Poniedziałek Wydanie nr 30

Sygnatura akt
II AKa 392/23
Sąd
Sąd Apelacyjny w Krakowie
Wydział
II Wydział Karny
Rodzaj
Wyrok
Data orzeczenia
31 października 2024 r.
Rozstrzygnięcie
Uniewinnienie
Opublikowano w portalu
20 października 2026 r.
W serwisie od

Zestawienie z tego dnia
Kategorie
Sprawy karne
Sąd Apelacyjny w Krakowie
© autorzy OpenStreetMap

Sprawy karne

Sąd Apelacyjny uniewinnił R. J. od zarzucanego czynu, koszty ponosi Skarb Państwa

Przejdź do orzeczenia, 32 min czytania

Spór

Prokurator i obrońcy zaskarżyli wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 14 września 2022 r. wydany wobec R. J. Oskarżonemu zarzucono zabójstwo, pozbawienie wolności i inne czyny. Oskarżyciel wiązał go z dziewczyną widzianą na klatce schodowej jesienią 1998 r., którą miała być pokrzywdzona K. Z. (1).

Ustalenia sądu

Sąd Apelacyjny uznał za niewiarygodne zeznania świadków E. C. i K. C. w części dotyczącej rozpoznania pokrzywdzonej jako dziewczyny z klatki schodowej. Wskazał na sprzeczności w ich relacjach, rozpoznanie po niemal 19 latach i możliwe uzgodnienia między świadkami.

Rozstrzygnięcie

Sąd Apelacyjny w Krakowie uniewinnił oskarżonego R. J. od zarzucanego mu czynu, a wydatki postępowania przed sądem pierwszej i drugiej instancji obciążył Skarb Państwa.

Dlaczego

Sąd uznał, że zeznania świadków były niejasne i wewnętrznie sprzeczne, a ich wzajemna zbieżność mogła powstać na skutek uzgodnień. Nie przekonały go też tłumaczenia świadka, dlaczego zwlekała z ujawnieniem wiedzy przez tyle lat.

Dla firm

Zeznania obciążające, które po latach zmieniają szczegóły i nie są przekonująco wyjaśnione, nie mogą być podstawą skazania. Sąd ocenia je w całości, a nie tylko w wybranych fragmentach.

Więcej o sprawie

Dwie sąsiadki twierdziły, że jesienią 1998 r. widziały oskarżonego na klatce schodowej z młodą kobietą, którą miała być pokrzywdzona. Sąd uznał ich zeznania za niewiarygodne.

Rozpoznanie dziewczyny po 19 latach, przypominanie szczegółów przy kolejnych przesłuchaniach i uniewinnienie po apelacji.

Ta kobieta była blada na twarzy i jakby taka nieobecna i nie wiedziała co się dzieje

Z uzasadnienia, Sąd Apelacyjny w Krakowie
Rozstrzygnięcie
Uniewinnienie
Sąd
Sąd Apelacyjny w Krakowie, II Wydział Karny
Sygnatura
II AKa 392/23

Treść orzeczenia około 32 minuty czytania

Sygn. akt II AKa 392/23

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 31 października 2024 r.

Sąd Apelacyjny w Krakowie w II Wydziale Karnym w składzie:

Przewodniczący:

SSA Marek Długosz

Sędziowie:

SSO del. Wojciech Domański (spr.)

SSA Paweł Anczykowski

SSA Lidia Haj

SSA Jacek Polański

Protokolant:

Dariusz Kubat

przy udziale Prokuratora Prokuratury Krajowej w Warszawie w ramach pomocy prawnej za Małopolski Wydział Zamiejscowy Departament do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie Piotra Krupińskiego

po rozpoznaniu w dniach 17 kwietnia 2024 r., 18 kwietnia 2024 r., 23 maja 2024 r., 27 czerwca 2024 r., 18 września 2024 r., 2 października 2024 r., 17 października 2024 r. i 28 października 2024 r., w sprawie:

R. J. s. J.

oskarżonego art.148 § 1 k.k., art. 189 § 2 k.k., art. 262 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. przy zast. art. 4 § 1 k.k.

apelacji wniesionych przez prokuratora i obrońców oskarżonego

od wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie

z dnia 14 września 2022 r. sygn. akt VI K 140/19

I. na podstawie art. 414 § 1 k.p.k. w zw. z art. 17 § 1 pkt 1 k.p.k. uniewinnia oskarżonego R. J. od popełnienia zarzucanego mu aktem oskarżenia czynu;

II. na podstawie art. 632 pkt 2 k.p.k. stwierdza, że wydatki za postępowanie przed Sądem pierwszej i drugiej instancji ponosi Skarb Państwa.

SSO del. Wojciech Domański SSA Marek Długosz SSA Paweł Anczykowski

SSA Lidia Haj SSA Jacek Polański

Uzasadnienie

1CZĘŚĆ WSTĘPNA

Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji

wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 14 września 2022 r. sygn. akt VI K 140/19

Podmiot wnoszący apelację

Oskarżyciel publiczny albo prokurator w sprawie o wydanie wyroku łącznego

Obrońca

Kierunek i zakres zaskarżenia

Na korzyść

Na niekorzyść

W całości

Podniesione zarzuty

art. 438 pkt 1 k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w zakresie kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu

art. 438 pkt 1a k.p.k. – obraza przepisów prawa materialnego w innym wypadku niż wskazany w art. 438 pkt 1 k.p.k., chyba że pomimo błędnej podstawy prawnej orzeczenie odpowiada prawu

art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia

art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia

art. 438 pkt 4 k.p.k. – rażąca niewspółmierność kary, środka karnego, nawiązki lub niesłusznego zastosowania albo niezastosowania środka zabezpieczającego, przepadku lub innego środka

art. 439 k.p.k.

Wnioski

uchylenie

zmiana

1Ustalenie faktów w związku z dowodami przeprowadzonymi przez sąd odwoławczy

Fakty uznane za nieudowodnione

1. R. J. (1)

- któregoś dnia po 12 listopada 1998 r., a przed 7 stycznia 1999 r., oskarżony przyprowadził do swojego mieszkania położonego w bloku przy ul. (...) w K. pokrzywdzoną K. Z. (1);

- zeznania

świadków:

K. C.;

E. C.;

V-14.702

tom 81

V-14.726

tom 82

V-14.747v

tom 82

- zeznania świadków:

K. C.;

E. C.;

- mając na uwadze to, że ułomności dowodów obciążających nigdy nie można stawiać na równi z ułomnościami dowód odciążających, albowiem ze względu na to, że warunkiem

sina qua non skazania oskarżonego jest udowodnienie popełnienia przezeń zarzucanego mu czynu przestępnego, sprzeczności w sferze dowodów odciążających nigdy nie są „równoważne” ze sprzecznościami w zakresie dowodów obciążających i jeżeli te ostatnie są „wewnętrznie sprzeczne” to zasadnicze i samoistne znaczenie ma to, czy

in concreto zakres i charakter tych sprzeczności nie wyłącza w ogóle możliwości uznania owych dowodów za podstawę skazania (wyrok SN z dnia 28 września 1995 r., III KRN 88/95), z uwagi na charakter, zakres i skalę zachodzących w zeznaniach tych świadków – ocenianych przez pryzmat tego wszystkiego co wynika z zasad logicznego rozumowania oraz wskazań wiedzy powszechnie dostępnej i, wreszcie, tego, co podpowiada zdrowy rozsądek – niespójności czy wręcz sprzeczności, mimo braku podstaw do odmówienia im prawdziwości w zakresie odnoszącym się do wszystkich pozostałych stwierdzonych w nich okoliczności dotyczących oskarżonego R. J. (1) i trybu jego życia, ani również co do tego, że któregoś dnia jesienią 1998 r. obie mogły rzeczywiście widzieć oskarżonego na klatce schodowej bloku przy ul. (...) w K., w którym razem z nim zamieszkiwały, z jakąś młodą kobietą, w zakresie najbardziej jednak istotnym dla rozstrzygnięcia niniejszej, to jest w tym, z którego wynikać by miało, że dziewczyną tą miała być pokrzywdzona K. Z. (1), zeznań świadków E. C. (pierwotnie występującej w niniejszej sprawie w charakterze świadka incognito nr (...)) i K. C. (pierwotnie występującej w niniejszej sprawie w charakterze świadka incognito nr (...)) nie można było uznać za wiarygodnych;

- w szczególności natomiast z tego względu nie można było uznać za wiarygodnych tych wszystkich fragmentów zeznań tych świadków, w ramach których stwierdzili oni (lub z których miałoby wynikać), że (w nawiasach kwadratowych, obok imienia i nazwiska świadka, data czynności jego przesłuchania):

dziewczyna, którą widzieli razem z oskarżonym jesienią 1998 r. na klatce schodowej bloku przy ul. (...) w K., na półpiętrze (na pewno nie pomiędzy parterem, a pierwszym piętrem, tylko wyżej), z którą to szedł on wówczas do swojego mieszkania „miała twarz nieopaloną, bladą, nie była to żadna mulatka czy osoba o innej karnacji” [E. C., 5 lutego 2018 r.], „była dosyć blada” [E. C., 17 października 2024 r.], „jej twarz – blada i bez wyrazu, po prostu taka dziwna” [K. C., 12 lutego 2018 r.], „Ta kobieta była blada na twarzy i jakby taka nieobecna i nie wiedziała co się dzieje” [K. C., 31 sierpnia 2021 r.];

dziewczyna ta była „ubrana na czarno” i „była nieco wyższa od niego” i „była z kapturem na głowie” [E. C., 5 lutego (...).], „Ona miała kaptur na głowie” i „młodsza od oskarżonego” [E. C., 17 października 2024 r.), „Ona była ubrana w luźną kurtkę, narzuconą na ciało. Miała na głowie kaptur, nie widziałem jej uszu, jej twarz była schowana pod kapturem” [K. C., 12 lutego 2018 r.], „Ta dziewczyna była ubrana w długi czarny płaszcz skórzany, a na głowie miała założony kaptur od szarej bluzy, którą miała pod spodem” [K. C., 31 sierpnia 2021 r.], „Utkwiło mi w pamięci, że ona miała na nogach czarne buty typu glany, takie wyższe” [K. C., 31 sierpnia 2021 r.];

dziewczyna ta „miała coś przewieszonego przez plecy”, „jakby w ręce trzymała taki plecaczek trzymany za uchwyt” [E. C., 29 stycznia 2029 r.]; „Dziewczyna ta miała plecak, który miał cienkie szelki i był w kolorze kremowym” [K. C., 12 lutego 2018 r.], „(…) ta dziewczyna miała plecak zawieszony na ramieniu, był to czarny plecak średniej wielkości” [K. C., 31 sierpnia 2021 r.];

- mając bowiem na uwadze, że – jak ujęła to wprost świadek E. C. (a tylko innymi słowy świadek K. C.) – miało to być dla niej (a i dla małoletniej wówczas K. C. również) – „wyjątkowe zdarzenie, ponieważ wcześniej nigdy R. J. (1) nie widziała z dziewczyną, aby szli do jego mieszkania” i „Na mieście też nigdy nie widziała R. J. (1) z dziewczyną” [E. C., 5 lutego (...).], i jednocześnie nie tracąc z pola widzenia tego, że jako osoba dorosła i niewykazująca żadnych ułomności stanu zdrowia psychicznego i intelektu, nie mogła ona tym samym nie zdawać sobie sprawy z tego, jakie to może mieć znaczenie dla ustalenia sprawcy zbrodni zabójstwa pokrzywdzonej K. Z. (1), która z uwagi na jej drastyczne okoliczności wstrząsnęła nie tylko K., ale całą Polską, nie sposób racjonalnie wytłumaczyć tego, dlaczego z ujawnieniem tej swojej wiedzy organom ścigania zwlekała ona niemal przez 19 lat, kiedy to dopiero na to się zdecydowała;

- nic bowiem, co mogłoby to postąpienie świadka w jakikolwiek sposób sensownie tłumaczyć nie daje się wyprowadzić z tego, że o ile przez te niemal 19 lat oskarżony przez cały czas przebywał na wolności (w związku z czym, jako jego sąsiadka, więc osoba doskonale mu znana, mogła ona istotnie obawiać się o to, żeby z jego strony nie spotkała ją, lub kogoś z osób jej najbliższych, jakaś krzywda), o tyle z początkiem października 2017 r., wskutek zatrzymania i tymczasowego aresztowania oskarżonego dla potrzeb niniejszej sprawy, rzeczy w tym względzie diametralnie się zmieniły;

- jak bowiem sama to spontanicznie przyznała na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym, w ciągu całych tych 19-stu lat miała ona co najmniej kilka takich okazji, żeby podzielić się z organami ścigania pełnią swojej wiedzy posiadanej w niniejszej sprawie również w takich warunkach, które gwarantować jej mogły zachowanie anonimowości w niniejszej sprawie;

- zupełnie natomiast nie przekonują jako wewnętrznie niespójne (a wręcz sprzeczne ze sobą) jej tłumaczenia powodów takiego stanu rzeczy, bo raz podaje, że: „przed tym, jak później policjanci rozpytywali mieszkańców o R. J. (1)”, to – jak dosłownie to ujęła – „Nie przyszło mi do głowy to, aby policjantom powiedzieć o tym swoim spostrzeżeniu w czasie gdy po raz pierwszy rozpytywali mieszkańców budynku o R. J. (1) i jego związek z zabójstwem. Nie uważała tej okoliczności za ważną, bo jej wtedy nie pamiętała.” (vide: protokół zeznań świadka z dnia 5 lutego 2018 r.) a innym razem, jak przed Sądem Apelacyjnym, że „dzisiaj nie jest w stanie powiedzieć czy słuchana w 2012 roku (tj. wtedy, gdy została po raz pierwszy przesłuchana w niniejszej sprawie w charakterze świadka jawnego – przyp. S.A.) nie powiedziała o tej dziewczynie, bo się bała oskarżonego, czy skojarzyła sobie ten fakt dopiero po kolejnej wizycie policjanta” (k. 14.745/tom 82), by jeszcze w innym miejscu twierdzić, że „się go bała, bała się o swoje dzieci”, z dodaniem „A co to za różnica, że nie powiedziała wtedy, że bała się o dzieci, a nie oskarżonego” (k. 14.745v./tom 82);

- poza tym, co równie istotne, o ile nie może dziwić to, że słuchana na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym w dniu 17 października 2024 r. świadek E. C. mogła istotnie nie pamiętać tego, czy u tej dziewczyny, z którą widzieć miała oskarżonego na jesieni 1998 r. na klatce schodowej swojego bloku, widziała plecak, czy nie, ani tego, czy ta dziewczyna „miała coś w rękach”, ani w ogóle „nic więcej o jej ubiorze” nie mogła wówczas powiedzieć (choć pamiętała jednak to, że „Ona miała kaptur na głowie i była dość blada”), o tyle uwagi nie może nie przykuć to, że o żadnym plecaku nie wspomniała ona choćby słowem nie tylko wtedy, kiedy była słuchana w śledztwie w niniejszej sprawie w charakterze świadka

incognito po raz pierwszy (to jest w dniu w dniu 5 lutego 2018 r.), ale także wówczas, gdy przesłuchiwana była w nim w tym charakterze po raz drugi (to jest w dniu 15 marca 2018 r.), kiedy to wręcz – na konkretnie zadane jej w tym kierunku pytanie (o treści: „Czy świadek dokładnie przyglądała się dziewczynie, która szła z R. J. (1) po schodach i czy zauważyła, czy ta dziewczyna miała założony plecak?”) – tyleż wyraźnie, co kategorycznie zarazem stwierdziła, że: „Nie przyglądała się (tzn. tej dziewczynie – przyp. S.A.) i nie jest w stanie powiedzieć, czy ta dziewczyna miała na sobie plecak”, gdyż „Widziała ją tylko przez chwilę od przodu i była zaskoczona faktem, że R. J. (1) idzie z dziewczyną”, natomiast ni stąd, ni zowąd, bez żadnego zadanego jej w tym kierunku pytania, podczas kolejnego jej przesłuchania na tamtym etapie postępowania w niniejszej sprawie mającego miejsce niemal rok później (bo w dniu 29 stycznia 2019 r.), przypomniała sobie o tym, że: „Ona miała coś przewieszonego przez plecy, ale dokładnie nie widziała tego przedmiotu, bo pierwsza szła ta dziewczyna po schodach na górę, za nią R., a potem gdy R. otwierał drzwi, to ta dziewczyna jakby w ręce trzymała taki plecaczek trzymany za uchwyt” i „Był to plecaczek ciemnego koloru”, ale pomimo tego, że następnie przesłuchujący ją prokurator okazał jej wtedy tablicę poglądową ze szkicami czterech plecaków, nie była jednak w stanie wskazać na tej tablicy żadnego z nich jako takiego, który miała tamtego dnia widzieć jednak u pokrzywdzonej, gdyż – jak to ujęła – „ciężko jest mi teraz określić czy był to którykolwiek z plecaków okazanych mi, bo nie mogę wykluczyć, że ona mogła trzymać plecak nie za ucho lecz za szelki na ramiona” (

vide: protokół przesłuchania świadka E. C. z dnia 15 marca 2018 r.);

- te wszystkie natomiast szczegóły dotyczące zarówno wyglądu twarzy tej dziewczyny, jak i koloru jej włosów oraz rzeczy, które miała wtedy przy sobie posiadać, świadek E. C. – jak to wynika to z innych jeszcze fragmentów jej zeznań – miała widzieć mimo tego, że – jak stwierdziła to wprost w trakcie przesłuchania w dniu 15 marca 2018 r. – „Nie przyglądał się” (tzn. tej dziewczynie – przyp. S.A.), względnie mimo tego, że – jak ujęła to na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym – „nie zwracała bliżej na nią uwagi, bo to był moment” i że „Nie zwraca nigdy uwagi na to, jak kto jest ubrany” (k. 14.745v./tom 82);

- tymczasem już tylko sam zdrowy rozsądek podpowiada, a to wszystko, co wynika z zasad doświadczenia życiowego może tylko w słuszności tego przekonania utwierdzać, a nie odwrotnie, że jeśli nie zwraca się na „coś” uwagi, to nie można tego „czegoś” dobrze zapamiętać, w związku z czym jako nieprawdopodobną w takim stopniu, że po prostu wręcz niemożliwą, wykluczyć racjonalnie trzeba taką ewentualność, by ktoś, kto widział jakąś inną osobę jedynie przez krótką chwilę (moment), w dodatku nie w naturalnym świetle, tylko lampy klatki schodowej, był obiektywnie w stanie zapamiętać takie szczegóły jej wyglądu jak odcień koloru twarzy czy włosów, co tym bardziej jeszcze wydaje się być niemożliwe, jeśli ta osoba miałaby mieć założony na głowę kaptur;

- niezależnie zaś od powyższego zauważyć nadto należy, że z treści zeznań złożonych w niniejszej sprawie przez świadka E. C. (wyłączając poza nawias, z oczywistych względów, te z nich, które złożyła ona jeszcze w 2012 r. w charakterze świadka jawnego) wyraźnie przebija to, że wraz z upływem czasu i kolejnych jej przesłuchań wykazują one – wbrew temu, co podpowiada (znowu) zdrowy rozsądek i zasady doświadczenia życiowego – przyrost (a nie ubytek) elementów jakościowo istotnych dla poczynienia w niniejszej sprawie takich ustaleń faktycznych, które pozwalać by miały na stwierdzenie, że tą dziewczyną, z którą świadek miała widzieć oskarżonego tamtego dnia na klatce schodowej bloku przy ul. (...), była właśnie pokrzywdzona K. Z. (1), a nie jakaś inna, do niej tylko podobna, dziewczyna, a nadto jeszcze w równym stopniu przebija z nich także narastanie w czasie takich okoliczności, które miałyby dodawać całej sytuacji grozy i stawiać oskarżonego w jak najgorszym świetle;

- jakby natomiast tego wszystkiego było mało, to nie można nie dostrzec zarazem: po pierwsze tego, że świadek E. C. nie była przy tym w stanie wyjaśnić, co takiego i kiedy konkretnie się stało, że w pewnym momencie (choć też nie wiadomo kiedy, bo również i tego nie była w stanie rzeczowo wytłumaczyć) uświadomić sobie miała, że ta dziewczyna, którą miała widzieć z oskarżonym na klatce schodowej bloku przy ul. (...) w K. „to jest ta zamordowana dziewczyna”, podając jednak przy tym zarazem, że nie wyklucza takiej wersji wydarzeń, że „Może faktycznie widziała z córką w telewizji tę panią zanim okazano jej przez prokuratura tę planszę” (tzn. z wizerunkami czterech kobiet – przyp. S.A.) i że „Wtedy może skojarzyła, że to jest ta dziewczyna, którą pokazują w telewizji” (k. 14.744/tom 82), po drugie tego, że na okazanej jej w trakcie przesłuchania (wtedy jeszcze w charakterze świadka

incognito) przez prokuratora w dniu 5 lutego 2018 r. planszy z wizerunkami czterech kobiet jedyną w istocie kobietą o jasnej cerze była pokrzywdzona K. Z. (1) (bo wszystkie pozostałe wyraźnie miały cerę od niej ciemniejszą), zaś po trzecie wreszcie tego, że – jak ponad wszelką wątpliwość wynika to z całokształtu pozostałych fragmentów jej zeznań, w których tego wszakże nie kryła, że od dawien dawna nie darzyła ona bynajmniej oskarżonego sympatią (a wręcz przeciwnie) – po jej stronie wyraźnie rysuje się motyw, który mógł ją skłaniać do tego, by zaobserwowaną kiedyś z udziałem oskarżonego i jakąś dziewczyną sytuację, która mogła istotnie utkwić w jej pamięci z uwagi na jej atypowość (wszakże tylko w zakresie najbardziej zrębowych jej elementów) przedstawić w pewnym momencie organom ścigania na skutek wysuniętej przez nie pod jej adresem sugestii zagwarantowania jej pełnej anonimowości i ochrony w taki sposób, żeby „pasowała” im do całości „scenariusza” z rozpisaną w jego ramach dla oskarżonego rolą jako sprawcy zbrodni zabójstwa pokrzywdzonej K. Z. (1);

- tylko bowiem pozornie wydawać się może, że tak być nie mogło, ale gdy się zważy na to, co i kiedy (o czym będzie szerzej mowa w dalszych fragmentach niniejszego uzasadnienia w kontekście zeznań i osoby świadka B. M. (1) jako funkcjonariusza KWP w K. będącego głównym „architektem” podstawowych założeń realizowanych w niniejszej sprawie czynności dowodowo-procesowych mających zmierzać do wykrycia sprawcy zbrodni zabójstwa K. Z. (1)) miał oznajmić oskarżonemu świadek B. M. (1) na pewnym etapie tych wszystkich czynności,

in concreto po tym, jak te, które zostały już w niej przeprowadzone miały „utwierdzić go w przekonaniu, że oskarżony jest sprawcą zabójstwa pokrzywdzonej, kiedy to powiedzieć miał mu wprost – jak sam to przyznał – że „może oszukać prokuraturę i innych, ale jego nie oszuka, bo on wie, że to on jest zabójcą K. Z. (1)” (k. 8.652/tom LI), to perspektywa postrzegania tego problemu musi się diametralnie zmienić;

- dlatego też analizowane w tym miejscu fragmenty zeznań świadka E. C., jako w istocie nie tylko niejasne, ale również wewnętrznie wręcz sprzeczne i pozostające w kontrze do tego, co podpowiadają zasady wiedzy powszechnie dostępnej i zdrowy rozsądek, uznać należało za dowodowo niewiarygodne, w konsekwencji czego nie można było przyjąć ich w tych fragmentach za podstawę poczynienia w niniejszej sprawie jakichkolwiek ustaleń faktycznych, a w szczególności już takich, z których miałoby wynikać, że któregoś dnia jesienią 1998 r. oskarżony miał przyprowadzić do swojego mieszkania w bloku przy ul. (...) w K. pokrzywdzoną K. Z. (1);

- tym bardziej, że – mając na uwadze to wszystko, co dopiero wyżej stwierdzono – nie można oprzeć się wrażeniu, że tą dziewczyną, którą świadek E. C. miała widzieć w tamtym czasie razem z oskarżonym na klatce schodowej bloku przy ul. (...) w K. nie musiała być wcale pokrzywdzona K. Z. (1), tylko ta, o której podczas pierwszego jego przesłuchania w śledztwie w niniejszej sprawie w dniu 5 października 2017 r. oskarżony spontanicznie wyjaśnił ni mniej, ni więcej w następujący sposób: „Nie ma żadnego znaczenia jak się nazywały te dziewczyny. Jedną z nich gościłem w domu. No i co z tego, że to była blondynka, do niczego nie doszło. Ona poszła swoją drogą. To była studentka, ale nie religioznawstwa. Nie wiem jakiego kierunku. No niechże da pan spokój z tymi wielkościami biustu” (k. 66/tom I zał. 48);

- nic bowiem w istocie takiego, co mogłoby tę ocenę zmienić, nie wynika z tego, że w zakresie tych wszystkich okoliczności, o których w tym miejscu mowa, zeznania świadka E. C. są zasadniczo zbieżne i spójne z zeznaniami świadka K. C., albowiem mając na uwadze to, że taką zbieżność i spójność ze sobą (przy czym jedynie w zakresie tych wszystkich okoliczności tamtego zdarzenia, które wskazano wyżej, bo jeśli idzie o pozostałe z nich, to rzeczy mają się zupełnie inaczej) zeznania obu tych świadków zaczęły między sobą wykazywać dopiero z czasem w wyniku kolejnych przesłuchań tych świadków (w szczególności zaś świadka E. C., w tracie których to „przypomniała” ona sobie kolejno okoliczności tamtego zdarzenia wcześniej wskazane przez świadka K. C., włącznie z tą, że w pewnym momencie miała wtedy na widok oskarżonego i tej dziewczyny, która mu towarzyszyła, wypowiedzieć słowa: „gdzie Ty idziesz dziewczyno”, o której to nie pamiętała zupełnie nie tylko podczas pierwszego przesłuchania w dniu 5 lutego 2018 r., ale także i drugiego z nich w dniu 15 marca 2018 r., by przypomnieć sobie o niej dopiero w trakcie trzeciego z tych przesłuchań w dniu 29 stycznia 2019 r.) stwierdzić w konsekwencji należało, że nie jest to bynajmniej zbieżność i spójność spontaniczna, lecz taka, która wykreowana została na skutek ich uzgodnień między sobą co do treści tych swoich zeznań, w konsekwencji czego jako taka nie mogła oczywiście niczego w tym względzie przesądzać, a w szczególności o wiarygodności jednych i drugich;

- tym bardziej, że jakkolwiek przyznać należało rację prokuratorowi, że dziecko (którym była przecież w tamtym czasie świadek K. C., skoro liczyła sobie wtedy ledwie 7 lat), które wiedzione jest ciekawością i w związku z tym skupią swoją uwagę na obserwowanych obiektach czy zdarzeniach, jest w istocie w stanie zakodować w swojej pamięci (i to rzeczywiście bardzo dobrze) cały szereg takich okoliczności, o których można powiedzieć, że należą do kategorii okoliczności szczegółowych, o tyle – kierując się (znowu) tym wszystkim, co wynika z zasad doświadczenia życiowego i co podpowiada zdrowy rozsądek – wykluczyć jednak stanowczo należy jako zupełnie nieprawdopodobną taką ewentualność, by siedmioletnie dziecko, nawet w przypadku, gdyby – jak miało to mieć miejsce w realiach niniejszej sprawy – zdarzenie, w którym miało brać udział, miało być dla niego zdarzeniem wyjątkowym, mogło zwrócić swoją uwagę na takie jego detale (i w konsekwencji na tyle dobrze zakodować je w swojej pamięci, żeby nie zapomnieć o nich przez następnych kilkanaście lat) jak to, w jakie rzeczy ubrana była i jakie przedmioty posiadała przy sobie jedna z biorących w nim udział osób oraz jaki miała odcień koloru skóry i włosów, tym bardziej wtedy, gdyby osoba ta miała mieć założony na głowę kaptur;

- dlatego też, mając nadto na uwadze, po pierwsze to, że z treści tych zeznań K. C., o których w tym miejscu mowa, wynikać by miało ni mniej ni więcej, że w jej pamięci „utkwić” by miało (m.in.) nie tylko to, że dziewczyna, którą wówczas widziała, „miała na nogach czarne buty typu glany, takie wyższe”, ale również to, że „była blada na twarzy i jakby taka nieobecna” (

vide: zeznania świadka z dnia 31 sierpnia 2021 r.), a jakby tego było mało, to – mimo, że miała ona mieć „głęboko naciągnięty na głowę” kaptur – miała też zobaczyć wtedy (tak samo jak jej matka, bynajmniej nie w świetle dziennym, ale lampy zainstalowanej na klatce schodowej bloku) „prześwity blond włosów spod kaptura” i stwierdzić nawet, że „Na pewno nie były to długie włosy, bo z boku wystawały jedynie kosmyki w kolorze blond” (

vide: zeznania świadka z dnia 31 sierpnia 2021 r.), przy czym na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym podała, że włosy te miały być jednak „średniej długości” (k. 14.697/tom 81), po drugie to, że „rozpoznania” tej dziewczyny jako pokrzywdzonej K. Z. (1), na podstawie tak właśnie jakoby zapamiętanych charakterystycznych cech jej wyglądu, dokonać ona miała dopiero 19 lat później (bo w trakcie przesłuchania w dniu 12 lutego 2018 r.), po trzecie to, że na okazanej jej w trakcie tamtego przesłuchania (wtedy jeszcze w charakterze świadka

incognito) przez prokuratora planszy z wizerunkami czterech kobiet (jako tej samej, którą okazano wcześniej jej matce) jedyną w istocie kobietą o jasnej cerze była pokrzywdzona K. Z. (1) (bo wszystkie pozostałe wyraźnie miały cerę od niej ciemniejszą), po czwarte to, że na tej planszy, którą okazał jej wówczas prokurator, umieszczony był w istocie również dokładnie ten sam wizerunek pokrzywdzonej K. Z. (1), który 19 lat wcześniej rozpowszechniany był w mass mediach w związku z poszukiwaniami najpierw jej samej, a później sprawcy zbrodni jej zabójstwa, a który to – jak szczerze to przyznała – zobaczyć wówczas miała w telewizji i skądinąd wtedy właśnie „skojarzyć, że to jest ta dziewczyna, z którą szedł oskarżony” (k. 14.698/tom 81), po piąte to, że – co sama także przyznała – do takich „skojarzeń” dojść miała jednak dopiero po „zastanowieniu się z matką, czy to ta dziewczyna” i „ustaleniu, że to ta” (k. 14.698/tom 81), zaś po szóste wreszcie to, że – czego również nie ukrywała – także i ona nie pała bynajmniej wobec oskarżonego sympatią, w konsekwencji przyjąć należało, że jako takie, to jest również niejasne i wewnętrznie niespójne oraz pozostające także w opozycji do tego wszystkiego, co podpowiadają zasady doświadczenia życiowego i zdrowy rozsądek, analizowane w tym miejscu fragmenty zeznań świadka K. C. na wiarygodność nie zasługiwały;

- tym bardziej dlatego, że mając na uwadze wszystkie inne jeszcze, opisane przez nią w tych zeznaniach okoliczności związane z przebiegiem wydarzeń mających mieć miejsce później, tamtego jednak jeszcze wieczora (w szczególności te, które miały polegać na wynoszeniu przez oskarżonego z mieszkania kilka godzin później jakichś dużych i ciężkich worków) nie sposób nie zauważyć, że z zeznań tych wynikać by miało ni mniej ni więcej, że oskarżony miałby zabić i poćwiartować pokrzywdzoną K. Z. (1) w ciągu zaledwie kilku (a co najwyżej kilkudziesięciu) godzin, przy czym pomocy do wyniesienia z mieszkania worków z częściami jej ciała miałby mu wtedy udzielić jego ojciec J. J. (1) (skoro – jak to stwierdziła – „Ja obserwowałam to przez wizjer w drzwiach. Dla nie było dziwne, że R. rozmawiał szeptem ze swoim ojcem wynosząc z mieszkania worki – takie na śmieci. […] Oni te worki przenosili na obu rękach, każdy osobno. Miałem wrażenie, że nie jest to takie lekkie. […] Mnie się wydaje, że oni te worki wynosili w ten sam dzień, gdy ta dziewczyna weszła do mieszkania z R., tylko w godzinach późnowieczorowych albo na następny dzień” /

vide: zeznania świadka z dnia 31 sierpnia 2021 r./);

- jeśli więc miałoby być tak, jak zeznała to świadek K. C., to z całą pewnością nie mogłoby być tak, by oskarżony pozbawił życia pokrzywdzoną K. Z. (1) w takich okolicznościach i w taki sposób, w jaki zarzucił mu prokurator, a Sąd

meriti przypisał zaskarżonym wyrokiem, bo wtedy pozostawałoby mu na to nie więcej jak kilkanaście godzin;

- innymi zaś słowy to ujmując, jeśliby z powodu tych wszystkich okoliczności, do których na uzasadnienie twierdzenia o wiarygodności zeznań świadka K. C. odwołał się na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym prokurator (w szczególności z powodu jej ciekawości jako dziecka i chęci „chłonięcia” wiedzy, które powodować by miały lepsze zapamiętywanie przez nią spostrzeżeń o faktach i tym samym mocniejszy w jej pamięci „ślad”) przyjąć te zeznania za w pełni wiarygodne, to w konsekwencji wykluczyć by należało przyjętą przez prokuratora, a za nim przez Sąd

meriti, wersję przebiegu wydarzeń (jako zakładającą zabijanie pokrzywdzonej przez oskarżonego przez co najmniej kilkanaście dni niejako „na raty”) jako po prostu niemożliwą;

- dlatego też analizowane w tym miejscu fragmenty zeznań świadka K. C., przy dostrzeżeniu nadto tego, że żadnego w istocie znaczenia dla tej oceny nie mogło mieć to, że na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym świadek ta rozpoznała także pokrzywdzoną K. Z. (1) na innym jeszcze okazanym jej wtedy wizerunku (bo jeśli w minionym czasie zakodowała ona w swojej pamięci charakterystyczne cechy wyglądu jej twarzy na podstawie fotografii widzianej wcześniej w telewizji, a później jeszcze podczas przesłuchania przez prokuratora, to nie musiała mieć z tym bynajmniej żadnych problemów), jako w istocie, w tym kształcie, również nie tylko, że niejasne, ale także wewnętrznie niespójne i pozostające w kontrze do tego, co podpowiadają zasady wiedzy powszechnie dostępnej i zdrowy rozsądek, uznać należało również za dowodowo niewiarygodne, w konsekwencji czego nie można było także przyjąć ich w tych fragmentach za podstawę poczynienia w niniejszej sprawie jakichkolwiek ustaleń faktycznych, a w szczególności już takich, z których miałoby wynikać, że któregoś dnia jesienią 1998 r. oskarżony miał przyprowadzić do swojego mieszkania w bloku przy ul. (...) w K. pokrzywdzoną K. Z. (1);

- inną natomiast jeszcze kwestią jest, że gdyby rzeczywiście miało być tak, jak przyjął to na podstawie zeznań tych świadków prokurator (a za nim w zaskarżonym wyroku Sąd

meriti), to w świetle lansowanej przez niego twierdzenia (skądinąd podzielonego również w całości przez Sąd

meriti jako zasadnego), że oskarżony jest w istocie bardzo przebiegłym i metodycznie planującym zawsze swoje działania człowiekiem, a jedynie pozuje na chorego psychicznie, w konsekwencji wykluczyć by należało jako zupełnie nonsensowną tezę, że zarzucaną mu zbrodnię, jako zaplanowaną wcześniej w każdym szczególe, zrealizował z pełną determinacją i zgodnie z założonym planem działania, bo trudno oprzeć się wrażeniu, że nikt, kto jest przebiegły i metodyczny w swoich działaniach, nie zdecydowałby się na to, żeby pozbawić życia drugiego człowieka w swoim mieszkaniu w sytuacji, gdy był wcześniej widziany, jak razem z nim szedł do tego mieszkania, przez co najmniej dwóch świadków;

1STANOWISKO SĄDU ODWOŁAWCZEGO WOBEC ZGŁOSZONYCH ZARZUTÓW i wniosków

1. - zarzut apelacji obrońców oskarżonego:

w zakresie bezwzględnych podstaw odwoławczych:

rozpoznanie sprawy oskarżonego R. J. (1) na rozprawie w dniach 07, 08, 14, 15 stycznia 2021 r.; 01, 02, 08, 09 lutego 2021 r.; 06, 22, 23 kwietnia 2021 r.; 17, 18, 24, 25 maja 2021 r.; 24 czerwca 2021 r. oraz 31 sierpnia 2021 r. w składzie niezgodnym z treścią art. 28 § 4 k.p.k., a więc pod nieobecność sędzi przewodniczącej, która, co wynika wprost z treści protokołów rozprawy we wskazanych dniach nie była obecna na rozprawie, a łączyła się w czasie rozprawy z pozostałym składem w niezgodnej z przepisami Kodeksu postępowania karnego formule online, przez co doprowadziła do powstania bezwzględnej podstawy odwoławczej określonej w art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.

(zarzut oznaczony w apelacji obrońców oskarżonego jako „1”);

Niezasadny

- zarzut nie zasługiwał na uwzględnienie jako bezzasadny;

- jakkolwiek przyznać należało rację obrońcom oskarżonego (dalej również w skrócie „obronie oskarżonego”), gdy wywodzili w swoich apelacjach, że przepis art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. – jako zawierający regulację pozostającą w ścisłym związku z ustrojową zasadą niezmienności składu sądu i fundamentalnymi w procesie karnym zasadami bezpośredniości i koncentracji materiału dowodowego – wymaga istotnie obecności każdego członka składu orzekającego na całej rozprawie, która to, jak dalej celnie do również akcentowali, rozpoczyna się faktycznie z chwilą wywołania rozprawy (art. 381 k.p.k.), a kończy z momentem ogłoszenia wyroku (art. 418 k.p.k.), w związku z czym nie można przyjmować, że wprowadza on jedynie obowiązek uczestniczenia wszystkich członków składu orzekającego wyłącznie podczas przeprowadzania dowodów (wyrok SN z dnia 14 grudnia 2001 r., II KKN 283/01)1, to jednak nie sposób już było zgodzić się z sugestią obrony oskarżonego, by w którymkolwiek momencie przeprowadzonej w niniejszej sprawie przed Sądem I instancji rozprawy głównej którykolwiek z członków składu tego Sądu (a w szczególności już przewodnicząca temu składowi sędzia Beata Marczewska) był (była) na niej nieobecny (nieobecna), w związku z czym zaistnieć by w niej miała bezwzględna przyczyna odwoławcza z art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.;

- przy czym niczego, co mogłoby mieć dla tej oceny jakiekolwiek znaczenie, nie sposób było wyprowadzić stąd, że – jak celnie podkreślała to również obrona oskarżonego – obecność członków składu sądu rozpoznającego sprawę na rozprawie nie może być w istocie rozumiana inaczej jak tylko w ten sposób, że idzie o ich jednoczesną obecność w danym miejscu (tj. na sali sądowej) i w danym czasie (tj. w czasie trwania rozprawy);

- przedstawienie jednak tych wszystkich racji i argumentów, które – wbrew wszelkim odmiennym w tym względzie supozycjom obrony oskarżonego – przemawiały za takim stwierdzeniem, wymaga poczynienia w tym miejscu kilku, tyleż nieco bardziej obszernych, co jednak dla tych rozważań niezbędnych uwag wstępnych, z których pierwszą, jako ściśle wiążącą się z tą instytucją procesową, której zastosowanie w niniejszej sprawie wywołało cały problem, a więc z instytucją świadka

incognito, sprowadzić należy do dostrzeżenia i podkreślenia tego, że ze względu na wyjątkowy charakter tej instytucji jako stanowiącej bardzo daleko idący wyłom w zasadzie kontradyktoryjności i jawności postępowania oraz wydatnie ograniczającej przysługujące oskarżonemu prawo do obrony, stosowanie jej w praktyce implikować musi – mniej lub dalej idące w realiach konkretnej sprawy – ograniczenia nie tylko w sferze realizacji przez oskarżonego przysługującego mu prawa do obrony (w sensie materialnym), ale także – równie fundamentalnej dla procesu karnego – zasady bezpośredniości;

- dlatego też skądinąd – jak celnie podkreślała to obrona oskarżonego w apelacji – instytucja ta powinna być stosowana w praktyce w przypadkach absolutnie wyjątkowych (w szczególności w sprawach o naprawdę poważnego kalibru przestępstwa, zwłaszcza zaś zbrodnie) i w sposób zgodny z wszystkimi przepisami określającymi jej przesłanki, (w szczególności zaś tymi, które jasno i ponad wszelką wątpliwość wyznaczają dopuszczalne granice tzw. anonimizacji zeznań takiego świadka), których nie można w żadnym razie interpretować rozszerzająco zgodnie z zasadą, że przepisy zawierające wyjątkowe regulacje nie podlegają wykładni rozszerzającej (por. np.: wyrok SN z dnia 20 lutego 2002 r., V KKN 586/99 czy wyrok SA w Lublinie z dnia 21 stycznia 2000 r., II AKa 161/99);

- inaczej zaś to ujmując: „Standard rzetelnego procesu wymaga (…), aby dowód z zeznań świadka anonimowego, jako dowód o specyficznym charakterze, którego zastosowanie w procesie powoduje poważne ograniczenie zasady bezpośredniości i prawa do obrony, był przeprowadzony z zachowaniem wszelkich wymogów prawa procesowego. Każde dalsze, niż przewidziane w prawie procesowym, ograniczenie tych zasad stanowi w ocenie Sądu Najwyższego rażące naruszenie prawa procesowego mające z reguły istotny wpływ na treść orzeczenia” (wyrok SN z dnia 23 września 2004 r., II KK 132/04);

- dostrzegając natomiast przy tym, że bez względu na wszystko przesłuchanie przez sąd świadka

incognito jest – na co wskazuje wprost użyte w przepisie art. 184 § 3 k.p.k. słowo „także” – obligatoryjne, w pełni zasadnie wskazuje się zarazem w orzecznictwie, że ponieważ „Przewidziany w art. 184 § 3 k.p.k. obowiązek przesłuchania świadków anonimowych nie jest warunkowany stanowiskiem stron procesu co do zasadności, czy celowości tej czynności procesowej”, to w konsekwencji „zgoda stron na jej zaniechanie jest obojętna dla oceny poprawności karnoprocesowej tych działań sądu i – przy takiej treści tego przepisu – żadną miarą nie może być podstawą odstąpienia od przesłuchania przez niego świadków anonimowych” (wyrok SN z dnia 10 lipca 2007 r., II KK 387/06, zob. nadto: wyrok SA we Wrocławiu z dnia 31 lipca 2014 r., II AKa 188/14);

- z drugiej jednak strony trudno przeczyć temu, że o ile treść art. 184 § 3 k.p.k. przesądza o tym, że przesłuchanie świadka

incognito przez sąd w jurysdykcyjnym stadium procesu powinno odbyć się bezpośrednio, o tyle jednocześnie ponad wszelką wątpliwość wskazuje również na to, że musi to mieć zawsze miejsce w takich warunkach, które zapewniać będą świadkowi stosowne bezpieczeństwo, a więc w warunkach wykluczających możliwość ujawnienia jego tożsamości;

- jakkolwiek więc przesłuchanie świadka

incognito musi nastąpić w warunkach bezpośredniości, to zarazem musi być przeprowadzone w taki sposób, który zapewni takiemu świadkowi pełne bezpieczeństwo, w związku z czym właśnie w myśl art. 184 § 3 k.p.k. ma się odbyć –

verba legis – „w miejscu i w sposób uniemożliwiający ujawnienie okoliczności, o których mowa w § 1”;

- ponieważ zaś stworzenie tego rodzaju warunków na etapie postępowania jurysdykcyjnego jest w istocie obowiązkiem sądu, a nie kogokolwiek innego, w szczególności prokuratora (postanowienie SN z dnia 22 sierpnia 2007 r., III KK 106/07; zob. nadto: wyrok SN z dnia z dnia 11 lutego 2003 r., V KKN 407/01), toteż w konsekwencji oznacza to, że to tylko i wyłącznie sąd jest zobowiązany do zapewnienia takich warunków przesłuchania świadka anonimowego, w których możliwy jest udział w tej czynności oskarżonego, obrońcy i prokuratora, w wypadku natomiast, gdy nie ma warunków uniemożliwiających ujawnienie tożsamości tego świadka w ogóle nie powinno się przeprowadzać takiej czynności, lecz od niej odstąpić (o czym niżej) (zob. szerzej: R.A. Stefański [red.], S. Zabłocki [red.], Kodeks postępowania karnego. Tom II. Komentarz do art. 167-296, WKP 2019, Komentarz do art. 184; T. Grzegorczyk, Kodeks postępowania karnego. Tom I. Artykuły 1-467. Komentarz, LEX 2014, Komentarz do art. 184);

- żadnych natomiast wątpliwości nie może przy tym budzić to, że obowiązek zorganizowania tej czynności w takim miejscu i w taki sposób, które uniemożliwiać będą ujawnienie okoliczności pozwalających na rozpoznanie tożsamości świadka

incognito sprowadza się przede wszystkim do zapewnienia przez sąd takich warunków przeprowadzenia tej czynności, które gwarantować będą nie tylko uniemożliwienie ujawnienia fizjonomii świadka czy też jego danych osobowych, ale także – w równym stopniu – wykluczenie możliwości poznania wszelkich innych jego cech pozwalających na „rozszyfrowanie” jego osoby, w szczególności w wyniku ujawnienia np. jego płci, tembru głosu czy charakterystycznej wymowy, itp. (R.A. Stefański [red.], S. Zabłocki [red.], Kodeks postępowania karnego…,

op.cit., Komentarz do art. 184);

- zabezpieczenie natomiast świadka przed dekonspiracją dla potrzeb jego przesłuchania w takich warunkach może nastąpić np. dzięki wideokonferencji prowadzonej w sposób umożliwiający modulowanie głosu i zniekształcenie wizerunku świadka albo przez zastosowanie kabiny, parawanu, lustra weneckiego czy też użycie innych środków maskujących wizerunek, np. kostiumu, maski, sztucznej brody, peruki, kominiarki itp. (R.A. Stefański [red.], S. Zabłocki [red.], Kodeks postępowania karnego…,

op.cit., Komentarz do art. 184);

- dlatego też – dostrzegając dalej nie tylko to, że wybór konkretnej metody przesłuchania świadka anonimowego powinien być zawsze wynikiem racjonalnej decyzji wynikającej głównie z oceny stopnia zagrożenia dla świadka, ale również to, że aby czynność ta mogła się odbyć w sposób w pełni zgodny z przepisem art. 184 § 3 k.p.k., w którym stanowi się, że w przesłuchaniu takiego świadka ma prawo wziąć udział nie tylko prokurator, ale także i oskarżony oraz jego obrońca (art. 184 § 3), których należy powiadomić o czasie i miejscu przesłuchania (art. 117 § 1) oraz wreszcie to, że co do „miejsca” przeprowadzenia takiej czynności wystarczy w istocie jednak tylko wskazanie miejsca stawienia się do udziału w tej czynności, które nie musi być bynajmniej tożsame z miejscem przesłuchania samego świadka – zgodnie twierdzi się, że na etapie postępowania jurysdykcyjnego przesłuchanie świadka

incognito może w konsekwencji odbyć się – w jednej z dwóch, przewidzianych wprost w art. 184 § 3 k.p.k. form, to jest: (1) przez sąd w pełnym składzie lub (2) przez sędziego wyznaczonego ze składu orzekającego (przy czym sędzia ten może działać wyłącznie w ramach zlecenia tej czynności przez sąd, mającego formę postanowienia (wyrok SN z dnia 23 września 2004 r., II KK 132/04) – albo: a) bezpośrednio na sali sądowej przy wykorzystaniu odpowiednich technik maskujących jego głos i wizerunek, albo b) w miejscu utajnionym (tzn. zarówno przed oskarżonym, jak i jego obrońcą) z zastosowaniem ścisłych zasad bezpieczeństwa (P. Wiliński, Przesłuchanie świadka anonimowego z zachowaniem jawności, Prok. i Pr. 2000/11, s. 66; M. Branicka, Przesłuchanie świadka anonimowego, czyli jak przesłuchać świadka anonimowego, by anonimowym pozostał, „Zeszyty Studenckie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego” 2006, s. 15-20);

- o ile natomiast równie zgodnie, co konsekwentnie zarazem twierdzi się także w piśmiennictwie i orzecznictwie, że prokurator, oskarżony i jego obrońca uczestniczący w przesłuchaniu muszą mieć stworzone warunki do czynnego w nim udziału, zwłaszcza w zakresie

[…]

719 dni od wyroku do publikacji

  1. Wyrok 31 października 2024 r.
  2. Portal: 20 października 2026 r.

Pełny tekst i metryka orzeczenia: Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych. Tytuł i streszczenie przygotował model językowy na podstawie treści orzeczenia. Orzeczenie może być nieprawomocne.