- Sygnatura akt
- II AKa 50/26
- Sąd
- Sąd Apelacyjny w Poznaniu
- Wydział
- II Wydział Karny
- Rodzaj
- Wyrok
- Data orzeczenia
- 2 kwietnia 2026 r.
- Rozstrzygnięcie
- Wyrok utrzymany
- Opublikowano w portalu
- 29 września 2026 r.
- W serwisie od
Zestawienie z tego dnia- Kategorie
- Sprawy karne
© autorzy OpenStreetMap
Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w sprawie narkotykowej, apelacja prokuratora oddalona
Przejdź do orzeczenia, 29 min czytania
Spór
Prokurator zaskarżył uniewinnienie oskarżonego od zarzutów związanych z narkotykami i domagał się uchylenia wyroku.
Ustalenia sądu
Sąd Okręgowy uznał zeznania świadka T. R. za niewiarygodne, bo były niekonsekwentne i nie znalazły potwierdzenia w innych dowodach. Nie ustalono też, by świadek przesłuchiwany był w warunkach wymagających opinii psychologa.
Rozstrzygnięcie
Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy zaskarżony wyrok, a koszty postępowania odwoławczego obciążył Skarb Państwa.
Dlaczego
Sąd uznał, że zeznania świadka były sprzeczne z innymi dowodami i relacjonowały różne wersje zdarzeń, a dodatkowy wątek długu nie miał żadnego potwierdzenia.
Więcej o sprawie
Jedynym dowodem oskarżenia były zeznania świadka T. R., którego udział w grupie handlującej narkotykami przesądzono prawomocnie w osobnym postępowaniu.
jedyny związek oskarżonego ze sprawą T. R. jest taki, że obciążające X. relacje R. złożył w ramach tamtego postępowania.
- Rozstrzygnięcie
- Wyrok utrzymany
- Sąd
- Sąd Apelacyjny w Poznaniu, II Wydział Karny
- Sygnatura
- II AKa 50/26
Treść orzeczenia około 29 minut czytania
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 2 kwietnia 2026 r.
Sąd Apelacyjny w Poznaniu w II Wydziale Karnym
w składzie:
Przewodniczący: sędzia Piotr Michalski
Sędziowie: Izabela Pospieska
(del.) Piotr Gerke (sprawozdawca)
Protokolant : st.sekr.sąd. Małgorzata Zwierzchlewska
przy udziale Prokuratora Prok. Okręg. del. do Prok. Kraj. Mieszko Kaczora
po rozpoznaniu w dniu 2 kwietnia 2026 r.
sprawy
T. Ł.,
oskarżonego z art. 13§1 k.k. w zw. z art. 56 ust. 3 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii w zw. z art. 56 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii w zw. z art. 12§1 k.k.,
na skutek apelacji wniesionej przez prokuratora
od wyroku Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 26 listopada 2025 r., sygn. akt III K 451/25,
I. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok,
II. kosztami procesu za postępowanie odwoławcze obciąża Skarb Państwa.
P. G.
P. M.
I. P.
Uzasadnienie
Część wstępna
Oznaczenie wyroku sądu pierwszej instancji
Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 26 listopada 2025 r., sygn. akt III K 451/25
Podmiot wnoszący apelację
Oskarżyciel publiczny albo prokurator w sprawie o wydanie wyroku łącznego
Kierunek i zakres zaskarżenia
Na niekorzyść
W całości
Podniesione zarzuty
Art. 438 pkt 2 k.p.k. – obraza przepisów postępowania, jeżeli mogła ona mieć wpływ na treść orzeczenia
Art. 438 pkt 3 k.p.k. – błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia
Wnioski
Uchylenie
Ustalenie faktów w związku z dowodami przeprowadzonymi przez sąd odwoławczy
Fakty uznane za udowodnione
1
E. X.
Niekaralność oskarżonego
Dowód: Informacje z KRK
- Informacje z KRK, k. 2120
Fakty uznane za nieudowodnione
(...)
Dowody będące podstawą ustalenia faktów
1
Informacje z KRK
Dokument urzędowy, sporządzony w prawem przewidzianej formie przez uprawniony do tego organ, prawdziwości zawartych w nim treści nie kwestionowała żadna ze stron.
Dowody nieuwzględnione przy ustaleniu faktów
(...).
STANOWISKO SĄDU ODWOŁAWCZEGO WOBEC ZGŁOSZONYCH ZARZUTÓW i wniosków
1
1) błąd w ustaleniach faktycznych mający wpływ na treść orzeczenia, przyjętych za podstawę orzeczenia, polegający na uznaniu, iż oskarżony nie dopuścił się zarzuconego mu przestępstwa, a to wskutek błędnego i nieuzasadnionego przyjęcia, że obciążające go zeznania złożone w toku postępowania przez świadka T. R. cechują się brakiem wiarygodności, podczas gdy ich prawidłowa ocena dokonana z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania i doświadczenia życiowego wskazuje, że zeznania te w zakresie, w jakim dotyczą udziału oskarżonego w zarzucanym przestępstwie, są pełnowartościowym dowodem pozwalającym na uznanie winy i sprawstwa oskarżonego,
2) obraza przepisów postępowania mogąca mieć wpływ na treść orzeczenia, w szczególności art. 192§2 k.p.k., polegająca na niezarządzeniu powtórnego przesłuchania świadka T. R. z udziałem biegłego psychologa, pomimo powstania wątpliwości co do stanu psychicznego świadka oraz jego zdolności postrzegania lub odtwarzania postrzeżeń.
Niezasadny
Dla uporządkowania dalszych rozważań w pierwszym rzędzie trzeba podkreślić, iż konstrukcja apelacji nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, że jedynym dowodem, na podstawie którego opierało się oskarżenie E. X., jest dowód z wyjaśnień i zeznań T. R.. Potwierdza to także lektura aktu oskarżenia. Na tym tle nie sposób nie zauważyć, iż przedstawiony Sądowi I instancji akt oskarżenia wraz z pozornie obszernym materiałem dowodowym (10 tomów akt oraz teczki osobowe) jest swoistą manipulacją; jego objętość może sugerować, że prokurator dysponował rozlicznymi, a w każdym razie dobrze udokumentowanymi dowodami winy E. X., gdy tymczasem nie jest to materiał dotyczący wyłącznie oskarżonego, a wręcz przeciwnie – zdecydowana większość nadesłanych materiałów nie dotyczy w ogóle E. X., lecz działalności grupy przestępczej zajmującej się obrotem narkotykami, w której uczestniczył (co jest prawomocnie przesądzone w osobnym postępowaniu) T. R., przy czym – co znamienne, prokurator na żadnym etapie postępowania, w tym także w samym akcie oskarżenia nie sformułował tezy o istnieniu jakiegokolwiek związku (...) z działalnością tej grupy – w szczególności na żadnym etapie nie zakładał, że oskarżony jest członkiem grupy lub też – że działalność tej akurat grupy miałaby być źródłem narkotyków, których zakup zgodnie z aktem oskarżenia E. X. miał proponować T. R.; jedyny związek oskarżonego ze sprawą T. R. jest taki, że obciążające X. relacje R. złożył w ramach tamtego postępowania.
Oczywiście to, że zarzut opiera się
de facto na jednym dowodzie obciążającym, samo w sobie nie przekreśla skuteczności oskarżenia. Współczesne polskie prawo karne w przeciwieństwie do systemów antycznych czy nawet niektórych nielicznych współcześnie obowiązujących regulacji innych państw (w różnym stopniu inkorporujących zasady z czasów rzymskich - „
testis unus, testis nullus” czy z prawa anglosaskiego - „
one witness, no witness”) nie posługuje się żadnymi kryteriami ilościowymi, jeśli chodzi o dowody na winę i sprawstwo danej osoby. Jeden dowód może więc stanowić podstawę wyroku skazującego, jednak podkreślić trzeba, iż musi być to dowód, który – oceniony prawidłowo przez pryzmat kryteriów z art. 7 k.p.k. – prowadzi do nieodpartego wniosku, że wynikające z niego zdarzenie doniosłe prawnie jest zdarzeniem pewnym, a nie jedynie możliwym czy prawdopodobnym. Na tym tle, uprzedzając dalsze rozważania, podzielić należy w pełni konkluzję Sądu Okręgowego, że depozycje T. R. nie są takim dowodem.
Przed przystąpieniem do analizy poprawności oceny tego dowodu przez Sąd Okręgowy przez pryzmat zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych sformułowanego przez prokuratora, zbadać należy zarzut nr 2 apelacji, bowiem jego uwzględnienie czyniłoby pierwszy zarzut bezprzedmiotowym – gdyby uznać, że dowód z zeznań T. R. jest niepełny przez brak opinii psychologicznej, to z istoty rzeczy zbędne byłoby analizowanie, czy dowód ten oceniono swobodnie, bowiem kryteria z art. 7 k.p.k. odnosić można wyłącznie do dowodów kompletnych, prawidłowo przeprowadzonych.
Jeśli chodzi o kwestię przesłuchania świadka z udziałem biegłego, to przepis art. 192§2 k.p.k. przewidujący przesłuchanie świadka z udziałem biegłego ma zastosowanie, gdy istnieje wątpliwość co do stanu psychicznego świadka, jego stanu rozwoju umysłowego, zdolności postrzegania bądź odtwarzania postrzeżeń. Po pierwsze więc chodzi o
wątpliwość w chwili składania zeznań, a nie w przeszłości (tę można badać „
klasyczną” opinią biegłego), a tymczasem w rozpatrywanej sprawie nic nie wskazuje na to, że świadek w trakcie zeznań przed sądem wykazywał wspomniane deficyty – nie naprowadził ich w szczególności apelujący. Po drugie zaś w przepisie tym chodzi o
obiektywnie istniejące wątpliwości co do stanu świadka, a nie jego deklaracje – nawet więc jeśli świadek werbalnie deklaruje nieprawidłowości co do stanu psychicznego, to nie oznacza to jeszcze, że należy go przesłuchiwać z udziałem biegłego – wymaga to bowiem uprzedniego rozważenia, czy nie jest to wyłącznie rozmyślna strategia osoby przesłuchiwanej, która deklaruje mankamenty psychiczne wyłącznie po to, by uniknąć konieczności czynienia kategorycznych twierdzeń, wnikania w szczegóły czy wyjaśniania ewentualnych sprzeczności. W rozpatrywanej sprawie nie tylko Sąd nie miał wątpliwości co do stanu psychicznego świadka w trakcie przesłuchania, ale żadnych zastrzeżeń nie zgłaszali przecież uczestnicy rozprawy, którzy ponadto mogli w razie wątpliwości zadawać pytania świadkowi w celu wyjaśnienia tej kwestii (to, że sąd powołuje biegłego z urzędu, nie pozbawia przecież stron możliwości sformułowania własnego wniosku) – tymczasem w rozpatrywanej sprawie żadnych takich wątpliwości uczestnicy rozprawy nie formułowali i w tej sytuacji wręcz zdumiewa, że prokurator nagle powziął je na etapie apelacji.
Nie sposób uznać, by Sąd Okręgowy w tym zakresie dopuścił się jakiegokolwiek błędu, bowiem w ocenie Sądu Apelacyjnego nie ma żadnych podstaw, by kwestionować stan psychiczny świadka R.. Po pierwsze trzeba bowiem zauważyć, iż depozycje świadka z rozprawy w dniu (...). nie wykazują żadnych mankamentów typowych dla osoby z jakimiś problemami postrzegania czy odtwarzania spostrzeżeń, jak niezborność wypowiedzi, nagłe zmienianie tematu wypowiedzi czy ich oczywista nielogiczność – na żadne takie usterki nie wskazuje w szczególności autor apelacji. Po drugie, w aktach sprawy brak jest jakichkolwiek utrwaleń typu notatki urzędowe organów procesowych czy choćby zapisy protokołów przesłuchań, z których wynikałyby jakiekolwiek wątpliwości organów prowadzących przesłuchania co do zdolności osoby przesłuchiwanej do swobodnego relacjonowania. Po trzecie, w trakcie przesłuchań także sam indagowany w żaden sposób nie deklarował problemów ze swoim stanem. W takiej sytuacji nie sposób uznać, że istniały jakiekolwiek wątpliwości co do stanu psychicznego osoby przesłuchiwanej, wymagające zasięgnięcia wiadomości specjalnych.
Wątpliwości takich nie może rodzić przywołany w apelacji fakt, że świadek jest „
byłym narkomanem”. Po pierwsze od dłuższego czasu przebywa on w warunkach izolacji penitencjarnej, więc z pewnością w momencie przesłuchania przed Sądem nie był już pod żadnym wpływem środków odurzających. Po drugie nie ujawniono ani nie udokumentowano, by środki te w jakikolwiek sposób wpływały na percepcję świadka, a w szczególności wiązałyby się z jakimiś organicznymi uszkodzeniami mózgu o charakterze trwałym, wpływającymi na pamięć czy zdolność postrzegania i odtwarzania postrzeżeń – jeśli tak, to z pewnością wpływ ten dotyczyłby także depozycji obciążających oskarżonego, złożonych na etapie postępowania przygotowawczego (czyli w czasie znacznie bliższym okresu, gdy R. miał zażywać narkotyki) – jeśli więc miałby on osłabiać wartość kwestionowanych przez Sąd Okręgowy zeznań z postępowania jurysdykcyjnego, to tym bardziej musiałby osłabiać wartość relacji wcześniejszych, na których prokurator oparł oskarżenie.
Podkreślić też trzeba, iż T. R. miał zachowaną przed Sądem swobodę wypowiedzi – w szczególności na samym początku został wyraźnie zapytany, czy obecność oskarżonego w jakikolwiek sposób go krępuje i stanowczo temu zaprzeczył (k. 2081v), na skrępowanie świadka nie wskazuje też przebieg przesłuchania – w szczególności w protokole skrupulatnie odnotowano, że świadek w trakcie składania zeznań np. się uśmiechał. Nie sposób zatem uznać, że zeznawał w warunkach jakiejś nadzwyczajnej presji czy stresu – niczego takiego nie sugeruje zresztą apelujący.
Trzeba wreszcie zauważyć, iż sam świadek w trakcie składania zeznań przed Sądem I instancji nie powoływał się na żadne problemy psychiczne, w szczególności problemy z pamięcią – nie można przecież za takie uznać kilkakrotnego stwierdzenia, że nie pamięta jakichś konkretnych kwestii z przeszłości, o które był pytany. Dodać przy tym trzeba, iż kwestię tę badał swoimi pytaniami obrońca – por. k. 2083v-2084 i analiza odpowiedzi nie wskazuje, że świadek może cierpieć na jakiekolwiek zakłócenia psychiczne, które mogłyby rzutować na jego relację. Lektura protokołu jasno wskazuje, że zeznawał on samodzielnie i reagował adekwatnie do sytuacji na sali rozpraw.
Prokurator zdaje się upatrywać wątpliwości w relacjonowaniu przez świadka w fakcie, że odbywał on karę i był w trudnej sytuacji w zakładzie karnym jako tzw. „
sześćdziesiątka”. Jest to jednak stanowisko bezpodstawne – i to z kilku co najmniej względów.
Podkreślić trzeba, iż Sąd Apelacyjny nie kwestionuje, że osoba przesłuchiwana, zwłaszcza podejrzana o popełnienie poważnych przestępstw, z reguły znajduje się w dyskomfortowej sytuacji psychicznej; ów dyskomfort z pewnością jest większy, gdy osoba taka jest pozbawiona wolności, podobnie na pewno w gorszym stanie psychicznym są osoby uzależnione, które po osadzeniu zostały „
odcięte” od używek i stymulantów. Są to jednak jedynie naturalne konsekwencje każdego postępowania, doświadczają ich zarówno podejrzani, jak i świadkowie, nie można jednak automatycznie zakładać, że wszyscy oni powinni być „
automatycznie” przesłuchiwani z udziałem biegłych – nie tylko nie wynika to z żadnego przepisu, ale brak po temu racjonalnych argumentów. Doświadczenie zawodowe czy szerzej: życiowe, wskazuje bowiem jednoznacznie, iż nawet mimo dyskomfortu psychicznego zdecydowana większość osób potrafi spójnie i logicznie relacjonować. By zasięgać opinii specjalistycznej, konieczne jest stwierdzenie konkretnych istotnych mankamentów w stanie danej osoby, które w tym pojedynczym przypadku wskazują, że jej wypowiedź nie jest wypowiedzią swobodną i tym samym nie może stanowić dowodu. W rozpatrywanej sprawie, jak była już o tym mowa wcześniej, nie było do tego żadnych podstaw.
Świadek jest oczywiście pod pewną dodatkową presją jako beneficjent nadzwyczajnego złagodzenia kary z art. 60§3 k.k., a to choćby z uwagi na możliwe konsekwencje wynikające z art. 540a pkt 1 k.p.k., jednak po pierwsze nie oznacza to znowu samo w sobie konieczności przesłuchiwania go z udziałem psychologa (jest to zupełnie oczywiste, przecież olbrzymia część , a wręcz większość spraw narkotykowych to sprawy oparte na denuncjacji osób liczących na dobrodziejstwo z art. 60§3 k.k. lub też już korzystających z tego dobrodziejstwa, a nie jest tak, że osoby te każdorazowo są słuchane w obecności biegłego, o czym autorowi apelacji jako doświadczonemu prawnikowi z pewnością doskonale wiadomo), a przede wszystkim nie można tracić z pola widzenia i trafnie dostrzegł to przecież Sąd Okręgowy w uzasadnieniu, iż świadek nie miał postawionych żadnych zarzutów w związku z okolicznościami, o których mówił na temat oskarżonego, a które złożył poza wyjaśnieniami dotyczącymi zarzucanych mu przestępstw, zatem art. 60§3 k.k. w jego przypadku nie ma żadnego związku z kwestią pomawiania E. X.. Wreszcie nie można też zapominać, że prokurator nie przedstawił żadnych dowodów na to, że X. ma jakikolwiek związek ze zorganizowaną przestępczością narkotykową; jest on osobą niekaraną, co potwierdza także jego aktualna karta karna, zatem nie sposób uznać, że czy to osobiście, czy to poprzez jakieś swoje powiązania mógłby on stanowić zagrożenie dla świadka, czy to w zakładzie karnym, czy poza nim – raz jeszcze trzeba przypomnieć, iż na wyraźne pytanie w tym względzie świadek zaprzeczył, by czuł się skrępowany obecnością oskarżonego, w najmniejszym stopniu nie wykazywał obawy przed oskarżonym, w żaden sposób nie wskazywał też na niego jako na źródło jego dyskomfortu w trakcie odbywania kary.
Reasumując tę część rozważań, brak jest jakichkolwiek podstaw, by podzielić zarzut obrazy art. 192§2 k.p.k., sformułowany w apelacji oskarżycielskiej. Kategorycznie stwierdzić należy, iż w rozpatrywanej sprawie nie było żadnych podstaw, by świadka R. przesłuchiwać w obecności psychologa.
Konkluzja ta pozwala przejść do analizy zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych, sformułowanego w punkcie 1 apelacji.
Co niezwykle charakterystyczne, autor apelacji, będący przecież profesjonalnym prawnikiem, nie sformułował żadnych zarzutów obrazy art. 7 k.p.k., jeśli chodzi o ocenę dowodów dokonaną przez Sąd Okręgowy, w szczególności zaś krytyczną w większości ocenę depozycji T. R., formułując wyłącznie zarzut błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, podczas gdy w uzasadnieniu apelacji stwierdza, iż „
orzekając o uniewinnieniu E. X. Sąd I instancji błędnie ocenił dowody wskazujące na sprawstwo oskarżonego (…). Wnioski, które doprowadziły Sąd Okręgowy do wydania błędnego orzeczenia wynikają z niewłaściwej oceny zeznań świadka T. R. (…)”. Jest to oczywista sprzeczność, tym bardziej zaskakująca, że apelacja sformułowana jest przez prokuratora delegowanego do pełnienia czynności na najwyższym szczeblu prokuratury, a więc z pewnością w pełni świadomego różnic między podstawami apelacyjnymi z art. 438 pkt 2 i 3 k.p.k. Jak mianowicie wskazał Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia (...), „
błędy procesowe (art. 438 pkt 2 KPK) sprowadzają się głównie do wadliwego sposobu przeprowadzania czynności postępowania, niewłaściwej oceny potrzeby przeprowadzenia dowodów, nieprawidłowego trybu przeprowadzania dowodów lub do błędnej oceny dowodów zasadnie dopuszczonych i prawidłowo przeprowadzonych. Natomiast uchybienia, o których mowa w art. 438 KPK pkt 3, tj. błędy w ustaleniach faktycznych, dotyczą nie dowodów, ale właśnie ustaleń wywodzonych z
niewadliwie przeprowadzonych i najczęściej także prawidłowo ocenionych (co do ich wiarygodności) dowodów, które to ustalenia zostały jednak bądź to pominięte, bądź przeinaczone w zestawieniu z rzeczywistą wymową dowodu. Tak więc zbieg podstaw odwoławczych w postaci błędu w ustaleniach faktycznych i obrazy przepisów postępowania jest jedynie pozorny. Zarzut odwoławczy powinien bowiem dotyczyć jedynie uchybienia o charakterze pierwotnym, a nie jego następstw. Jeśli błąd w ustaleniach faktycznych jest rezultatem błędów procesowych, nie powinno się go wskazywać jako odrębnej przyczyny uchylenia orzeczenia, może jedynie posłużyć za uzasadnienie, iż uchybienie przepisom procesowym mogło mieć wpływ na treść orzeczenia, skoro doprowadziło do poczynienia błędnych ustaleń faktycznych. Ponieważ błędne ustalenia faktyczne są konsekwencją wadliwych wniosków wywiedzionych z właściwie ocenionych dowodów lub pominięcia wynikających z tych dowodów okoliczności, zatem nie jest wewnętrznie spójne zarzucanie jednocześnie dowolnej oceny dowodów i błędu w ustaleniach faktycznych co do tego samego rozstrzygnięcia”. Jak to podsumował trafnie Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu wyroku z dnia (...), „
błąd w ustaleniach faktycznych ma miejsce, gdy na podstawie
prawidłowo przeprowadzonych i prawidłowo ocenionych dowodów
sąd błędnie ustalił fakty. Ten błąd ma wpływ na treść orzeczenia. Natomiast jeżeli dowód został nieprawidłowo przeprowadzony, to nie może stanowić podstawy ustaleń faktycznych. Jeśli dowód został nieprawidłowo oceniony, to następstwem błędnej oceny są błędne ustalenia faktyczne. W takim układzie procesowym uchybieniem pierwotnym, którego powinien dotyczyć zarzut, jest obraza przepisów postępowania, a jego następstwem są błędne ustalenia faktyczne”.
Te uwagi wprowadzające są konieczne, by prawidłowo zdekodować, co w istocie zarzucał apelujący w punkcie 1 części wstępnej apelacji. Jak się wydaje, przede wszystkim zarzuca błędną ocenę dowodów, a wiec ocenę nieodpowiadającą kryteriom z art. 7 k.p.k., zaś błąd w ustaleniach faktycznych w istocie ma charakter wtórny.
Przechodząc więc do zarzutów apelacji jako zarzutów dotyczących nieprawidłowej oceny dowodów przedstawionych przez prokuratora, przypomnieć na wstępie trzeba, iż przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k. wtedy, gdy: jest poprzedzone ujawnieniem w toku rozprawy głównej całokształtu okoliczności sprawy (art. 410 k.p.k.) i to w sposób podyktowany obowiązkiem dochodzenia prawdy (art. 2 § 2 k.p.k.), stanowi wyraz rozważenia wszystkich tych okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.), jest wyczerpująco i logicznie – z uwzględnieniem wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego - uargumentowane w uzasadnieniu wyroku (art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k.). Akcentuje to szereg orzeczeń Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych (por. wyrok SN z 3 września 1998 r. sygn. V KKN 104/98 - Prokuratura i Prawo 1999, Nr 2, poz. 6; a także wyrok S.A. w C. z 20 marca 2002 r. sygn. II AKa 49/02 - Prokuratura i Prawo 2004, Nr 6, poz. 29).
Odnosząc te uwagi do oceny dokonanej przez Sąd Okręgowy, stwierdzić należało, co następuje:
- Sąd Okręgowy uważnie i wnikliwie przeanalizował wyjaśnienia oskarżonego, trafnie uznając, iż z uwagi na ich logikę, spójność i szczerość oraz niesprzeczność z innymi dowodami zasługują generalnie na przymiot wiarygodności. Co istotne, ocena tego dowodu nie jest bezkrytyczna, bowiem Sąd
meriti dostrzegł też pewną nielogiczność wywodu oskarżonego i negatywnie ją ocenił w sposób, którego nie sposób podważyć. W szczególności trzeba tu zauważyć, iż żadnych merytorycznych zastrzeżeń do sposobu i trafności oceny depozycji E. X. nie sformułował też apelujący,
- ocena dowodów z zeznań I. J. (1) oraz zeznań I. J. (2), jak i złożonych do akt dokumentów jest prawidłowa, odpowiada w pełni kryteriom z art. 7 k.p.k. i w żaden sposób nie jest podważana przez apelującego,
- Sąd Okręgowy wreszcie bardzo uważnie i szczegółowo przeanalizował poszczególne depozycje składane przez T. R. – zarówno w charakterze oskarżonego w jego sprawie, jak i jako świadka w sprawie E. X.. W tej części trzeba w szczególności podkreślić dwie istotne kwestie.
Po pierwsze, w pełni trafnie swoje rozważania Sąd Okręgowy zaczął od fundamentalnej kwestii, która – jak wynika z lektury uzasadnienia apelacji – kompletnie umyka prokuratorowi. Chodzi mianowicie o kwestię zakresu oceny wiarygodności depozycji danej osoby. Trzeba bowiem zauważyć, iż wprawdzie dowody ocenia się z uwzględnieniem reguł logicznego rozumowania, zaś logika posługuje się dwiema przeciwstawnymi wartościami – pojęciem „
prawdy” i „
fałszu”, to jednak całościowej oceny złożonych depozycji nie można dokonywać wyłącznie w kategoriach zero-jedynkowych. Relatywnie rzadko w praktyce wymiaru sprawiedliwości zdarza się, że całość zeznań czy wyjaśnień danej osoby można jednoznacznie opisać jako wyłącznie prawdziwe lub całkowicie fałszywe – ocena taka zdarza się w zasadzie jedynie w sprawach prostych, gdzie rekonstruuje się pojedynczy, nieskomplikowany fakt. W przypadku natomiast, gdy relacja osoby przesłuchiwanej jest rozbudowana, dotyczy zorganizowanej struktury przestępczej, działalności rozciągniętej w czasie i wielowątkowej, jest wręcz niespotykane, by całość relacji takiej osoby można opatrzyć atrybutem wiarygodności – co więcej, jest to wręcz nieprawdopodobne z punktu widzenia zasad doświadczenia życiowego. Naturalne mechanizmy zapamiętywania są takie, że praktycznie nie ma możliwości stuprocentowo wiernego odtworzenia złożonych zdarzeń rozciągniętych w czasie, o rozbudowanej strukturze osobowej i rzeczowej – przeciwnie, jeśli ktoś bardzo precyzyjnie operuje faktami i datami odnośnie zdarzeń sprzed lat, częstokroć wskazuje to raczej na uprzednie przygotowanie do składania depozycji, wręcz ich wyuczenie i powinno budzić wątpliwości organu procesowego co do zgodności danej relacji z rzeczywistym stanem rzeczy.
Uwaga ta jest konieczna, gdy się zapozna z depozycjami składanymi w sprawie przez T. R. jeszcze w trakcie postępowania przygotowawczego, gdy np. w trakcie przesłuchania w dniu (...) r. na 11 stronach protokołu opisywał znajomość ze współpodejrzanymi w jego sprawie poczynając od (...) r., podając szereg nazwisk i zdarzeń, przy czym podkreślał, że w trakcie tej działalności był osobą silnie uzależnioną od środków narkotycznych; swoje relacje kontynuował w trakcie kolejnych przesłuchań, a następnie były one procesowo weryfikowane – także depozycjami innych uczestników grupy, do której należał T. R.. W rezultacie więc uznanie za wiarygodne jego relacji odnośnie własnej i współpodejrzanych działalności przestępczej nie budzi wątpliwości. Powyższe nie oznacza jednak, że ów atrybut należy automatycznie rozciągnąć na całość relacji przesłuchiwanego – w tym na te, które dotyczą oskarżonego X.. To, że określone twierdzenia osoby przesłuchiwanej okazują się prawdziwe, nie stwarza bowiem żadnego domniemania prawdziwości pozostałych twierdzeń pochodzących od danej osoby, jak też nie zwalnia organu procesowego od obowiązku weryfikacji tych twierdzeń.
Na to rozróżnienie w pełni trafnie zwrócił uwagę Sąd Okręgowy, wskazując, iż wyjaśnienia oskarżonego dotyczące przypisanych mu czynów w ramach zorganizowanej grupy przestępczej były konsekwentne, spójne i znalazły potwierdzenie w pozostałych dowodach, co jednak nie zwalniało Sądu od oceny, czy tak samo można ocenić depozycje odnoszące się do E. X., który – co po raz kolejny trzeba podkreślić – nie miał nic wspólnego z działalnością ww. grupy.
Dokonując takiej oceny, Sąd Okręgowy w pełni zasadnie wskazał na protokół z przesłuchania z 14 marca 2025 r. (teczka osobowa (...) W., k. 65 i n.), gdzie po raz pierwszy pojawia się nazwisko oskarżonego. Wyjaśniając, skąd zna X., świadek wskazał wówczas, że „
podejrzewa”, iż oskarżony zajął jego miejsce w grupie przestępczej, jednak zarazem twierdził, że wie to „
z relacji, które regularnie przedstawiał mi E., ponieważ z nim z jako jedynym utrzymywałem towarzyski kontakt” (k. 66v) i dalej „
przedstawiał mi, co dalej dzieje się w ich grupie. Wiem tyle, że kolejne dostawy z Niemiec były dzielone już nie tylko na 3 osoby, ale także na S.
” i dalej szczegółowo opisuje jego relacje z pozostałymi członkami grupy przestępczej, w szczególności z J.. Trafnie wytyka Sąd Okręgowy, że prokurator nie uwierzył w tę wersję i nie przedstawił oskarżonemu współudziału w grupie, do której wcześniej należał świadek i nieprawdziwe są twierdzenia prokuratora z apelacji, że ów brak wiary prokuratora wynikał z tego, że było to tylko przypuszczenie R. – przeciwnie, wprawdzie podał on, ze „
podejrzewa”, iż tak się działo, ale zarazem wskazał, że ma w tym zakresie pełną wiedzę od samego oskarżonego, przekazaną w trakcie licznych spotkań towarzyskich, przy czym już nie podejrzewa, ale na pewno wie, że X. miał uczestniczyć w podziale dostarczanych z zagranicy narkotyków – te twierdzenia były przecież tak samo kategoryczne, jak wszystkie pozostałe, które dotyczyły działalności R. i pozostałych członków grupy, a mimo to prokurator nie uznał ich za wystarczające. Prokurator pomija tu, że o ile te inne twierdzenia – dotyczące działalności grupy z udziałem R. – potwierdzały inne źródła osobowe, to te same źródła nie tylko nie potwierdziły, ale wprost zaprzeczały twierdzeniom R. co do udziału w grupie X. – w szczególności twierdzeń tych w żaden sposób nie potwierdził I. J. (1), którego wiarygodności w tym zakresie oskarżyciel przecież w żaden sposób nie deprecjonuje.
Jest to tym bardziej istotne, że to w ramach tego samego przesłuchania, gdy R. pomówił oskarżonego o udział w grupie przestępczej z jego dawnymi kolegami, zarazem przedstawił okoliczności, w jakich X. miał mu proponować „
od (...) roku po dzień dzisiejszy” (k. 66v) narkotyki. Pomijając już, iż to twierdzenie Sąd Okręgowy zasadnie uznał za mało logiczne z uwagi na okoliczności towarzyszące (tj. zajęcie przez oskarżonego miejsca R. w grupie przestępczej), to przede wszystkim podkreślić trzeba, iż nie ma żadnego dowodu potwierdzającego te relacje – nie przyznał ich oskarżony, nie zabezpieczono żadnej korespondencji elektronicznej, która miałaby potwierdzać przesyłanie przez oskarżonego ofert sprzedaży narkotyków (zdjęć z marihuaną, „
kryształem”, kokainą), nie ujawniono też żadnych śladów wskazujących na związek oskarżonego z narkotykami (a przecież wg depozycji R. miał mieć magazyn z narkotykami w mieszkaniu swojej matki).
Już tylko to – nawet przy konsekwentnym podtrzymywaniu tej relacji przez świadka w kolejnych przesłuchaniach – w ocenie Sądu
Apelacyjnego nakazywałoby traktować te relacje z dużą dozą ostrożności. Rzecz jednak w tym, że relacji tych R. nie tylko nie podtrzymał w toku kolejnych przesłuchań, ale wręcz wprowadzał do nich nowe elementy, które przeczyły pierwotnej wersji lub przedstawiały jej zupełnie inny kontekst.
W tym aspekcie fundamentalne znaczenie mają depozycje świadka z rozprawy przed Sądem Okręgowym, kiedy to wprowadził zupełnie nowy wątek, o którym nawet jednym słowem nie wspomniał wcześniej – a mianowicie wskazał – i to w fazie wypowiedzi spontanicznej (k. 2081v) – że był zadłużony u oskarżonego, do tego, na niebagatelną sumę, bo 10-15.000 zł, przy czym obszernie przedstawił powody zaciągnięcia długu, jego okoliczności oraz przeznaczenie pożyczonych pieniędzy, a spłata długu miała nastąpić przez sprzedaż narkotyków otrzymanych od oskarżonego – „
oskarżony chciał, żebym ja wziął od niego narkotyki i je sprzedał i w ten sposób spłacił mu dług”. Jednocześnie twierdzenia te podtrzymywał w odpowiedzi na pytania stron, przy czym nie wycofał się z nich także po odczytaniu mu protokołów z postępowania przygotowawczego, a wręcz upierał się, że mówił o tym już na pierwszym przesłuchaniu (k. 2083v), przy czym nie potrafił logicznie wyjaśnić, dlaczego nie ma tego w protokole.
Sąd Okręgowy w pełni zasadnie wskazał i podkreślił, że element w postaci rzekomego długu u oskarżonego (którego istnienie nie wynika z żadnego innego dowodu) diametralnie zmienia relację świadka – i to w sposób osłabiający jej wiarygodność. Jednocześnie w pełni podzielić należy zastrzeżenia do logiczności i spójności tej zmienionej wersji, obszernie omówione w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku (k. 2093), przy czym w apelacji oskarżycielskiej próżno szukać jakiejkolwiek rzeczowej kontrargumentacji w tym względzie. Na tym tle trafnie wypunktowano też kolejne, drobniejsze nieścisłości w depozycjach R., które jedynie potwierdzają krytyczną ocenę ich wiarygodności dokonaną przez Sąd I instancji.
Nie można też przejść do porządku dziennego nad kwestią, że ani wcześniejsze, ani późniejsze relacje świadka R. odnośnie oskarżonego nie są potwierdzone żadnym innym dowodem – w przeciwieństwie do wyjaśnień dotyczących własnej działalności przestępczej świadka. Podobnie nie można pomijać i tego, że pomawiana przez świadka osoba jest niekarana, nie wykazano jej jakiegokolwiek związku z przestępczością narkotykową, a co więcej, sama przyznała się do zażywania narkotyków w ramach imprez towarzyskich, nie jest więc tak, że stara się przedstawić siebie wyłącznie jako postać nieskazitelną.
Oczywiście ilość dowodów obciążających nie jest warunkiem uznania ich za wiarygodne, jednak w sytuacji, gdy mamy do czynienia z jednym dowodem, którego nic nie potwierdza, ocena takiego dowodu jako pewnego i wiarygodnego musi być szczególnie staranna. Przechodząc tym samym do drugiej kwestii dotyczącej oceny relacji świadka, Sąd Apelacyjny uznaje za konieczne rozwinięcie i uzupełnienie wywodów tak prokuratora, jak i Sądu
meriti co do przydatności i kryteriów oceny tzw. dowodu z pomówienia, gdyż takim bez wątpienia są wyjaśnienia i zeznania T. R..
W praktyce wymiaru sprawiedliwości i w poglądach nauki prawa od lat ugruntowane są poglądy co do sposobu postępowania z tzw. dowodem z pomówienia (termin ten dla uproszczenia rozważań będzie dalej używany pomimo skądinąd trafnych zastrzeżeń terminologicznych zgłaszanych w judykaturze – por. wyrok Sądu Najwyższego z 8 stycznia 1988 r., sygn. akt IV KR 175/87, OSNKW 1988/7-8/57 czy wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 7 października 1998 r., sygn. akt II AKa 187/98, KZS 1998/11/37). Dowód ten stosunkowo często pojawia się w praktyce wymiaru sprawiedliwości, a więc udało się wypracować kilka kluczowych reguł jego oceny, możliwych do zastosowania w większości spraw, w tym i analizowanej obecnie. Poglądy orzecznictwa pozwalają na wyakcentowanie następujących cech szczególnych, jakie musi posiadać dowód z pomówienia uznany za przydatny:
- konsekwentnie wskazuje się na szczególny charakter takiego dowodu, wymagającego wyjątkowo skrupulatnej oceny (tak m. in. Sąd Najwyższy w wyroku z 15 lutego 1985 r., sygn. IV KR 25/85, OSNKW 1985/11-12/103 oraz w wyroku z 24 stycznia 1986 r., sygn. IV KR 355/85, OSNPG 1987/3/37),
- jednocześnie podkreśla się, iż pomówienie może być samodzielnym dowodem winy innej osoby – wszakże pod określonymi dalej warunkami – zaś sporadyczne i odosobnione wypowiedzi sugerujące, iż obciążające inną osobę wyjaśnienia lub zeznania stanowią jedynie „
informację o faktach wymagających potwierdzenia lub wyłączenia za pomocą innych środków przewidzianych w ustawie procesowej”, spotkały się z krytycznym przyjęciem doktryny (por. J. Gurgul: Wartość dowodowa pomówienia współoskarżonego, Prokuratura i Prawo 1996/6/31); także Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, iż pomówienie ze strony jednej osoby może wystarczyć dla przypisania innej osobie winy i sprawstwa jako samodzielny środek dowodowy. Tym samym nieskuteczne jest czynienie ewentualnego zarzutu o nieskuteczności pomówienia, gdy nie zostało ono potwierdzone innymi dowodami. Zaznaczyć jednocześnie trzeba, iż prawo karne nie posługuje się kryteriami „
ilościowymi” przy ocenie dowodów, lecz znaczenie ma wyłącznie ich „
jakość” – do wydania wyroku skazującego wystarcza więc choćby jeden dowód obciążający, który spełnia ustawowe kryteria wiarygodności i pozwala tym samym na poczynienie pełnych, jednoznacznych ustaleń co do wszystkich znamion czynu zarzucanego oskarżonemu; gdyby przyjmować inną optykę, do czego nie ma żadnych podstaw prawnych, to wówczas wymiar sprawiedliwości byłby bezradny choćby w przypadku tzw. przestępstw popełnianych w czterech ścianach mieszkania (przestępstwa w rodzinie, gdzie z istoty nie ma żadnych świadków postronnych, najczęstsza jest sytuacja „
jeden na jeden”, tj. sprawca-ofiara), podobnie przestępstw seksualnych, ale też właśnie zorganizowanych procederów przestępczych, gdzie liczba osób gotowych na współpracę z organami ścigania jest zwykle bardzo ograniczona z uwagi na olbrzymią presję środowiskową wywieraną na osoby podejmujące współpracę z Policją i w związku z tym zyskujące pogardliwy status „
konfidentów”, „
sześćdziesion” (od art. 60§3 k.k.),
- podnosi się, iż dla uznania pomówienia za pełnowartościowy i wiarygodny dowód konieczna jest jego niesprzeczność z innymi dowodami, a przede wszystkim nie może ono relacjonować różnych wersji tego samego zdarzenia (tak m. in. w postanowieniu 7 Sędziów Sądu Najwyższego z 3 marca 1994 r., sygn. II KRN 8/94, Wokanda 1994/8/17),
- analizując dowód z pomówienia, Sąd winien sprawdzić, czy relacje, w których jedna osoba pomawia inną, są spontaniczne, czy pochodzą od osoby zainteresowanej obciążaniem pomówionego, czy są stanowcze, konsekwentne i zgodne co do zasady oraz szczegółów, czy składający je sam siebie również obciąża, czy tylko przerzuca odpowiedzialność na inną osobę (
vide wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 7 października 1998 r., sygn. II AKa 187/98, KZS 1998/11/37), a wreszcie czy pomówienie nie wykazuje chwiejności i jest zgodne z doświadczeniem życiowym oraz logiką wypadków (zob. wyroki Sądu Najwyższego: z 28 listopada 1978 r., sygn. VI KRN 246/78, OSNPG 1979/4/64, z 11 września 1984 r., sygn. IV KR 141/84, OSNPG 1985/ 6/85 i z 15 lutego 1985 r., sygn. IV KR 25/85, OSNKW 1985/11-12/103). Sprawdzić nadto należy, czy brak jest wiarygodnych dowodów, iż relacje pomawiające zostały złożone w warunkach wyłączających swobodę wypowiedzi (wskazał na to Sąd Najwyższy m. in. w wyrokach: z 4 maja 1984 r., sygn. IV KR 106/84, OSNPG 1985/2/24 i z 22 maja 1984 r., sygn. IV KR 122/84, OSNPG 1984/11/101).
Odnosząc te uwagi do oceny wartości depozycji T. R., stwierdzić kategorycznie trzeba, iż Sąd Okręgowy dokonał wnikliwej i uważnej oceny ww. dowodu, co zostało już wyżej omówione. Dalej zauważyć trzeba, iż Sąd ten słusznie nie przyjmował założenia, że bezwzględnie konieczne jest potwierdzenie tego dowodu innymi, zatem wydane orzeczenie nie jest konsekwencją błędnego założenia o brakach „ilościowych” materiału dowodowego na skazanie, lecz wyłącznie – braków „jakościowych” tegoż materiału.
Jednocześnie w świetle przedstawionych wyżej wywodów nie budzi wątpliwości, iż dowód z pomówienia oskarżonego przez T. R. nie spełnia kryterium niesprzeczności z innymi dowodami, gdyż wersji o członkostwie oskarżonego w grupie przestępczej w miejsce świadka nie tylko nie potwierdził żaden dowód, ale wprost została ona zaprzeczona – i to na tyle skutecznie, że nawet prokurator nie stawiał oskarżonemu takiego zarzutu. Ponadto nie sposób uznać pełnej przydatności dowodu z relacji T. R. z uwagi na omówione wcześniej relacjonowanie przez niego różnych wersji tego samego zdarzenia – tu: przede wszystkim przedstawienie zupełnie innego tła, na jakim świadek miałby się zająć rozprowadzeniem narkotyków dla oskarżonego.
Wreszcie stwierdzić trzeba, iż relacje świadka nie są stanowcze ani konsekwentne, zawierają – co Sąd Okręgowy szczegółowo uwypuklił w uzasadnieniu – istotne rozbieżności tak co do zasady, jak i co do szczegółów. Dodać trzeba, iż R. nie obciążał przy tym siebie, bowiem wyraźnie wskazywał, że niczego nie uczynił w celu wyjścia naprzeciw propozycjom oskarżonego, zresztą z tytułu ewentualnej współpracy przestępczej z oskarżonym jemu samemu nie postawiono żadnych zarzutów. Oczekując dobrodziejstwa nadzwyczajnego złagodzenia kary na zasadach określonych w art. 60§3 k.k., z jednej strony poprzez pomawianie kolejnych osób zyskiwał w oczach oskarżyciela jako osoba chętna do współpracy, a z drugiej strony – nie pogarszał w żaden sposób swojej sytuacji procesowej z tytułu tegoż pomawiania.
Wreszcie także z przyczyn wcześniej wskazanych z uwagi na chwiejność relacji świadka, jej – wykazaną już trafnie przez Sąd Okręgowy – nielogiczność, jak i niskie prawdopodobieństwo w świetle zasad doświadczenia życiowego (zwłaszcza w świetle niespodziewanej zmiany relacji, dotyczącej „zasad rozliczeń” z oskarżonym), relacji świadka nie można uznać za pomówienie odpowiadające kryteriom wiarygodności, o których mowa wyżej.
Wszystko to prowadzi do wniosku, iż Sąd Okręgowy prawidłowo i w pełni zasadnie zakwestionował wiarygodność relacji T. R., poprawnie przyjmując, iż nie mogą one stanowić podstawy wyroku skazującego wobec oskarżonego.
Na podstawie prawidłowo ocenionych dowodów Sąd Okręgowy poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne, w pełni zasadnie przyjmując, iż brak jest podstaw do przypisania oskarżonemu zachowań opisanych w zarzucie aktu oskarżenia. Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych postawiony w apelacji oskarżycielskiej w istocie sprowadzał się do prostej negacji ustaleń Sądu meriti oraz forsowania własnej wersji zdarzeń, opisanej w akcie oskarżenia, jednakowoż bez skutecznego zakwestionowania toku rozumowania Sądu I instancji, w tym dokonanej przez ten organ oceny dowodów. Takie postępowanie autora apelacji nie mogło jednak prowadzić do podważenia wyroku Sądu Okręgowego. Podkreślić bowiem trzeba, że
„zarzut odwoławczy błędu w ustaleniach faktycznych nie może polegać wyłącznie na polemice z ustaleniami faktycznymi poczynionymi przez sąd. Skarżący nie może więc ograniczyć się do wskazania rozbieżności pomiędzy stanem faktycznym ustalonym przez sąd a rzeczywistym przebiegiem zdarzenia, ale powinien wykazać, na czym polega błąd w ustaleniu stanu faktycznego (por. wyroki SN: z 24.03.1975 r., II KR 355/74, OSNPG 1975/9, poz. 84, s. 12; z 22.01.1975 r., I KR 197/74, OSNKW 1975/5, poz. 58; wyrok SA w Krakowie z 14.05.2008 r., II AKa 50/08, KZS 2008/7–8, poz. 64)”- Świecki, Dariusz. Art. 438. W: Kodeks postępowania karnego. Tom II. Komentarz aktualizowany. System Informacji Prawnej LEX, 2018. Wymogom tym, jak wskazano wyżej, autor apelacji nie sprostał, co czyniło wniesiony środek odwoławczy nieskutecznym.
Uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do rozpoznania właściwemu Sądowi I instancji.
Niezasadny
Ma
[…]
180 dni od wyroku do publikacji
- Wyrok 2 kwietnia 2026 r.
- Po 76 dniach trafia do portalu połowa orzeczeń
- Portal: 29 września 2026 r.
Pełny tekst i metryka orzeczenia: Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych. Tytuł i streszczenie przygotował model językowy na podstawie treści orzeczenia. Orzeczenie może być nieprawomocne.