pustostan, bez prądu), zaś świadkowie nie musieli zdawać sobie sprawy ze skali obrażeń doznanych przez pokrzywdzonego, z których większość to urazy wewnętrzne, nie wywołujące widocznego na zewnątrz krwawienia. Również i tym można tłumaczyć fakt, że osoby te, nie posiadające wiedzy medycznej, nie podjęły szybkich i bardziej skutecznych działań ratunkowych. Kwestie te nie mają jednak rozstrzygającego znaczenia, skoro i tak – jak wyżej zasygnalizowano – kluczową rolę przy czynieniu tego rodzaju ustaleń ma z pewnością dokumentacja lekarska i opinia biegłego, nie zaś odczucia, czy spostrzeżenia świadków zdarzenia.

Bezpodstawnie również apelujący wywodzi, że brak jest wystarczającego materiału dowodowego do ustalenia, że podczas zdarzenia oskarżony posługiwał się „narzędziem tępokrawędzistym” (str. 6 apelacji). Wystarczy w tym miejscu przypomnieć, że z konsekwentnych w tym zakresie zeznań świadka M. J. wynika, że oskarżony uderzał pokrzywdzonego bliżej nieokreśloną deską lub nogą od stołu (k. 29-30, 429-430, 705v-706v), a okoliczność tę zweryfikował pozytywnie biegły lekarz, który ocenił, że ujawnione obrażenia wskazują, że tego

rodzaju narzędzie (tępokrawędziste) mogło być faktycznie używane do zadawania ciosów pokrzywdzonemu. Dowody te zatem ze sobą w pełni korespondują. Nie podważa tych ustaleń treść zeznań świadka K. W., gdyż świadek ta mogła tego faktu nie zaobserwować – z uwagi na indywidualne możliwości percepcji, dynamiczny charakter zdarzenia, brak oświetlenia w pomieszczeniu, spożyty uprzednio alkohol, a także usytuowanie względem uczestników zajścia. Kwestie te prawidłowo przeanalizował i ocenił Sąd I instancji w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.

W konsekwencji, za nietrafne uznano twierdzenia skarżącego, jakoby dowolne było ustalenie Sądu Okręgowego, że oskarżony P. działał umyślnie. Jak wynika z zebranych dowodów, prawidłowo i wnikliwie ocenionych przez Sąd Okręgowy, oskarżony przyszedł w nocy do miejsca, w którym nocowało (spało) kilka osób bezdomnych i – wyraźnie pobudzony – od razu rozpoczął atak ukierunkowany na pokrzywdzonego, uderzając go i kopiąc, bez żadnej ku temu przyczyny. O skali jego agresji świadczy także fakt – opisywany przez świadka M. J. – że oskarżony podszedł i incydentalnie zaatakował też dwóch innych mężczyzn, którzy tam spali (w tym wymienionego świadka). Zachowywał się przy tym dość nienaturalnie - podśpiewywał, tańczył, wyzywał obecne tam osoby słowami „blać”, „suka”. Nie sposób doszukać się w tym zachowaniu cech nieumyślności, gołosłownie forsowanej przez obrońcę w treści apelacji. Oskarżony już przed tym omawianym zdarzeniem prezentował zachowania agresywne wobec innych osób, w tym w miejscach publicznych, o czym zeznawała wprost pracownica hostelu, w którym się czasami zatrzymywał – świadek A. D. (k. 47-49, 865v-866).

W toku postępowania nie znalazły także potwierdzenia tezy oskarżonego – stanowiące element przyjętej przez niego linii obrony – jakoby przyczyną całego zajścia była uprzednia kradzież należących do niego dokumentów przez M. K., czy też to, że na miejscu zdarzenia został rzekomo zaatakowany przez pokrzywdzonego gazem łzawiącym, a obawiał się także ataku przy użyciu noża. Okoliczności te nie znalazły wsparcia w żadnym innym dowodzie; wszyscy świadkowie zdarzenia opisywali natychmiastowy niemal atak na pokrzywdzonego ze strony oskarżonego, bezpośrednio po wejściu do pomieszczenia, bez uprzednich dyskusji, kłótni, czy rękoczynów pomiędzy tymi mężczyznami. Z zeznań pokrzywdzonego nawet wynika, że praktycznie nie zdążył się dobrze przebudzić, a już stracił przytomność po ciosach zadanych mu przez oskarżonego. Słusznie zatem Sąd I instancji nie dał wiary tym właśnie wyjaśnieniom oskarżonego, opierając się na zgodnej – przynajmniej w zakresie głównych, istotnych faktów – relacji obecnych na miejscu świadków zdarzenia.

- o zmianę opisu i kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu, poprzez uniewinnienie go od zarzucanego mu czynu z art. 156 §1 kk i przypisanie mu czynu zabronionego z art. 156 §2 kk, albowiem w świetle powyższych zarzutów nie można jednoznacznie i stanowczo stwierdzić, aby oskarżony działał z zamiarem umyślnym, co jest warunkiem

sine qua non przypisania mu odpowiedzialności za czyn zabroniony z art. 156 §1 kk;

- o zmianę kary pozbawienia wolności, przez jej obniżenie – do maksymalnie 3 lat,

Niezasadny

Wniosek odwoławczy okazał się niezasadny, a nadto został błędnie sformułowany. Skarżącemu najprawdopodobniej chodziło nie o uniewinnienie oskarżonego od jednego czynu (z art. 156 §1 kk) i przypisanie mu innego (z art. 156 §2 kk), a raczej o zmianę opisu czynu i jego kwalifikacji prawnej – tak, jak ujęto to na wstępie owego wniosku.

Ponieważ omówione wyżej zarzuty apelacyjne okazały się w całości bezzasadne i Sąd Apelacyjny nie znalazł jakichkolwiek podstaw do przyjęcia – jak chciał tego skarżący – że oskarżony P. działał nieumyślnie, wniosek ten nie mógł zostać uwzględniony – zarówno w zakresie opisu czynu i jego kwalifikacji, jak i – w konsekwencji – co do wymiaru kary. Jak już oceniono to we wcześniejszej części uzasadnienia, postulowana przez obronę kara 3 lat pozbawienia wolności z pewnością nie byłaby w niniejszej sprawie zrealizować postawionych przed nią zadań, nie byłaby także karą sprawiedliwą.

Okoliczności podlegające uwzględnieniu z urzędu

1. Pismo procesowe oskarżonego zatytułowane „apelacja” (k. 968-970)

Sąd Apelacyjny postanowił odnieść się w tym miejscu do niektórych argumentów oskarżonego (choć nie miał takiego obowiązku procesowego), albowiem – co dość zaskakujące – w pewnej części wykraczały one poza stanowisko obrońcy, zaprezentowane w treści apelacji.

Niesłusznie oskarżony kwestionuje wiarygodność relacji świadka K. W.. Podczas swoich zeznań podawała ona co prawda, że oskarżony „skakał” po pokrzywdzonym, lecz zwrotu tego nie można interpretować dosłownie, gdyż oddaje on raczej dynamikę zachowań oskarżonego i podkreśla, że używał on nóg do ataku na pokrzywdzonego, co koresponduje z zeznaniami innych świadków. Zupełnie gołosłowne są także twierdzenia oskarżonego, że świadek ta była nietrzeźwa podczas składania zeznań na Policji. W takiej sytuacji funkcjonariusz niechybnie odstąpiłby od jej przesłuchania, co wszak nie miało miejsca. Żadne dowody nie uprawdopodobniają powyższych tez oskarżonego. Wprowadzenie tych zeznań do postępowania sądowego odbyło się ponadto z zachowaniem reguł procesowych – wobec braku możliwości ustalenia miejsca pobytu świadka i niemożności skutecznego doręczenia mu wezwania na rozprawę; brak tu uchybienia procesowego ze strony Sądu Okręgowego.

Nie jest prawdą, że każdy ze świadków „wymyślał swoją wersję”. Relacje te różniły się wprawdzie w szczegółach, lecz w zakresie istoty (trzonu) zdarzenia były spójne, co wystarczająco jasno ocenił i omówił Sąd I instancji w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku.

Nie sposób twierdzić, że nieprawdziwe są zeznania świadka M. J., w których podaje on, że oskarżony uderzał pokrzywdzonego pałką - tylko z tego powodu, że świadek ten nie potrafił jej dokładnie opisać. Wyżej już wskazano, jakie warunki panowały wówczas w przedmiotowym pomieszczeniu, w jakim stanie znajdował się ów świadek, a zatem logicznym jest, że mógł nie zarejestrować tego rodzaju detali.

Wyżej szczegółowo opisano już, z jakich powodów Sąd Apelacyjny – podobnie, jak i Sąd I instancji - nie uznał za wiarygodne twierdzeń oskarżonego, jakoby miał zostać zaatakowany gazem łzawiącym przez pokrzywdzonego, ani też – że pokrzywdzony miał mu zabrać (ukraść) teczkę z dokumentami.

Ta sama argumentacja dotyczy rzekomej obawy – zgłaszanej w procesie przez oskarżonego – odnośnie zaatakowania go nożem przez pokrzywdzonego lub innych obecnych w pomieszczeniu bezdomnych. Żaden inny dowód okoliczności tych nie potwierdza, nikt nie widział u pokrzywdzonego noża, osoby nocujące w pomieszczeniu były dość mocno wystraszone wizytą oskarżonego (jak najszybciej, przy pierwszej okazji, stamtąd uciekły) i z pewnością nie byłyby w stanie mu zagrozić – chociażby z uwagi na istotne dysproporcje w ogólnej kondycji i sprawności fizycznej, w porównaniu z oskarżonym.

Bezprzedmiotowe są także dywagacje oskarżonego związane z krwią pokrzywdzonego zabezpieczoną na jego odzieży, skoro nie zaprzeczał on w swych wyjaśnieniach, że osobę tę faktycznie fizycznie zaatakował.

Bez żadnego wsparcia w zebranym w sprawie materiale dowodowym pozostają także hipotezy oskarżonego, jakoby pokrzywdzonego ktoś jeszcze atakował (i powodował u niego obrażenia) po tym, jak oskarżony opuścił omawiane pomieszczenie w pustostanie. Nie wspomina o tym pokrzywdzony, ani żaden ze świadków, brak jest także logicznego powodu, by pobitego już M. K. miał jeszcze atakować inny mężczyzna. Świadkowie natomiast zgodnie opisują, że oskarżony mocno uderzał i kopał pokrzywdzonego. Oskarżony wersję tę zaprezentował już po wydaniu zaskarżonego wyroku, wobec jego treści, aby uwiarygodnić w ten sposób swoją linię obrony. Wpisuje się to w ogólny schemat postawy procesowej A. P., który systematycznie dążył do umniejszenia swej odpowiedzialności wynikającej z prawidłowo ustalonego przez Sąd

meriti stanu faktycznego, przywołując zupełnie nieprawdopodobne okoliczności, pozbawione jakiegokolwiek wsparcia dowodowego.

Rozstrzygnięcie sądu odwoławczego

Przedmiot utrzymania w mocy

1.- wyrok Sądu I instancji – w całości

Z uwagi na nieuwzględnienie obu zarzutów odwoławczych zawartych we wniesionej w tej sprawie apelacji obrońcy, jak i wobec braku ujawnienia się okoliczności, które nakazywałyby Sądowi Apelacyjnemu zmianę lub uchylenie zaskarżonego wyroku z innych powodów, wyrok ten utrzymano w mocy, o czym orzeczono w punkcie I wyroku Sądu odwoławczego.

Koszty procesu

II. Zwolniono w całości oskarżonego z kosztów sądowych w postępowaniu odwoławczym (na podstawie art. 624 §1 kpk), w tym z opłaty za II instancję, wydatkami tego postępowania obciążając Skarb Państwa, ponieważ:

-

oskarżony nie posiada istotnego majątku, ani nie uzyskuje bieżących, stałych dochodów (przebywa obecnie w areszcie śledczym);

-

ściągnięcie zasądzonych kosztów byłoby prawdopodobnie niewykonalne;

-

oskarżony w najbliższym czasie będzie odbywał kilkuletnią karę pozbawienia wolności w zakładzie karnym, co nie daje istotnych perspektyw na poprawę jego sytuacji majątkowej w tym okresie.

Do tożsamych wniosków doszedł Sąd Okręgowy, także zwalniając oskarżonego z kosztów sądowych w I instancji (pkt V zaskarżonego wyroku).

Granice zaskarżenia

Dowód: Kolejny numer załącznika
  • Kolejny numer załącznika, k. 1

Podmiot wnoszący apelację

Obrońca oskarżonego A. P.

Rozstrzygnięcie, brak rozstrzygnięcia albo ustalenie, którego dotyczy apelacja

pkt 1 wyroku SO w Gdańsku z 15.12.2023r., w sprawie IV K 88/23

Kierunek i zakres zaskarżenia

Na korzyść

W części

co do winy

co do kary

Podniesione zarzuty

art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia

art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka

Wnioski

zmiana

Hasła tematyczne: Przestępstwo przeciwko zdrowiu, Ciężki uszczerbek na zdrowiu

504 dni od wyroku do publikacji

  1. Wyrok 11 lipca 2024 r.
  2. Portal: 27 listopada 2025 r.

Pełny tekst i metryka orzeczenia: Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych. Tytuł i streszczenie przygotował model językowy na podstawie treści orzeczenia. Orzeczenie może być nieprawomocne.